<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550</id><updated>2011-12-08T11:54:47.993+01:00</updated><category term='Santiago'/><category term='historia'/><category term='fotografia'/><category term='muzyka'/><category term='folklor'/><category term='moje podróże'/><category term='literatura'/><category term='varia'/><category term='sztuka'/><category term='prasa'/><category term='polityka'/><category term='zwyczaje'/><category term='Boliwia'/><category term='Chiloe'/><category term='film'/><category term='teatr'/><category term='Indianie'/><title type='text'>mi chile querido</title><subtitle type='html'>pagina sobre la cultura de Chile en polaco</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>69</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-8694694804599173607</id><published>2008-05-15T10:14:00.012+02:00</published><updated>2008-05-15T20:46:00.625+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Santiago'/><title type='text'>Barokowe bibeloty</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ryszard &lt;/o:p&gt;Kapuściński, "Wojna futbolowa":&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;    "Jesienią roku 1967 wyjechałem na pięć lat do Ameryki Łacińskiej. Moim pierwszym miastem było &lt;b style=""&gt;Santiago de Chile&lt;/b&gt;, &lt;b style=""&gt;dziwaczny twór architektoniczny&lt;/b&gt;, składający się z &lt;b style=""&gt;miniatury Manhattanu&lt;/b&gt;, otoczonej morzem &lt;b style=""&gt;kamieniczek w stylu przewrotnej i kapryśnej secesji hiszpańskiej&lt;/b&gt;, z komfortowych i ekskluzywnych dzielnic w rodzaju &lt;i style=""&gt;Los Leones, Apoquindo i Vitacury&lt;/i&gt;, oraz nie kończących się &lt;b style=""&gt;drewnianych, szałasowych przedmieść&lt;/b&gt; zwanych tutaj &lt;i style=""&gt;callampas&lt;/i&gt;, a zamieszkanych przez proletariat, biedotę, a także wszelkie lumpiarstwo. Miałem zawsze &lt;b style=""&gt;Chilijczyków za ludzi spokojnych, łagodnych&lt;/b&gt;, a nawet zniewieściałych (w mieście jest mnóstwo zakładów kosmetycznych dla mężczyzn, w których panie robią panom pedicure i malują im paznokcie), dopóki nagle, w dzień po śmierci Salvadora Allende, nie okazało się, że wiele z tych paznokci było wilczymi pazurami. &lt;b style=""&gt;Po przyjeździe do Santiago zgłosiłem się do biura wynajmu mieszkań&lt;/b&gt;, w którym otrzymałem plan miasta i odpowiedni spis adresów. Zacząłem teraz wyszukiwać wskazane mi domy i oglądać oferowane do wynajęcia mieszkania. W ten sposób &lt;b style=""&gt;odkryłem zupełnie nie znany mi świat&lt;/b&gt;. Właścicielkami tych mieszkań były wiekowe damy, wdowy, rozwódki, stare panny, w czepkach, w etolach, w bamboszach. Po przywtaniu pokazywały nieprawdopodobnie &lt;b style=""&gt;zagracone pokoje&lt;/b&gt;, potem wymieniały jakąś fantastyczną sumę pieniędzy, którą należało im się wpłacać jako komorne, a wreszcie podsuwały kontrakt, zawierający, poza warunkami umowy, spis rzeczy znajdujących się w mieszkaniu. Była to gruba księga, opasły tom, który w ściśle paranoicznym sensie mógł stanowić pasjonujący, psychologiczny dokumet o tym, do jakiego szaleństwa może doprowadzić człowieka chciwość i żądza posiadania zupełnie niepotrzebnych rzeczy. &lt;b style=""&gt;Strona po stronie ciągnął się spis setek, a dalej już tysięcy bezsensownych drobiazgów&lt;/b&gt;, kotków, figurek, podstawek, makatek, obrazków, dzbaneczków, oprawek, ptaszków ze szkła, z pluszu, z mosiądzu, z filcu, z plastiku, z marmuru, z wiskozy, z kory, stearyny, satyny, lakieru, papieru, z orzechów, z wikliny, z muszelek, z fiszbinu, z entliczek-pentliczek, z bomby, trąby, hektabomby. Każde z tych mieszkań było szczelnie, pod sufit zapełnione składem tych rupieci, ugniatanym, upychanym kłębowiskiem bubli, gadgetów, hocków-klocków, przy czym najmniejsza nawet bzdurka, mówiły panie, była bezcenną, prześliczną i wzruszającą. Później już zaobserwowałem, że &lt;b style=""&gt;w tych mieszczańskich dzielnicach trwa nieustający obieg nikomu niepotrzebnych rzeczy&lt;/b&gt;, że przy każdej okazji otrzymuje się nikomu niepotrzebną rzecz, a zwyczaj nakazuje, aby natychmiast zrewanżować się prezentem w postaci nikomu niepotrzebenej rzeczy, która zostanie postawiona (położona, powieszona) obok innych nikomu niepotrzebnych rzeczy, co po latach zapobiegliwego zbierania (kupowania, zdobywania) zamieni każde mieszkanie w &lt;b style=""&gt;wielki magazyn nikomu niepotrzebnych rzeczy&lt;/b&gt;. Później również zauważyłem, że połowa sklepów w tych dzielnicach zajmuje się wyłącznie sprzedażą wszelkich bibelotów, maskotek i chichotek i że jest to wspaniały interes przynoszący krociowe dochody. Po latach wśród Afrykańczyków, dla których [...] jedyną własnością była drewniana motyka, a jedynym pożywieniem zerwany z krzewa banan, ta &lt;b style=""&gt;absurdalna lawina rekwizytów, która zwalała się na mnie po otwarciu każdych drzwi, miażdżyła mnie i zniechęcała&lt;/b&gt;. Ratowałem się myślą, że jest to &lt;b style=""&gt;fałszywe wejście w tamten świat, który – tłumaczyłem sobie – musi wyglądać inaczej&lt;/b&gt;. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;[...] W rzeczywistości jednak mieszkania tych staruszek były tylko chorobliwie i kiczowato wynaturzoną menifestacją tego, co jest &lt;b style=""&gt;kluczem do Ameryki Łacińskiej&lt;/b&gt; – a jest nim powszechnie tu rządzący &lt;b style=""&gt;barok&lt;/b&gt;. &lt;b style=""&gt;Barok nie tylko jako styl tworzenia i myślenia, ale również jako ogólna nadmiernośći eklektyzm&lt;/b&gt;. Wszystkiego tu dużo i wszystko przybiera postać przesadną, wszystko chce się nam narzucić, zaszokować i przytłoczyć. &lt;b style=""&gt;Jak gdybyśmy mieli słaby wzrok, słaby słuch, słaby węch i coś, co wystąpiłoby w formie umiarkowanej i skromnej, zostałoby po prostu nie zauważone&lt;/b&gt;. Jeżeli dżungla – to olbrzymia (Amazonia), jeżeli góry – to gigantyczne (Andy), jeżeli równina – to bezkresna (pampa), jeżeli rzeka – to największa na świecie (Amazonka). Ludzie wszelkich możliwych ras i odcieni skóry – biali, czerwoni, czarni, żółci, Metysi, Mulaci. Wszelkie kultury – indiańska, anglosaska, hiszpańska, luzytańska, francuska, hinduska, włoska i afrykańska. [...]Nadmiar bogactwa i nadmiar nędzy. &lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;Przez ten świat nie można przejść ze spokojnągłową i obojętnycm sercem&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; [...]."&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-style: italic;" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;    Mój pierwszy pobyt w Ameryce Południowej również zaczęłam od Santiago. Nie był to, jak u Kapuścińskiego, pobyt pięcioletni, ale również zdążyłam zaobserwować parę typowych zjawisk charakterystycznych dla tych spokojnych i łagodnych ludzi. Co prawda nigdy nie natknęłam się na salon kosmetyczny dla mężczyzn, dlatego na pewno nie nazwałabym Chilijczyków zniewieściałymi, ale wszelkiego rodzaju bibeloty zbombardowały mnie zaraz po przekroczeniu progu chilijskiego domu w dzielnicy Providencia. Nie została ona wymieniona przez Kapuścińskiego w szeregu ekskluzywnych dzielnic, bo w rzeczywistości do nich nie należy, lecz zachowuje jeszcze pozory luksusu, a jej mieszczański klimat unosi się w powietrzu i daje wyczuć w grzecznie poustawianych domach jednorodzinnych z wykrochmalonymi firankami w oknach. A za tymi wykrochmalonymi firankami czai się,&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt; tak jak pisał Kapuściński&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;, rój niepotrzebnych nikomu rzeczy (ale tylko z naszej perspektywy są one nikomu niepotrzebne). &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Pokój, w którym mieszkałam, pełen był &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;porcelanowych lalek&lt;/span&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SCyDWGnzlNI/AAAAAAAAA5Q/i_AgcsEbIUY/s1600-h/DSC09117+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SCyDWGnzlNI/AAAAAAAAA5Q/i_AgcsEbIUY/s400/DSC09117+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5200676085464011986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;" lang="EN-GB"&gt;Każdy pakunek ma swoją opiekunkę – porcelanową lalkę z ludzkimi włosami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SCyDWGnzlOI/AAAAAAAAA5Y/y6a47RP_Acw/s1600-h/DSC09118.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SCyDWGnzlOI/AAAAAAAAA5Y/y6a47RP_Acw/s400/DSC09118.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5200676085464012002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Na pierwszym planie: koszyk z wielkanocnymi pisankami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;były to lalki-Mulatki, lalki-Murzynki, lalki-anglosaskie arystokratki, lalki-Indianki, lalki wszelkiej maści i we wszystkich rozmiarach. Pani domu najbardziej była jednak dumna z prawdziwych ludzkich włosów, którymi mogły się te lalki pochwalić oraz z tego, że każda sukienka była dla nich specjalnie szyta na miarę. Kiedy nastały święta Bożego Narodzenia, lalki wyprowadziły się ode mnie z pokoju i zaludniły przedpokój pilnując świątecznych prezentów. Każdy pakunek miał swoją opiekunkę – porcelanową lalkę z ludzkimi włosami. I była to rzeczywiście barokowa kompozycja, w której obok lalek pani domu poustawiała &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;figurki pana Jezusa (peruwiańskie)&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;figurki Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków (kupione w Australii)&lt;/span&gt;, a nawet koszyk z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wielkanocnymi pisankami przywiezionymi z Polski&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SCyDVGnzlLI/AAAAAAAAA5A/Pk45MVL-z48/s1600-h/DSC09113.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SCyDVGnzlLI/AAAAAAAAA5A/Pk45MVL-z48/s400/DSC09113.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5200676068284142770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;" lang="EN-GB"&gt; Peruwiańska &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;" lang="EN-GB"&gt;figurka pana Jezusa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SCyDVmnzlMI/AAAAAAAAA5I/JnNnKfz31HA/s1600-h/DSC09115.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SCyDVmnzlMI/AAAAAAAAA5I/JnNnKfz31HA/s400/DSC09115.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5200676076874077378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;" lang="EN-GB"&gt;Figurki Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Tak mniej więcej wyglądała bożonarodzeniowa kompozycja w pewnym mieszczańskim domu w Providenci. Od wspomnianego przez Kapuścińskiego sześćdziesiątego siódmego roku (a minęły już cztery dekady) niewiele się zmieniło w mentalności pewnych mieszkańców Santiago. Króluje idea baroku, przepychu, nadmiaru, pomieszania z wymieszaniem i chomikowania wszelkiego rodzaju bibelotów.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Ale myślę sobie, że musi być dla tego jakieś wytłumaczenie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Jeśli kilka razy do roku w Chile trzęsie się ziemia albo jeden z wielu drzemiących wulkanów dostaje niespodziewanej czkawki, wypluwając z siebie zabójcze popioły (o czym pisze na swoim blogu Tierralatina &lt;a href="http://tierralatina.blox.pl/2008/05/Chaiten-piekny-i-grozny.html"&gt;tu&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://tierralatina.blox.pl/2008/05/Przebudzenie-po-9000-lat.html"&gt;tu&lt;/a&gt;), to może takie obsesyjne i paranoiczne zbieractwo jest swego rodzaju &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zaklęciem&lt;/span&gt;, demonstracją tego, że nawet w obliczu grożących niebezpieczeństw, człowiek &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nie chce żyć prowizorycznie i “na chwilę”&lt;/span&gt;, che akumulować wszelkie niepotrzebne rzeczy, żeby oddalić od siebie widmo opuszczania w pośpiechu swojego dobytku. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chowa się za parawanem uzbieranych gratów, żeby zakląć siły natury?&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Można też tak sobie to tłumaczyć... &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-8694694804599173607?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/8694694804599173607/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=8694694804599173607' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8694694804599173607'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8694694804599173607'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/05/barokowe-bibeloty.html' title='Barokowe bibeloty'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SCyDWGnzlNI/AAAAAAAAA5Q/i_AgcsEbIUY/s72-c/DSC09117+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-9084570121385322992</id><published>2008-04-17T20:34:00.006+02:00</published><updated>2008-04-17T21:46:54.086+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Język nasz powszedni</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAeh6diI1AI/AAAAAAAAA3k/J3esH8UQ5j0/s1600-h/DSC09545.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAeh6diI1AI/AAAAAAAAA3k/J3esH8UQ5j0/s400/DSC09545.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5190295121300083714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;   &lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Tak szczerze mówiąc, to przed moim pierwszym wyjazdem do Chile nie bardzo wiedziałam w co się pakuję. W ramach przygotowań do podróży przeczytałam parę książek, przestudiowałam mapy, wykonałam parę długich międzykontynentalnych rozmów telefonicznych z “&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ludźmi stamtąd&lt;/span&gt;”, intensywnie uczyłam się hiszpańskiego i ogólnie rzecz biorąc byłam gotowa na spotkanie z Nową Kulturą. Ale kilka spraw stanęło mi na przeszkodzie.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Po pierwsze: co mi po nauce hiszpańskiego? Pierwsze dni w Santiago ukazały mi całą śmieszność tego półrocznego przedsięwzięcia. Na każdym kroku potykałam się o jakieś dziwaczne słowa. Któregoś dnia w metrze usłyszałam taki dialog dwóch chłopaków: “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Me dejó mi polola, &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;¿&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cachai huevón&lt;/span&gt;?”. Załamałam się: zrozumiałam tylko pierwszy wyraz… Co oznacza “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;polola&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cachai&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;huevón&lt;/span&gt;” – nie miałam zielonego pojęcia. Ironio, po co wydawać skrzętnie uzbierane pieniądze na jakiś kurs językowy, po którym nie jest się w stanie zrozumieć codziennej błahej rozmowy w Chile? Skąd nagły atak zupełnie nieznanych słów? Uzmysłowiłam to sobie dopiero wtedy, gdy w bibliotece w Santiago natknęłam się na trzytomowy słownik chilenizmów, czyli słów, które rozumie jedynie piętnaście milionów mieszkańców tego kraju na końcu świata. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;To, co powszechnie mówi się na ich temat, nie jest żadną tajemnicą: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;język mieszkańców Chile uważa się za najmniej poprawną wersję języka hiszpańskiego&lt;/span&gt;. Może równie niepoprawną, co argentyńską. Słowa pourywane gdzieś na przedostatniej sylabie, końcówki koniugacyjne jakieś wypaczone… Tak na przykład zamiast poprawnego pytania “dokąd idziesz?” - “¿dónde vas?”, Chilijczycy zapytają “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;¿dónde vai?&lt;/span&gt;”, a obcokrajowiec może tylko pokornie zaakceptować taki stan rzeczy, eliminując z pamięci wszelkie formuły i wystukane na blachę reguły. Trzeba się przecież jakoś zaadopotować w Nowej Kulturze i w nowej sferze języka. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;    &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Analogicznie będzie więc wyglądało pytanie “pamiętasz?” – “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;¿te acordai?&lt;/span&gt;”(brzmi co najmniej bluźnierczo w uszach filologów), zamiast hiszpańskiego “¿te acuerdas?” lub “rozumiesz” – “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;¿cachai?&lt;/span&gt;” etc. Z tym że czasownika “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cachar&lt;/span&gt;” w ogóle nie znajdzie się w słowniku hiszpańskim. Bo hiszpańska wersja brzmiałaby: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;entender, comprender&lt;/span&gt;. Trochę to skomplikowane.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Przez pierwsze dni uczyłam się więc zastępować nauczone zwroty, które w Chile na nic mi się przydawały, nowymi dziwolągami. Skoro więc znalazłam się już za tym językowym zakrętem, pokuszę się o napisanie paru praktycznych rad.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Jadąc do Chile zapomnij o swoim “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;novio&lt;/span&gt;”! To znaczy, nie porzucaj swojego dotychczasowego chłopaka, tylko zapamiętaj, że w Chile to “&lt;b style=""&gt;pololo&lt;/b&gt;”! &lt;span style="font-size:130%;"&gt;(&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;Tutaj “novio” to już wyższa szkoła jazdy, oficjalny narzeczony).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAeh6NiI0_I/AAAAAAAAA3c/KV5VTQDr_nE/s1600-h/DSC09536.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAeh6NiI0_I/AAAAAAAAA3c/KV5VTQDr_nE/s400/DSC09536.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5190295117005116402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Do dobrego znajomego zamiast “tío”, wołaj “&lt;b style=""&gt;huevón&lt;/b&gt;” (ale wpierw upewnij się, czy wasze stosunki są naprawdę mocno braterskie, bo jeśli nie, to jeszcze się na ciebie obrazi za zbytnie spoufalenie).&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Jeśli masz bardzo dużo pracy, to możesz powiedzieć “tengo &lt;b style=""&gt;harta pega&lt;/b&gt;”, z tym tylko zastrzeżeniem, że już na przykład w Argentynie nikt cię nie zrozumie. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Jeśli masz o kimś bardzo dobre zdanie, uważasz, ten ktoś byłby dobrym kumplem, a oprócz tego ma wiele pozytywnych cech, powiesz o nim, że jest “&lt;b style=""&gt;buena onda&lt;/b&gt;”, czyli dobra fala. Może po prostu odbieracie na tych samych falach.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;“&lt;b style=""&gt;Un rato&lt;/b&gt;” – to krótka chwilka, dlatego możesz powiedzieć “vuelvo en &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;un rato&lt;/span&gt; más” (wrócę za chwilkę) lub “vuelvo al tiro”. “&lt;b style=""&gt;Al tiro&lt;/b&gt;” to też przykład kolejnego chilenizmu: zwracając się tak do Hiszpana spotkałam się tylko z podniesionymi ze zdziwienia brwiami oraz z komentarzem, że w Hiszpanii nie ma tak wojskowego żargonu (“al tiro” znaczy tak szybko jak wystrzał pocisku, czyli natychmiast). &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;    &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Jeśli twój znajomy jest chytrusem, to nazwiesz go “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;manos de guagua&lt;/span&gt;” – czyli “dłonie &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;niemowlaka”. Na początku nie mogłam pojąć skąd w ogóle Chilijczykom przyszło do głowy, żeby faszerować niewinne maleństwa negatywnymi konotacjami. Szybko znalazłam odpowiedź: kiedy na świat przychodzi noworodek, zazwyczaj ma bardzo mocno ściśnięte piąstki – tak jak prawdziwy chytrus, który nie wypuści ze swych rąk ani grosza. Zatem “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;guagua&lt;/span&gt;” to niemowlak, bobas, a “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cabro chico&lt;/span&gt;” lub “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;lolo&lt;/span&gt;” to młodzieniaszek. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Jak już z takiego bobasa zrobi się młodzieniaszek, i do tego ten młodzieniaszek nie będzie “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;manos de guagua&lt;/span&gt;”, to często będzie zapraszał swoich znajomych na “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;el carrete&lt;/span&gt;” (imprezki) i serwował wszystkim “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;los copetes&lt;/span&gt;” czyli napoje wyskokowe. No i będzie się również starał, żeby jego carretes nie były nudne, żeby nikt następnego dnia nie skomentował: “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;El carrete fue más fome que la chucha&lt;/span&gt;” (imprezka była bardzo nudna). Taki &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cabro&lt;/span&gt; wolałby usłyszeć: “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Mijito rico, el carrete fue muy entrete y tu casa es realmente chora&lt;/span&gt;” (Chłopcze, imprezka była fajna, a twój dom jest naprawdę wypasiony).&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Tak naprawdę to tylko kilka najczęściej używanych chilenizmów, ale można by ich tu mnożyć bez końca. Tym, którzy się wybierają do Chile radzę również zapamiętać, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1000 pesos&lt;/span&gt; w Chile określa się mianem “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;una luca&lt;/span&gt;”. Czyli jak będzie coś kosztować 10 000 pesos (ok. 50 PLN), to można powiedzieć “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;diez lucas&lt;/span&gt;”.&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;A tak na marginesie dodam tylko, że sposób w jaki mówią poszczególni ludzie, może również zdradzić ich &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;status społeczny&lt;/span&gt;. I tak na przykład &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;niezamożni Chilijczycy zamieniają “ch” na “sh”&lt;/span&gt; (wymawiając “&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Shile&lt;/span&gt;”, a nie Chile, “&lt;span style="font-style: italic;"&gt;shiao&lt;/span&gt;” a nie “chao”), zamożniejsi natomiast lub ci, co aspirują do tej rangi, wymawiać będą “tsch” w miejsce “ch” (“&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tschile&lt;/span&gt;”). &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Świetny ten język chilijski. Bawi mnie tylko to, że czasem rozmawiając z mieszkańcami innych krajów hiszpańskojęzycznych niekiedy brak nam wspólnego języka - wtedy, gdy ja nieświadomie właduję gdzieś takiego chilijskiego dziwoląga.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-9084570121385322992?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/9084570121385322992/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=9084570121385322992' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/9084570121385322992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/9084570121385322992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/04/jzyk-nasz-powszedni.html' title='Język nasz powszedni'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAeh6diI1AI/AAAAAAAAA3k/J3esH8UQ5j0/s72-c/DSC09545.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-2355169421220954230</id><published>2008-04-14T19:47:00.011+02:00</published><updated>2008-04-14T20:28:43.326+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Chile en el corazón</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOaRNiI05I/AAAAAAAAA2o/OEO3Q28jwOM/s1600-h/tak5.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOaRNiI05I/AAAAAAAAA2o/OEO3Q28jwOM/s400/tak5.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5189160816142242706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;fotografia &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Louisa Stettnera&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style=""&gt;                                                                       &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;“Chile w sercu” – taki jest tytuł albumu zdjęć &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Louisa Stettnera&lt;/span&gt;, fotografa urodzonego w Stanach Zjednoczonych, dziś&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt; mieszkającego w Paryżu.&lt;br /&gt;Podczas swoich dwóch podróży do Chile, w latach 2000 – 2001, Stettner udokumentował na kliszy codzienność w Santiago i w Valparaiso, pozostawiając inspirujący obraz zwykłych ludzi, czyścibutów, ulicznych sprzedawców, pracowników przydrożnych barów czy psów śpiących w cieniu kamiennic. Dokument nie upiększający rzeczywistości, lecz pokazujący ją w swojej zwykłości, w której kryje się cały naturaly urok tego naszego monotonnego życia. Żaden Photoshop, żadne wypudrowane modelki, tylko taka brzydota dnia codziennego – i właśnie ta brzydota wydaje się piękna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOZldiI01I/AAAAAAAAA2I/fVU1c477lU8/s1600-h/tak1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOZldiI01I/AAAAAAAAA2I/fVU1c477lU8/s400/tak1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5189160064522965842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Antonio, czyścibut, Plaza de Armas, Santiago&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOZmNiI03I/AAAAAAAAA2Y/X-XTTzInKX4/s1600-h/tak3.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOZmNiI03I/AAAAAAAAA2Y/X-XTTzInKX4/s400/tak3.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5189160077407867762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dwóch kucharzy, Alameda, Santiago&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt; &lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOaRdiI06I/AAAAAAAAA2w/i58LHl9Luz8/s1600-h/tak6.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOaRdiI06I/AAAAAAAAA2w/i58LHl9Luz8/s400/tak6.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5189160820437210018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Valparaiso&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOdadiI09I/AAAAAAAAA3I/LyMwwpP9X9Y/s1600-h/tak2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOdadiI09I/AAAAAAAAA3I/LyMwwpP9X9Y/s400/tak2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5189164273590916050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Portret studenta, Plaza de Armas, Santiago&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOZmNiI04I/AAAAAAAAA2g/lhIkalQGGec/s1600-h/tak4.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOZmNiI04I/AAAAAAAAA2g/lhIkalQGGec/s400/tak4.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5189160077407867778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Pies śpiący w pobliżu sprzedawcy gazet, Santiago&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOc7NiI08I/AAAAAAAAA3A/xqJE9kdOLpw/s1600-h/tak8.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOc7NiI08I/AAAAAAAAA3A/xqJE9kdOLpw/s400/tak8.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5189163736720004034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zamiatacz ulic, Santiago&lt;/span&gt;&lt;o:p style="font-style: italic;"&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Stettner zagląda głeboko w oczy ludziom, których fotografuje. Jego obiektyw z empatią patrzy w twarz Antonia, czyścibuta, który niezliczoną ilość razy widział swe odbicie w pucowanych lakierkach eleganckich mieszkańców Santiago; w oczy studenta, w których można dostrzec nieporzucone jeszcze ideały i młodzieńczy entuzjazm; w bezzębny uśmiech dziewczynki. Uwielbiam te zdjęcia, ich prostotę i gdzieś głęboko ukrytą w nich afirmację prozy życia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt; &lt;br /&gt;Wszystkie fotografie pochodzą z albumu “&lt;i style=""&gt;Chile en el corazón&lt;/i&gt;”,&lt;br /&gt;wydanego przez LOM Ediciones, Santiago 2001. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-2355169421220954230?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/2355169421220954230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=2355169421220954230' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/2355169421220954230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/2355169421220954230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/04/chile-en-el-corazn.html' title='Chile en el corazón'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/SAOaRNiI05I/AAAAAAAAA2o/OEO3Q28jwOM/s72-c/tak5.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-8352365413703506312</id><published>2008-04-11T11:22:00.005+02:00</published><updated>2008-04-11T11:43:02.644+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><title type='text'>Kubizm na cenzurowanym</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_8uM4hyzAI/AAAAAAAAA1g/xkYzdGzXisc/s1600-h/Copia+di+DSC00263.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_8uM4hyzAI/AAAAAAAAA1g/xkYzdGzXisc/s400/Copia+di+DSC00263.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187916094621535234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Paląc zakazane książki&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Pamiętacie jak rok temu w Polsce chcieli powstrzymać emisję Teletubisiów w telewizji, ponieważ dopatrzono się w treści tej bajki podtekstów homoseksualnych?&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Coś w podobnym stylu miało miejsce ponad trzydzieści lat temu w Chile, kiedy podczas akcji palenia książek zakazanych przez doradców Pinocheta, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;żołnierze spalili również albumy poświęcone sztuce kubistycznej&lt;/span&gt;. Dlaczego? Ponieważ myślano, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kubizm to rewolucyjna ideologia kraju Fidela Castro…&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Śmieszna jest czasem historia…&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_8wdIhyzCI/AAAAAAAAA1w/XTcF_JhZKR8/s1600-h/teletubisie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_8wdIhyzCI/AAAAAAAAA1w/XTcF_JhZKR8/s400/teletubisie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187918572817665058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p style="font-style: italic; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Niebezpieczeństwo nadchodzi!&lt;br /&gt;(w Polsce i w Chile)&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_8uNIhyzBI/AAAAAAAAA1o/cJewnup0AwE/s1600-h/noticia_4873_normal.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-8352365413703506312?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/8352365413703506312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=8352365413703506312' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8352365413703506312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8352365413703506312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/04/kubizm-na-cenzurowanym.html' title='Kubizm na cenzurowanym'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_8uM4hyzAI/AAAAAAAAA1g/xkYzdGzXisc/s72-c/Copia+di+DSC00263.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-1937697882191682866</id><published>2008-04-09T14:23:00.017+02:00</published><updated>2008-04-17T11:42:48.804+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indianie'/><title type='text'>Body painting z Ziemi Ognistej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y160BW_sI/AAAAAAAAAz4/lTsNjcVaxSc/s1600-h/14.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y160BW_sI/AAAAAAAAAz4/lTsNjcVaxSc/s400/14.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187220892825353922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kobiety pomalowane z okazji świętowania Kewanix&lt;br /&gt;podczas ceremonii inicjacyjnej Hain, 1923&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Idzie wiosna, cieplej się robi, rozbieramy się z płaszczy i swetrów. Można powoli trochę ciała wystawić na spotkanie ze słońcem! Mniej, wciąż mniej warstw się na siebie zakłada. Już niedługo zacznie się na dobre – słońce, długie dni, opalanie, no i ciało, kult ciała! &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;A ciało przecież trzeba jeszcze ozdobić, żeby coś wszem i wobec zakomunikować:&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;własną tożsamość, status socjalny, czy przynależnośc do danej grupy. Tak, jak robili to na przykład przed stu laty &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Indiane Selk’nam&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Yámanas &lt;/span&gt;na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ziemi Ognistej&lt;/span&gt;.&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y1iEBW_pI/AAAAAAAAAzg/vHJuXEczBm0/s1600-h/5.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y1iEBW_pI/AAAAAAAAAzg/vHJuXEczBm0/s400/5.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187220467623591570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rytualne malowanie twarzy&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;O paru grupach etnicznych zamieszkujących dzisiejsze Chile pisałam już wcześniej. O mieszkańcach wyspy Chiloé, &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/12/chilo-autonomo.html"&gt;Williche&lt;/a&gt;, o Indianach &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/kto-si-boi-indian-mapuche.html"&gt;Mapuche&lt;/a&gt; z Araukanii, o zamieszkujących północne krańce kraju &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/02/wprawdzie-daleko-std-do-rio-de-janeiro.html"&gt;Atacemeños i Aymara&lt;/a&gt;. Ludzie tych etnii żyją po dziś dzień, w przeciwieństwie do Indian S&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;elk’nam, Aónikenk, Kawéskar czy Yámanas&lt;/span&gt;, &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;po których pozostała tylko &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;garść fotografii i parę rozpraw naukowych&lt;/span&gt;. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ci ludzie, którzy przez parę tysiącleci żyli spokojnie w tym bardzo nieprzychylnym człowiekowi klimacie na południowym krańcu kontynentu, zostali nazwani przez dziewiętnastowiecznych podróżników i naukowców z Europy “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kanibalami&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dzikimi gorszymi od zwierząt&lt;/span&gt;” (Darwin), “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;najbardziej nędzną grupą ludzką istniejącą na ziemi&lt;/span&gt;” (Cook).&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_5jHohyy9I/AAAAAAAAA1I/nw37Tt3ivXw/s1600-h/13.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_5jHohyy9I/AAAAAAAAA1I/nw37Tt3ivXw/s400/13.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187692803566783442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Obszary zamieszkałe niegdyś przez Indian&lt;br /&gt;Selk’nam&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; (zwanych również Ona)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Aónikenk, Kawéskar,Yámanas.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dopiero wiele lat później, ksiądz i antropolog &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Martín Gusinde&lt;/span&gt;, rozpoczął swoje badania na temat tych etnii, odkrywając ich &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kosmologię&lt;/span&gt;, wysłuchując &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;legend i wierzeń&lt;/span&gt; oraz dokumentując ich &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rytuały&lt;/span&gt;. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jedną z ważniejszych ceremonii była ta związana z inicjacją seksualnych młodych mężczyzn. Podczas tego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rytuału, zwanego Hain wśród Indian Selk’nam&lt;/span&gt; (a &lt;i&gt;Chéjaus &lt;/i&gt;&lt;span style=""&gt;wśród &lt;/span&gt;Yámanas) &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mężczyźni malowali się na różne kolory&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wcielając się w ten sposób w duchy przodków&lt;/span&gt;. Zamykano wówczas chłopców w specjalnym namiocie i tłumaczono przyczyny dominacji mężczyzn nad kobietami w ich społeczeństwie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y3W0BW_xI/AAAAAAAAA0g/FyszMuqSn9c/s1600-h/19.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y3W0BW_xI/AAAAAAAAA0g/FyszMuqSn9c/s400/19.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187222473373318930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y3XEBW_yI/AAAAAAAAA0o/pY8GmIu8ejQ/s1600-h/20.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y3XEBW_yI/AAAAAAAAA0o/pY8GmIu8ejQ/s400/20.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187222477668286242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y3XkBW_1I/AAAAAAAAA1A/iTBGXEnxqHY/s1600-h/23.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y3XkBW_1I/AAAAAAAAA1A/iTBGXEnxqHY/s400/23.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187222486258220882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y170BW_wI/AAAAAAAAA0Y/Jj0_uXqySA0/s1600-h/18.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y170BW_wI/AAAAAAAAA0Y/Jj0_uXqySA0/s400/18.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187220910005223170" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y1iUBW_qI/AAAAAAAAAzo/_Ic0IzKTx6c/s1600-h/2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y1iUBW_qI/AAAAAAAAAzo/_Ic0IzKTx6c/s400/2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187220471918558882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;i style=""&gt;Mężczyźni z plemiania Selk’nam&lt;br /&gt;p&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=""&gt;omalowani z okazji świętowania Kewanix&lt;br /&gt;podczas ceremonii inicjacyjnej Hain,&lt;br /&gt;zdj&lt;/span&gt;ę&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=""&gt;cia z lat dwudziestych XX w.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ale taka plastyczna dekoracja ciała nie zawsze wiązała się ze świętowaniem czy ceremoniałami. Wśród niewielu zdjęć, które przetrwały do dziś, można zobaczyć, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wiele kobiet i dzieci z plemienia Yámanas malowało swoje ciała i twarze na co dzień&lt;/span&gt;.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y17kBW_vI/AAAAAAAAA0Q/OJRZpOJL4Dw/s1600-h/17.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y17kBW_vI/AAAAAAAAA0Q/OJRZpOJL4Dw/s400/17.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187220905710255858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rodzina Selk'nam, 1929.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Z 11 000 Indian zamieszkujących Patagonię dziś nie ostał się nikt. Istnieje jeszcze paredziesiąt osób, które znają języki rdzennych mieszkańców Ziemi Ognistej (np. w języku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kawéskar&lt;/span&gt; mówi dziś 20 osób, a w języku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Yagán&lt;/span&gt; – 7. Dane pochodzą z&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Conadi – Corporación Nacional Indígena&lt;/span&gt;). &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;W bardzo szybkim czasie europejscy misjonarze i kolonizatorzy doprowadzili do całkowitej zagłady rdzennych mieszkańców Tierra del Fuego: &lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;jedną z przyczyn ich wyginięcia była na przykład chęć “ucywilizowania tych dzikich plemion” poprzez zmuszanie ich do noszenia zasłaniających to, co trzeba ubrań przywiezionych z Europy, w kontakcie z którymi Indianie, przyzwyczajeni do smarowania się zwierzęcym tłuszczem, zarażali się nieznanymi wcześniej chorobami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Główną przyczyną wyginięcia rdzennej ludności był jednak narastający konflikt między nimi, a ludźmi przybyłymi z Europy, którzy postanowili założyć rozległe hodowle owiec na Ziemi Ognistej. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Rozbieżność interesów obu stron doprowadziła do poważnej walki, w której przegrali Indianie (za każdą przyniesioną parę obciętych uszu eropejscy "biznesmeni" płacili pewną stawkę).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; Inne “okazy” Indian kolonizatorzy przywozili do Europy i wystawiali w muzeach jako żywe eksponaty.&lt;/span&gt; &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y17UBW_tI/AAAAAAAAA0A/GUiIZAt7BrU/s1600-h/16.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y17UBW_tI/AAAAAAAAA0A/GUiIZAt7BrU/s400/16.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187220901415288530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Podczas rytuału  Hain mężczyźni malowali się na różne kolory, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wcielając się w ten sposób w duchy przodków.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Wyobrażacie sobie, że któregoś dnia ktoś zabiera Was jako “okaz” do muzeum za to, że zrobiliście sobie np. tatuaż na przedramieniu…? &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_57lYhyy_I/AAAAAAAAA1Y/QTGTiJWrS7o/s1600-h/body+art+%281%29.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_57lYhyy_I/AAAAAAAAA1Y/QTGTiJWrS7o/s400/body+art+%281%29.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5187719702946958322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;" lang="EN-GB"&gt;A to taki nasz współczesny body painting.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt;Zdj&lt;/span&gt;ę&lt;span style=""&gt;cia i niekt&lt;/span&gt;ó&lt;span style=""&gt;re informacje &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;pochodz&lt;/span&gt;ą&lt;span style=""&gt; z ksi&lt;/span&gt;ąż&lt;span style=""&gt;ki “&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tierra de Humo. Im&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;á&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;genes Fotogr&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;á&lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ficas 1882/1950&lt;/span&gt;”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt; LOM Ediciones 1994&lt;br /&gt;oraz z portalu &lt;a href="http://www.memoriachilena.cl/mchilena01//index.asp"&gt;Memoria Chilena.&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;i&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-1937697882191682866?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/1937697882191682866/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=1937697882191682866' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/1937697882191682866'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/1937697882191682866'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/04/body-painting-z-ziemi-ognistej.html' title='Body painting z Ziemi Ognistej'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_y160BW_sI/AAAAAAAAAz4/lTsNjcVaxSc/s72-c/14.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-850061149195810406</id><published>2008-04-06T14:52:00.010+02:00</published><updated>2008-04-06T21:33:49.152+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><title type='text'>Biskup pozwoli na wyjazd do Chile</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="font-style: italic;" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_jIWEBW_hI/AAAAAAAAAyg/EricFB8hK0s/s1600-h/Ines_de_Suarez.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_jIWEBW_hI/AAAAAAAAAyg/EricFB8hK0s/s400/Ines_de_Suarez.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186115252279246354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Portret &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" lang="EN-GB" &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Inés de Suarez&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;autor: José Mercedes Ortega Pereira&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Wyobraźcie sobie, że o Waszym wyjeździe do Chile miałyby decydować nie wolny czas ani fundusze, tylko autoryzacja biskupa... Koszmar, a jednak tak było.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mniej więcej pięćset lat temu, w czasach podboju Nowego Świata.&lt;/p&gt;    &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Historia konkwisty Ameryki Południowej jest napisana językiem mężczyzn. Bohaterami są dzielni hiszpańscy żołnierze, którzy bez cienia strachu, krok po kroku, zdobywają kolejne, co raz to bardziej rozległe tereny&lt;/span&gt; Nowego Świata.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt; &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ani słowa o kobietach&lt;/span&gt;, oczywiście &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;z wyjątkiem opisów pięknych i dzikich Indianek, które wpadają w szpony konkwistadorów jak śliwki w kompot. Konkwista, walki, marzenia o El Dorado, zbroje, konie, napady, gwałty i krew - w taki scenariusz w ogóle nie wpisują się kobiety, które czekają cierpliwie w swych domach na wojujących i niewiernych mężow, haftując i mieszając w garnkach. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ale jest jedna kobieta, która zaistniała w tym męskim świecie, założyła spodnie, dosiadła konia i ruszyła na podbój Chile.&lt;/span&gt; I choć podobno historycy tamtych czasów nie poświęcili jej wiele uwagi, wspominając o niej w dwóch czy trzech linijkach swoich kronik, to jednak ostatnio &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Inés de Suarez wyszła z cienia i z postaci marginalnej stała się postacią z okładki. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;A to za sprawą przedostatniej książki Isabel Allende &lt;span style="font-style: italic;"&gt;“Inés del alma mía”&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Jej mąż opuścił spokojną wioskę na zachodzie Hiszpanii w poszukiwaniu złota, wyruszył do Panamy, po czym słuch o nim zaginął. Inés wkrótce znudziła się czekaniem i również wyruszyła w podróż, lecz nie w poszukiwaniu złota, lecz zaginionego męża. Nie znalazła go ani w Panamie ani w Wenezueli, a &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;po paru miesiącach znalazła się w Cuzco. Tam dowiedziała się, że jej mą&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;ż&lt;/span&gt; zginął w bitwie, a wkrótce potem poznała bardzo abmitnego wojownika, jej przyszłego kochanka i  założyciela Santiago, Pedro de Valdivię.   &lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Aby móc wyjechać wraz z Pedrem na podbój Chile, Inés musiała uzyskać pozwolenie na piśmie&lt;/span&gt;&lt;o:p style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; od Francisca Pizarra oraz od biskupa&lt;/span&gt;. Prosząc o pozwolenia na wyjazd musiała zadeklarować, że jest wdową po hiszpańskim żołnierzu oraz ma zdolności wykrywania wody płynącej pod ziemią, co było bardzo istotne w perspektywie konieczności pokonania najbardziej suchej pustyni na świecie – Pustyni Atacama. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pizarro i biskup łaskawie wyrazili zgodę: Inés wyruszyła z Pedrem w kierunku dzikich i prawie nieznannych ziem dzisiejszego Chile&lt;/span&gt;. W 1541 roku dotarli do doliny Mapocho i tam założyli Santiago de Nueva Extramadura. &lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;O tym głównie opowiada Allende w swojej książce.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_jIWEBW_iI/AAAAAAAAAyo/j7n9LRM6ero/s1600-h/valdivia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_jIWEBW_iI/AAAAAAAAAyo/j7n9LRM6ero/s400/valdivia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186115252279246370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center; font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Pedro de Valdivia, kochanek &lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Inés de Suarez i &lt;/span&gt;założyciel Santiago&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Nie mogę się doczekać, kiedy zostanie ona przetłumaczona na polski... Bardzo chciałabym zobaczyć kampanię reklamową “Inés del alma mía” w naszym kraju. Jeśli polscy wydawcy nie zdecydują się na zmianę okładki, może na naszych ulicach zawisną takie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ocenzurowane plakaty&lt;/span&gt;, jak miało to miejsce w przypadku promocji książki Paolo Coelho “Czarownice z Portobello”.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_jIV0BW_fI/AAAAAAAAAyQ/vVNaiXBCNiQ/s1600-h/coelho+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_jIV0BW_fI/AAAAAAAAAyQ/vVNaiXBCNiQ/s400/coelho+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186115247984279026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;" lang="EN-GB"&gt;Od lewej:&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; oryginalna okładka książki &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;oraz jej reklama na przystanku tramwajowym we Wrocławiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;  &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_jIV0BW_gI/AAAAAAAAAyY/Kijxq5AxTnM/s1600-h/ines.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_jIV0BW_gI/AAAAAAAAAyY/Kijxq5AxTnM/s400/ines.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186115247984279042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Kiedy przetłumaczą Allende na język polski…&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Taka jest chyba specyfika naszego kraju. Pruderyjność i lęk przed poruszaniem niewygodnych dla zwolenników Radia Maryja tematów. I taką mamy już opinię, nie tylko w Europie, ale nawet w Chile, w którym może raz na rok pojawi się &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;w gazecie jakaś pospiesznie napisana notka o Polsce, która nie przyciągnie uwagi większości czytelników. No, pod warunkiem, że nie będzie to notka o zakazie rozmów na temat homoseksualizmu w polskich szkołach i na polskich uniwersytetach.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak się akurat składa, że niedawno natknęłam się na pewien artykuł, który pojawił się w marcu  &lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;zeszłego roku w chilijskiej prasie. Polska jawi się w tym artykule jako kraj, w którym pali się na stosie czarownice i książki zakazane przez inkwizycję. W takiej atmosferze &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mogę się tylko cieszyć, że przed wyjazdem do Chile nie musiałam prosić o pozwolenie biskupa&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_kV5EBW_lI/AAAAAAAAAzA/FQrPl2DkGP8/s1600-h/scan001001.bmp"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_kV5EBW_lI/AAAAAAAAAzA/FQrPl2DkGP8/s400/scan001001.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186200515970006610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_kV5kBW_mI/AAAAAAAAAzI/bRUZV6BaON0/s1600-h/skann.bmp"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_kV5kBW_mI/AAAAAAAAAzI/bRUZV6BaON0/s400/skann.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186200524559941218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"La Tercera" z 21 marca 2007&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kliknij, żeby powiększyć i przeczytać, co o nas piszą…&lt;/span&gt;&lt;o:p style="font-style: italic;"&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-850061149195810406?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/850061149195810406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=850061149195810406' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/850061149195810406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/850061149195810406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/04/biskup-pozwoli-na-wyjazd-do-chile.html' title='Biskup pozwoli na wyjazd do Chile'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R_jIWEBW_hI/AAAAAAAAAyg/EricFB8hK0s/s72-c/Ines_de_Suarez.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-4522553455573849792</id><published>2008-03-20T11:18:00.009+01:00</published><updated>2008-03-20T12:05:37.460+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Chile od kuchni</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-JCS0BW_dI/AAAAAAAAAxU/OiFmsE-RvnA/s1600-h/reunion.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-JCS0BW_dI/AAAAAAAAAxU/OiFmsE-RvnA/s400/reunion.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179775412398915026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zdjęcie z portalu Memoria chilena&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Zawsze byłam przekonana, że kuchnia chilijska nie ma może wybitnie czym się pochwalić (a w porównaniu z argentyńską po prostu wymięka), ale ostatnio zaczęłam liczyć co niektóre smaczniejsze typowo chilisjkie dania i aż sama się zdziwiłam, że zabrakło mi palcy u rąk. Bo przecież jemy tu takie potrawy jak: &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;cazuela, empanadas, humitas, pastel de choclo, sopaipillas, curanto, choripán, palta rellena, ensalada chilena&lt;/span&gt;, które popijamy, w zależności od nastroju i pory roku, szklanką &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;coli de mono&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;pisco &lt;/span&gt;albo &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;chichy&lt;/span&gt;, ewentualnie w ramach orzeźwienia w upalne dni serwujemy sobie &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;mote con huesillos&lt;/span&gt;. Więc nie jest tego tak mało. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Choć na wstępie uprzedzam, że o większość wymienionych tu potraw będą tu kłócić się ze sobą przy stole Argentyńczycy, Peruwiańczycy i Boliwijczycy, którzy na równi z Chilijczykami są święcie przekonani o tym, że to właśnie oni są ideatorami tych potraw, a wszyscy inni po prostu zaadoptowali ich narodowy patent gastronomiczny.&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Ale od początku, czyli kilka słów na temat chilijskiego rosołku, który zwie się tu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;CAZUELA&lt;/span&gt;. Oczywiście nie ma w tym wiele filozofii: gotuje się wywar na wołowinie lub drobiu. Do tego dorzuca się warzywa, w zależności od pory roku: cukinie, kukurydzę (lecz nie w ząbkach, tylko kawałek pokrojonej kolby), ziemniaki, czasem można dodać ryż i inne warzywa (np. dynię).&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-I62EBW_WI/AAAAAAAAAwc/vE5_EtW1ozk/s1600-h/DSC01006.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-I62EBW_WI/AAAAAAAAAwc/vE5_EtW1ozk/s400/DSC01006.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179767221896281442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p style="font-style: italic; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Taką cazuelę zaserwowali nam w San Pedro de Atacama&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;Większość mieszkańców Ameryki Południowej mogłaby się również pokłócić o to, skąd pochodzi TA JEDYNA i ORYGINALNA &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;EMPANADA&lt;/span&gt;. &lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Chilijczycy oczywiście uważają ją za swoją, a jedzą ją na wiele sposób: z mięsem, cebulą, jajkiem, oliwkami, a czasami nawet z rodzynkami (&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;empandada de pino&lt;/span&gt;, osobiście rzadko się na nią kuszę), z serem (&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;de queso&lt;/span&gt;), z owocami morza (&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;con mariscos&lt;/span&gt;) lub rybami (&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;de pescado&lt;/span&gt;). Istnieją też jej wersje warzywne, a nawet owocowe. Empanadę de pino spożywa się o każdej porze roku, a szczególnie we wrześniu, który dla Chilijczyków jest wyjątkowym miesiącem: to właśnie wrzesień nazywany jest Miesiącem Narodu: dni świąteczne w kalendarzu wyskakują jeden za drugim, jest początek wiosny, a po ulicach Santiago i całego Chile maszerują defilady, ludzie tańczą narodowy taniec &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/cueca-i-kult-macho.html"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;cueca&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, na świeżym powietrzu je się empanady i pije takie napoje jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;chicha&lt;/span&gt; lub czerwone wino.&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-I62EBW_XI/AAAAAAAAAwk/larvM3fS7B8/s1600-h/empanada.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-I62EBW_XI/AAAAAAAAAwk/larvM3fS7B8/s400/empanada.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179767221896281458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Empanadas de pino&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;UWAGA&lt;/span&gt;! Empanady nie je się widelcem ani nożem! Według chilijskiego przysłowia empanady i kobiety bierze się gołymi rękoma. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Po empanadzie czas na kolejny lekkostrawny posiłek, czyli &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;HUMITAS &lt;/span&gt;(słowo wywodzi się z języka Indian &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Quechua&lt;/span&gt;). I one znowu mają przynajmniej kilku właścicieli: jedzą je mieszkańcy większości andyjskich krajów, czyli &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;oprócz Chilijczyków, mieszkańcy Ekwadoru, Peru, Boliwii i Argentyny&lt;/span&gt;. Po zjedzeniu jednego talerza z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;humitas&lt;/span&gt; człowiek natychmiast rozumie sens serwowania tylko jednego dania. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Jest to po prostu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;masa zgniecionej i ugotowanej kukurydzy&lt;/span&gt; o konsystencji gęstego budyniu, do której dodaje się olej i trochę listków bazylii, a następnie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zawija w duże liście kukurydzy (“chalas”)&lt;/span&gt;. Takie zawiniątka przewiązuje się sznurkiem i gotuje w garnku z wodą. Można je podawać na słono lub na słodko. W smaku trochę bez charakteru, ale przynajmniej po ich zjedzeniu nikomu nie grozi głód aż do następnego dnia rano.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a style="font-style: italic;" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-I-H0BW_aI/AAAAAAAAAw8/fdHMvqfxn6A/s1600-h/humitas+2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-I-H0BW_aI/AAAAAAAAAw8/fdHMvqfxn6A/s400/humitas+2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179770825373842850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zawinięta w liściu kukurydzy humita&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Kolejnym specjałem kuchni krajów andyjskich jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;PASTEL DE CHOCLO&lt;/span&gt;. “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;El choclo&lt;/span&gt;” to popularna nazwa kukurydzy, którą nazywa się również “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;el maiz&lt;/span&gt;”, jednak w Ameryce Południowej czę&lt;/span&gt;ś&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;ciej używa się tej pierwszej wersji. Czyli znów potrawa na bazie kukurydzy, znów “lekkostrawnie” i “dietetycznie”. Moje pierwsze spotkanie z pastel de choclo było wielkim zaskoczniem: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak można jeść mięso na słodko??? A jednak można, w Chile można&lt;/span&gt;. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Ale od początku: przygotowuje się masę zgniecionej kukurydzy, która może (choć nie musi) być ugotowana (z mlekiem lub odrobiną masła) przed późniejszym wstawieniem jej do pieca. Następnie dodaje się trochę aromatycznych liści bazylii. Do ceramicznego naczynia nakłada się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kawałki mięsa &lt;/span&gt;(może być wołowina albo kurczak), &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cebulę, jajko na twardo, oliwki&lt;/span&gt;, trochę czosnku i innych aromatyzatorów. Na to nakłada się wcześniej przygotowaną masę kukurydzianą, a całość wkłada się do pieca dopóki z wierzchu się nie przyrumieni. Ale najlepsze na koniec: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przed podaniem posypuje się to wszystko cukrem&lt;/span&gt;. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Dla mojego podniebienia było to wyzwanie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Na wyspie Chiloé &lt;/span&gt;skusiłam się na typową wyspiarską potrawę, jaką jest &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;CURANTO&lt;/span&gt;. Poznałam w Ancud pewną Hiszpankę, która zarzekała się, że nie opuści wyspy dopóki nie spróbuje słynnego curanto. Uległam jej namowom i zamówiłyśmy jedno curanto na spółkę. I to było dobre rozwiązanie, bo każda z nas jadła to, co lubiła, a było w czym przebierać, bo &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w typowym curanto można znaleźć: ryby wszelkiej maści, owoce morza, ostrygi, mięso wołowe, wieprzowe, kurczak, kiełbaski, placki mączne, ziemniaki i tak dalej...&lt;/span&gt; Jednym słowem wszystkiego po trochu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tradycjne curanto&lt;/span&gt; przygotowuje się w dość osobliwy sposób, a w przygotowaniach bierze udział większa grupa ludzi: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wykopuje się wtedy w ziemi głęboki dół, którego dno wypełnia się kamieniami&lt;/span&gt;. Kamienie rozgrzewa się do czerwoności, a następnie wrzuca się po kolei różne produkty. Najpierw owoce morza i ryby, potem mięsko, warzywa, ziemniaki i różne ziemniaczane wyroby. Każdą warstwę przykrywa się wielkimi liśćmi rośliny o nazwie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;pangue&lt;/span&gt;, ewentualnie można do tego również użyć liści kapusty. Na koniec wszystko się szczelnie przykrywa w taki sposób, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;by składniki poczuły się w tym rozgrzanym dole jak w garnku ciśnieniowym&lt;/span&gt;. Słyszałam, że kiedyś podczas takiego zbiorowego przyrządzania curanta ktoś przez nieuwagę wpadł do głębokiego i rozgrzanego dołu pełnego gotujących się specjałów i nieźle się poparzył. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Takie zbiorowe przygotowywanie wspólnego posiłku jest kolejnym przykładem na to, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ludzie zamieszkujący wyspę Chiloé żyją w głebokim poczuciu solidarności i wzajemnej pomocy&lt;/span&gt;. O innym przykładzie chilotańskiej mingi (czyli zgodnego i bezinteresownego działania na rzecz wspólnoty) pisałam również &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/10/przeprowadzka-la-chilo.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" &gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-JEaEBW_eI/AAAAAAAAAxc/do-LUNPUwMc/s1600-h/curanto.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-JEaEBW_eI/AAAAAAAAAxc/do-LUNPUwMc/s400/curanto.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179777735976222178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-style: italic; text-align: center;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="font-style: italic; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Tradycyjne Curanto, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;zdjęcie z portalu Memoria chilena&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Po curanto przychodzi czas na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;CHORIPÁN&lt;/span&gt;, czyli &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;chilijskiego hot doga&lt;/span&gt;. Choripány je się zazwyczaj przy okazji grillowania, serwuje się je wówczas jako przystawkę, w oczekiwaniu na “wielkie żarcie”, którego przygotowanie może zająć więcej czasu. &lt;/span&gt;Dlatego na wstępie podaje się takie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;malutkie bułeczki, w których środku znajduje się gorąca, dopiero co przygrillowana kiełbaska&lt;/span&gt; w kolorze ciemnoczerwonym. Naprawdę dobre i pikantne!&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;O słynnym&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; ASADO DE CARNE &lt;/span&gt;nie będę wspominać, bo zwolennicy Argentyny zarzucą mi, że się mieszam w ich specjalność. Ale tylko zaznaczę, że grillowanie w Chile też cieszy się wielką popularnością!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Na południu Chile jadłam z kolei &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;SOPAIPILLAS&lt;/span&gt;. To tak jakby nasze smażone naleśniki, z tą różnicą, że np. w Chile ich głownym składnikiem jest cukinia, a w Argentynie mówi się na nie “torta frita” lub Kreppel. Takie sopaipillas mogą być przyrządzane na słodko lub na słono, w drugim przypadku można je polać musztardą lub sosem czosnkowym. &lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Najczęsciej serwują je uliczni kucharze lub przydrożne bary.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-I-IEBW_bI/AAAAAAAAAxE/-nDLvztaKO0/s1600-h/sopaipilla.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-I-IEBW_bI/AAAAAAAAAxE/-nDLvztaKO0/s400/sopaipilla.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179770829668810162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tłuściutkie&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; sopaipillas&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;O napojach (głównie tych wyskokowych) na razie nie będę pisać, bo to też dość szeroki i głęboki temat. W każdym razie wykazują się Chilijczycy pomysłowością. Na przykład: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jak domową metodą wyprodukować kopię irlandzkiego Bayleis’a i jaką jej nadać nazwę?&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;Wystarczy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;COLA DE MONO&lt;/span&gt;,&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;czyli &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;małpi ogonek&lt;/span&gt;. Po prostu pycha!&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-JBMEBW_cI/AAAAAAAAAxM/-GXatA6GkBY/s1600-h/comida.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-JBMEBW_cI/AAAAAAAAAxM/-GXatA6GkBY/s400/comida.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179774196923170242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Comida en el Mapocho, zdjęcie z portalu Memoria chilena&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;Niektóre zdjęcia pochodzą ze zbiorów portalu:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.portalchileno.ca/recetas/subrecetas/recetas.html"&gt;&lt;span style=""&gt;http://www.portalchileno.ca/recetas/subrecetas/recetas.html&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;   &lt;h1 style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/h1&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-4522553455573849792?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/4522553455573849792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=4522553455573849792' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/4522553455573849792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/4522553455573849792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/03/chile-od-kuchni_20.html' title='Chile od kuchni'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-JCS0BW_dI/AAAAAAAAAxU/OiFmsE-RvnA/s72-c/reunion.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-569105963664512945</id><published>2008-03-19T13:30:00.015+01:00</published><updated>2008-03-19T14:20:29.145+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><title type='text'>Habla Moscú, Escucha Chile</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-EHvOpW1_I/AAAAAAAAAt0/j-flo0PMZSQ/s1600-h/volodia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-EHvOpW1_I/AAAAAAAAAt0/j-flo0PMZSQ/s400/volodia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179429554419587058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;“&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Teraz sprzedam ci ją za trzy tysiące pesos, ale sama zobaczysz, że jak za parę dni biedak umrze, to i ceny jego książek od razu pójdą w górę.&lt;/span&gt;” Tak przekonywał mnie sprzedawca na pchlim targu, kiedy zauważył, że spod sterty używanych książek wyciągnęłam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;“Noches de radio” &lt;/span&gt;(“Radiowe noce”) &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Volodii Teitelboim&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Rzeczywiście, przez ostatni tydzień stycznia nawet &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;prawicowy dziennik “El Mercurio”&lt;/span&gt; nie przestawał publikować na pierwszych stronach artykułów o wciąż pogarszającym się stanie zdrowia tego pierwszoligowego chilijskiego marksisty. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Pamiętam również zdjęcie przedstawiające zabawnego staruszka, oprawione w elegancką ramę i wiszące na korytarzu wydawnictwa &lt;a href="http://www.lom.cl/inicio/entrada.asp?portal=1"&gt;LOM Ediciones w Santiago&lt;/a&gt;, które publikowało jego książki. Tak, zdjęcie Teitelboima wisiało razem z innymi fotografiami współczesnych pisarzy chilijskich współpracujących z wydawnictwem: José Miguel Varas, Francisco Coloane i innych. Teraz dopiero to sobie przypominam. &lt;/p&gt;      &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Drugi tom udało mi się zdobyć nie wydając ani jednego peso: przechodziłam niedaleko wydawnictwa (przystanek metra La República, przy ulicy Concha y Toro) i weszłam na chwilę, żeby przywitać się z ludźmi, z którymi pracowałam w zeszłym roku. No i na pożegnanie Jorge wcisnął mi do plecaka &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;drugi tom “Noches de radio”&lt;/span&gt;, bo akurat na składzie było tego dużo, a do tego jeden egzemplarz lekko przybrudzony, więc nie mógł już iść na sprzedaż. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W ten oto sposób jestem w posiadaniu dwóch bardzo ciekawych książek świętej pamięci Teitelboima, który, jak przepowiedział sprzedawca na pchlim targu, umarł w ostatni dzień stycznia.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-EHu-pW1-I/AAAAAAAAAts/AZiu_aaHho4/s1600-h/teitelboim.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-EHu-pW1-I/AAAAAAAAAts/AZiu_aaHho4/s400/teitelboim.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179429550124619746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;“&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Noches de radio&lt;/span&gt;” to zapis nocnych audycji,&lt;br /&gt;które Teitelboim wysyłał w eter w latach 1973 – 1988.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;We wrześniu 1973 Teitelboim przebywał we Włoszech i mimo swych zadeklarowanych szczerych chęci nie mógł wrócić do Chile. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wyjechał do Moskwy i rozpocząl swoją radiową misję&lt;/span&gt;: na początku codziennie, potem dwa razy w tygodniu, o drugiej nad ranem radzieckiego czasu (co odpowiadało mniej więcej godzinie dziewiątej wieczorem w Chile) nadawał swoje audycje. Z początku nie wiedział nawet, czy ktokolwiek go słucha. Z czasem zaczął otrzymywać komunikaty, że owszem, ludzie słuchając jego programu “&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;¡Escucha Chile!&lt;/span&gt;” (“&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Słuchaj Chile&lt;/span&gt;!”) ryzykują wiele, lecz mimo wszystko wieczorami zbierają się wokół odbiorników radiowych i nastrajają fale na Radio Moskwa.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A on organizował pomoc z zewnątrz, szukał poparcia wśród europejskich polityków, siał propagandę anty-pinochetowską, wyliczał zaginionych i zamordowanych opozycjonistów w Chile, obnażał cały brud i bestialstwo, które rozpętało się w jego kraju po wrześniowym przewrocie.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Był emisariuszem pokrzywdzonych, jako jeden z niewielu mógł głośno krytykować i wytykać błędy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;; nikt z ludzi mieszkających w Chile nie miał tyle swobody i nikt nie mógł na głos się skarżyć. Teitelboim przed nieruchomym mikrofonem w rozgłośni Radia Moskwa mógł sobie na to wszystko pozwolić, nikt mu nie zagrażał, nikt nie kierował w jego stronę naładowanego karabinu.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-EHvOpW2AI/AAAAAAAAAt8/6PKuKRK4fXw/s1600-h/volodia+con+amigos.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-EHvOpW2AI/AAAAAAAAAt8/6PKuKRK4fXw/s400/volodia+con+amigos.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179429554419587074" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;Zdjęcie z portalu Memoria chilena&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Pod koniec lat siedemdziesiątych zaczął również wydawać pismo “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Araucaria de Chile&lt;/span&gt;”, publikowane w Paryżu i w Madrycie. Pismo to stało się miejscem debat intelektualistów i artystów latynoamerykańskich, którzy w tamtym czasie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;żyli na uchodźctwie&lt;/span&gt; (wśród nich byli Chilijczycy – &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;José Miguel Varas, Francisco Coloane, Antonio Skármeta&lt;/span&gt;, Argentyńczycy – &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Julio Cortázar i Ernesto Sábato&lt;/span&gt;, Urugwajczycy – &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Eduardo Galeano, Mario Benedetti&lt;/span&gt; i Kolumijczyk &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gabriel García Márquez&lt;/span&gt;).&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-EHvepW2CI/AAAAAAAAAuM/X-1d1xnzDBc/s1600-h/araucaria+de+chile.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-EHvepW2CI/AAAAAAAAAuM/X-1d1xnzDBc/s400/araucaria+de+chile.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179429558714554402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;Zdjęcie z portalu Memoria chilena&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W ten sposób był obecny, co prawda nie ciałem, tylko duchem, lecz można sobie wyobrazić, że taka obecność Teitelboima i jego głosu w odbiornikach radiowych mogła dodawać otuchy. Tak jak kiedyś w Polsce z drżeniem serca słuchano informacji nadawanych przez &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Radio Wolna Europa&lt;/span&gt;.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/T0dLqXTEbGQ&amp;amp;hl=en"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/T0dLqXTEbGQ&amp;amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;A tu dziesięciominutowy film nagrany w 2004 roku. Ludzie mieszkający w Chile nie mieli dostępu do rzetelnych informacji, dlatego z niecierpliwością oczekiwali na program Teitelboima.&lt;br /&gt;To własnie on, na niecenzurowanym, podawał dane dotyczące zaginionych i zamordowanych. Łatwo sobie wyobrazić, że chilijskie media w czasie dyktatury nie miały tyle swobody, co mieszkający w Moskwie Volodia. O tym właśnie jest ten krótki film.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-ENt-pW2EI/AAAAAAAAAuc/D2vRE_UhyuE/s1600-h/volodia.1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 228px; height: 360px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-ENt-pW2EI/AAAAAAAAAuc/D2vRE_UhyuE/s400/volodia.1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5179436130014517314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Volodia Teitelboim wczoraj obchodziłby swoje 92. urodziny. &lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Urodził się w Chillán, na południe od Santiago. Jego rodzice (ojciec pochodził z Ukrainy, matka z Mołdawii) nazwali go co prawda Valentín, ale on postanowił nazywać się Volodia – na cześć Lenina. Był członkiem Chilijskiej Partii Komunistycznej, senatorem, deputowanym, adwokatem, pisarzem, kryrtykiem literackim, wreszcie – spikerem radiowym.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Na język polski została przetłumaczona jego książka “&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;La Semilla en la Arena. Pisagua&lt;/span&gt;” z 1957 roku. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: left;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-569105963664512945?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/569105963664512945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=569105963664512945' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/569105963664512945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/569105963664512945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/03/habla-mosc-escucha-chile.html' title='Habla Moscú, Escucha Chile'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R-EHvOpW1_I/AAAAAAAAAt0/j-flo0PMZSQ/s72-c/volodia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-6554884106395042522</id><published>2008-03-14T22:24:00.008+01:00</published><updated>2008-03-14T22:47:19.278+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><title type='text'>Z ostatniej chwili</title><content type='html'>&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Nie ma to jak istotne informacje na temat Chile w polskiej prasie. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Nikogo w Polsce nie zainteresowały konflikty graniczne między Chile a Peru, ani ostatnie problemy związane z manifestacjami, w których zginęli działacze z plemienia Mapuche. Ale taka informacja nie mogła przejść bez echa. Wiadomość z ostatniej chili…. Z portalu wiadomości.gazeta.pl.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R9rvBOpW19I/AAAAAAAAAtk/Tl6BmnJ_Q44/s400/z2934276X.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5177713526006274002" border="0" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R9rvBOpW19I/AAAAAAAAAtk/Tl6BmnJ_Q44/s1600-h/z2934276X.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;Fot. Grzegorz Dąbrowski / AG&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;" id="k0"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;                                                  &lt;/div&gt;  &lt;p style="font-weight: bold;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-weight: bold; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Chile: Restauracja McDonald’s&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="font-weight: bold; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;ukarana za kawałek wiertła w kanapce&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;h5 style="font-weight: normal;" class="author"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;jas, PAP&lt;/span&gt;&lt;/h5&gt;&lt;h5 style="font-weight: normal;" class="author"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;2008-03-13, ostatnia aktualizacja 2008-03-14 11:04&lt;/span&gt;&lt;/h5&gt;                         &lt;h6 style="font-weight: normal;" class="date"&gt; &lt;/h6&gt;                                            &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; font-weight: bold;"&gt;&lt;!--k0--&gt;                                                                                                         &lt;/div&gt;&lt;h4 style="text-align: justify; font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;"&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sąd w Chile postanowił w czwartek ukarać grzywną w wysokości 5 tys. dolarów jedną z chilijskich restauracji sieci McDonald's za to, że klientka złamała ząb na kawałku wiertła znalezionym w hamburgerze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/h4&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;                             &lt;script language="JavaScript" type="text/javascript" src="http://wiadomosci.gazeta.pl/info/text.js"&gt;&lt;/script&gt;                                                                                       &lt;!--rel--&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sąd apelacyjny w Santiago podtrzymał wcześniejszy wyrok sędziowski, w tym także nakaz zadośćuczynienia stratom pechowej klientki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Restauracja jednak ma jeszcze możliwość odwołania się do sądu najwyższego.&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po śmierci Pinocheta w grudniu 2006 roku, to chyba pierwsza wiadomość z Chile, która pojawiła się w polskich gazetach…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-6554884106395042522?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/6554884106395042522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=6554884106395042522' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/6554884106395042522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/6554884106395042522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/03/z-ostatniej-chwili.html' title='Z ostatniej chwili'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R9rvBOpW19I/AAAAAAAAAtk/Tl6BmnJ_Q44/s72-c/z2934276X.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-8645670561376666955</id><published>2008-03-14T10:29:00.002+01:00</published><updated>2008-03-14T14:58:59.759+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boliwia'/><title type='text'>Kolejna porcja zdjęć</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Tym razem z Boliwii, a dokładnie z jej południowo–zachodniej części. Tylko niewielka namiastka tego, co ten kraj ma do zaoferowania. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;iframe marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.it/maps?t=h&amp;amp;hl=it&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=-20.807472,-66.291504&amp;amp;spn=4.148221,10.074463&amp;amp;z=7&amp;amp;output=embed&amp;amp;s=AARTsJql-Gi7BCSmxZJ54FcHqZjqGFpxoQ" frameborder="0" height="350" scrolling="no" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://maps.google.it/maps?t=h&amp;amp;hl=it&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=-20.807472,-66.291504&amp;amp;spn=4.148221,10.074463&amp;amp;z=7&amp;amp;source=embed" style="color: rgb(0, 0, 255); text-align: left;"&gt;Visualizzazione ingrandita della mappa&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Muzyka: Antonio Carlos Jobim &amp;amp; Elis Regina (“Águas de Março”)&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xmk48hUYN4g&amp;amp;hl=pl"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/xmk48hUYN4g&amp;amp;hl=pl" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-8645670561376666955?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/8645670561376666955/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=8645670561376666955' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8645670561376666955'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8645670561376666955'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/03/kolejna-porcja-zdj.html' title='Kolejna porcja zdjęć'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-7201856327051363224</id><published>2008-03-10T22:45:00.005+01:00</published><updated>2008-03-11T14:13:46.544+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiloe'/><title type='text'>Wyspa Chiloé i południowe Chile</title><content type='html'>muzyka: Marisa Monte&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tFIyAKFDfSo"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/tFIyAKFDfSo" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-7201856327051363224?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/7201856327051363224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=7201856327051363224' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/7201856327051363224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/7201856327051363224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/03/wyspa-chilo-i-poudniowe-chile.html' title='Wyspa Chiloé i południowe Chile'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-4483023728737196595</id><published>2008-03-08T16:23:00.008+01:00</published><updated>2008-03-08T21:51:26.988+01:00</updated><title type='text'>Bad kids from Valparaiso</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R9KwR-pW16I/AAAAAAAAAtM/4U0PV-I5yHg/s1600-h/Copia+di+DSC09290.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R9KwR-pW16I/AAAAAAAAAtM/4U0PV-I5yHg/s400/Copia+di+DSC09290.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5175392744722847650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R9KvyepW14I/AAAAAAAAAs8/WFLnL2302XA/s1600-h/Copia+di+DSC09291.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R9KvyepW14I/AAAAAAAAAs8/WFLnL2302XA/s400/Copia+di+DSC09291.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5175392203556968322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R9L8MepW17I/AAAAAAAAAtU/A4v2lVxdbps/s1600-h/DSC09225+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R9L8MepW17I/AAAAAAAAAtU/A4v2lVxdbps/s400/DSC09225+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5175476213117278130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-4483023728737196595?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/4483023728737196595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=4483023728737196595' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/4483023728737196595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/4483023728737196595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/03/bad-kids-from-valpo.html' title='Bad kids from Valparaiso'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R9KwR-pW16I/AAAAAAAAAtM/4U0PV-I5yHg/s72-c/Copia+di+DSC09290.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-2865245180203631680</id><published>2008-02-27T17:00:00.002+01:00</published><updated>2008-03-01T23:32:39.504+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><title type='text'>Wspominam północne Chile</title><content type='html'>muzyka: Marisa Monte&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/p6YYnosfpNw&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/p6YYnosfpNw&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-2865245180203631680?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/2865245180203631680/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=2865245180203631680' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/2865245180203631680'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/2865245180203631680'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/02/wspominam-pnocne-chile.html' title='Wspominam północne Chile'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-238990480196160553</id><published>2008-02-23T02:41:00.008+01:00</published><updated>2008-02-23T04:49:17.262+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><title type='text'>Rok temu w Peru</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R796G1jbxXI/AAAAAAAAAsQ/nwgzKY6tFk8/s1600-h/peru+271.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R796G1jbxXI/AAAAAAAAAsQ/nwgzKY6tFk8/s400/peru+271.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5169985155118122354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;wioska Ollantaytambo w południowym Peru&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Na jakiejkolwiek szerokości geograficznej ludzie żyją swoim życiem, swoim rytmem, w swoim klimacie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-238990480196160553?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/238990480196160553/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=238990480196160553' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/238990480196160553'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/238990480196160553'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/02/rok-temu-w-peru.html' title='Rok temu w Peru'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R796G1jbxXI/AAAAAAAAAsQ/nwgzKY6tFk8/s72-c/peru+271.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-5284716235594599651</id><published>2008-02-21T22:46:00.008+01:00</published><updated>2008-02-21T22:51:43.487+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Reasumując</title><content type='html'>muzyka: Silvio Rodriguez&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/oKYYNoq1YxE&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/oKYYNoq1YxE&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-5284716235594599651?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/5284716235594599651/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=5284716235594599651' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/5284716235594599651'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/5284716235594599651'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/02/reasumujc.html' title='Reasumując'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-5197050195105518702</id><published>2008-02-19T18:45:00.019+01:00</published><updated>2008-03-14T14:59:58.845+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='folklor'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indianie'/><title type='text'>Wprawdzie daleko stąd do Rio de Janeiro…</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7uEuFjbxUI/AAAAAAAAArc/hkbSI6ObTQ4/s1600-h/DSC00582.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7uEuFjbxUI/AAAAAAAAArc/hkbSI6ObTQ4/s400/DSC00582.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5168870924637422914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7uD4VjbxSI/AAAAAAAAArM/eihvsa_I5aE/s1600-h/DSC00596.JPG"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-size:16;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:16;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;…ale także tutaj, na północy Chile, ludzie świętują na swój sposób &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;karnawał&lt;/span&gt;. I z pewnością nie ma on wiele wspólnego z brazylijskim szałem ciał, ale przecież co kraj to obyczaj. Brazylijczykom każdy kraj może pozazdrościć sukcesów w piłce nożnej i hucznego karnawału, a Chile nie jest w tej kwestii wyjątkiem.&lt;/span&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:16;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:16;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Na początku lutego przypadkiem udało mi się być świadkiem przy obchodach karnawału w małej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;andyjskiej wiosce na płaskowyżu chilijskim&lt;/span&gt;. Wioska ta, o bardzo ciekawej nazwie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Machuca&lt;/span&gt; (tak, dokładnie tak, jak tytuł znanego filmu Andresa Wooda), znajduje się kilkadziesiąt kilometrów na północ od San Pedro de Atacama i obecnie zamieszkała jest zaledwie przez garstkę ludzi. Znaczna część z nich zdecydowała się opuścić wioskę i wyemigrować do miast, gdzie istnieje większe prawdopodobieństwo zatrudnienia. Lecz każdy z mieszkańców wioski w okresie karnawału i innych ważnych świąt &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wraca do Machuki na wspólne biesiadowanie&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:16;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uprzedzam: nie będzie tu klimatów jak z Cejrowskiego&lt;/span&gt;. Nie będzie szamanów, zaklinaczy wężow ani małpich móżdżków na deser. I mimo że karnawał w wiosce Machuca nie był szczytem egzotyki, to jednak mam pewność, że uroczystość ta w wykonaniu mieszkańców Machuki nie była spreparowanym pod publiczkę występem, tylko autentycznym przejawem krzewienia tradycji. A fakt, że życie i obyczaje współczesnych Indian również powoli ulegają wpływom wszechobecnej globalizacji, nie jest żadnym odkryciem Ameryki.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7uEt1jbxTI/AAAAAAAAArU/kfqZK3qF7r8/s1600-h/DSC00595.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7uEt1jbxTI/AAAAAAAAArU/kfqZK3qF7r8/s400/DSC00595.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5168870920342455602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:16;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:16;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ludzie ubrani w normalne dresy i bluzy, popijając piwko z puszek (bo tańsze i mniej pracochłonne niż przygotowanie &lt;i style=""&gt;chichy&lt;/i&gt; domowej roboty) ustawiają na środku wioski krzyż zdobiony trawą, kwiatami i chlebem. Przed każdym łykiem piwa czy wina, spluwają na ziemię lub podlewają nim krzyż, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ku czci Pachamamy&lt;/span&gt; (Pachamama lub Matka Ziemia – w kulturze inkaskiej jest boginią ziemi, zapewniającą żyzność pól i płodność). Mieszkańcy Machuki niewinnie i niepostrzeżenie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mieszają dwie religie: prekolumbijską i katolicką&lt;/span&gt;. Religia, w której czczą Pachamamę, przeplata się swobodnie i uzupełnia z wiarą w Chrystusa narzuconą przez kolonizatorów i misjonarzy hiszpańskich.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Skąd bowiem krzyż na środku wioski i jednoczesne śpiewy ku czci inkaskiej boginki? &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Najważniejsza osoba we wiosce intonuje pieśni, podczas gdy pozostali wtórują jej “tańcem”. Choć czy można nazwać to tańcem, sami ocenicie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:16;"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-size:16;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ZsnmUkRc1Fs&amp;amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ZsnmUkRc1Fs&amp;amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Według badań Narodowego Instytutu Statystyki (El Istituto Nacional de Estadísticas, INE) przeprowadzonych w 2002 roku zaledwie 4,6% ludności chilijskiej to ludność rdzenna. Cztery spośród nielicznych już grup etnicznych zamieszkujących Chile znajdują się na północy kraju: Indianie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Aymara&lt;/span&gt; (ok. 48000 osób), &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Atacameños&lt;/span&gt; (ok. 14000), &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Quechuas&lt;/span&gt; (ok. 6000) i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Collas&lt;/span&gt; (ok. 1700 osób).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Indianie Aymara zamieszkujący chilijskie tereny płaskowyżu (wys. 4000 m n.p.m.) oprócz Pachamamy uznają także duchy gór (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;los mallkus&lt;/span&gt;). Każdy mallkus lub duch, który mieszka we wnętrzu gór ma swoje własne imię. Góry mogą być rodzaju żeńskiego lub męskiego, a większość świąt im zadedykowanych ma miejsce w miesiącu lutym. Uroczystości ku czci Pachamamy natomiast odbywają się w okresie siewu i żniw.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7uEu1jbxWI/AAAAAAAAArs/40CR0AeD-kM/s1600-h/DSC00596.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7uEu1jbxWI/AAAAAAAAArs/40CR0AeD-kM/s400/DSC00596.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5168870937522324834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Machuca&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-5197050195105518702?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/5197050195105518702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=5197050195105518702' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/5197050195105518702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/5197050195105518702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/02/wprawdzie-daleko-std-do-rio-de-janeiro.html' title='Wprawdzie daleko stąd do Rio de Janeiro…'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7uEuFjbxUI/AAAAAAAAArc/hkbSI6ObTQ4/s72-c/DSC00582.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-3538043540718381221</id><published>2008-02-18T00:14:00.008+01:00</published><updated>2008-02-18T00:30:28.185+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><title type='text'>Pisarze na export</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Większość pisarzy chilijskich, którym udało się zyskać sławę poza granicami Chile, nie napisała swych głównych dzieł literackich we własnym kraju. Pisarze, których książki można znaleźć w księgarniach w Singapurze, Rzymie lub Warszawie, tacy jak Antonio Skármeta, Isabel Allende czy Luis Sepúlveda, po 1973 roku (w którym obalono socjalistycznego prezydenta Salvadora Allende) nie darzyli sympatią chilijskiego rządu. Większość z nich zdecydowała się na emigrację, jedni dobrowolnie, drudzy przymusowo, każdy z nich znalazł swój drugi dom jeśli nie w Europie, to w Stanach Zjednoczonych czy innych krajach Ameryki Południowej. Każdy z nich otwarcie sprzeciwstawiał się militarnym rządom generała Pinocheta. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Chile jest dość specyficznym krajem jeśli chodzi o rozwój narodowej kultury. Prawie wszyscy artyści byli opozycjonistami lub uchodźcami politycznymi podczas niespełna dwudziestoletniej dyktatury. Sytuacja ta przypomina nieco naszą polską scenę artystyczną, jeśli pomyśli się o takich reżyserach jak np. Kieślowski czy Polański. Również ich największe dzieła powstały dopiero za granicą.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jBw1jbxNI/AAAAAAAAAqk/R_YXw3PhTZw/s1600-h/donoso.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jBw1jbxNI/AAAAAAAAAqk/R_YXw3PhTZw/s200/donoso.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5168093617161225426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;ul type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;José Donoso &lt;/b&gt;(ur. w 1924 r. Od 1967      do 1981 przebywał na emigracji w Hiszpanii, a w 1973 roku, po zamachu      stanu, ogłosił się uchodźcem politycznym), autor książek: &lt;i style=""&gt;“Ta&lt;/i&gt; &lt;i style=""&gt;niedziela”, “Miejsce bez granic”, “Plugawy ptak nocy”, “Moja      osobista historia boomu”, “Ogród tuż obok”.&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jBwVjbxMI/AAAAAAAAAqc/maJwkUBzlyc/s1600-h/antonio+skarmeta.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jBwVjbxMI/AAAAAAAAAqc/maJwkUBzlyc/s200/antonio+skarmeta.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5168093608571290818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;Antonio Skármeta&lt;/b&gt; (ur. w 1940 r. Po      zamachu stanu dobrowolnie opuścił Chile wraz ze swą rodziną, &lt;span style=""&gt;zamieszkał w Niemczech&lt;/span&gt;), autor      książek &lt;i style=""&gt;“Taniec Victorii”,      “Listonosz Nerudy”, “Ślub poety”&lt;/i&gt;. Jego książki doczekały się tłumaczeń      na 28 języków.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jBwFjbxLI/AAAAAAAAAqU/r1-70VRJOec/s1600-h/allende.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jBwFjbxLI/AAAAAAAAAqU/r1-70VRJOec/s200/allende.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5168093604276323506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;Isabel Allende&lt;/b&gt; (ur. w 1942 r. W      dwa lata po obaleniu rządów Salvadora Allende, jej wuja, wyemigrowała do      Wenezueli, obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych), autorka takich      bestsellerów jak “&lt;i&gt;Dom duchów”&lt;/i&gt;, “&lt;i&gt;Miłość i cienie”&lt;/i&gt;, “&lt;i&gt;Ewa      Luna”, “Opowieści Ewy Luny”&lt;/i&gt;, “&lt;i&gt;Niezgłębiony zamysł”, “Paula”&lt;/i&gt;, “&lt;i&gt;Afrodyta”&lt;/i&gt;,      “&lt;i&gt;Córka fortuny”&lt;/i&gt;, “&lt;i&gt;Portret w sepii”&lt;/i&gt;, “&lt;i&gt;Miasto bestii”&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;“Zorro”.      &lt;/i&gt;&lt;span style=""&gt;Jej książki można przeczytać      w 35 róznych językach.&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jCC1jbxOI/AAAAAAAAAqs/D855bAz0sYU/s1600-h/luis_sepulveda2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jCC1jbxOI/AAAAAAAAAqs/D855bAz0sYU/s200/luis_sepulveda2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5168093926398870754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;Luis Sepúlveda&lt;/b&gt; (ur. w 1949 r. Po      zamachu stanu w 1973 r. aresztowany i skazany na 28 lat więzienia. Został      zwolniony po odsiedzeniu trzech i wygnany z kraju. Obecnie mieszka w      Hiszpanii), autor książek &lt;i style=""&gt;“O starym      człowieku, co czytał romanse”, “Podróż do świata na końcu świata”,      “Dziennik sentymentalnego killera; Kajman”, “Express Patagonia”, “Historia      o mewie i kocie, który uczył ją latać”, “Przegapienia”&lt;/i&gt;. Jego książki      zostały przetłumaczone na ponad 40 języków.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jCD1jbxQI/AAAAAAAAAq8/EJwrTXLmHd4/s1600-h/Serrano.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jCD1jbxQI/AAAAAAAAAq8/EJwrTXLmHd4/s200/Serrano.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5168093943578739970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;Marcela Serrano &lt;/b&gt;(ur.&lt;b style=""&gt; &lt;/b&gt;w 1951 r. W 1973 r. z powodów      politycznych wyemigrowała do Włoch), autorka książek “&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Meksykańska      szarada&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Antigua, moje życie&lt;/span&gt;” oraz wielu innych, które do tej pory nie      ukazały się w polskiej wersji językowej (np. “&lt;i&gt;El albergue de las      mujeres tristes”&lt;/i&gt;, “&lt;i&gt;Nuestra señora de la soledad”&lt;/i&gt;, “&lt;i&gt;Un mundo      raro&lt;/i&gt;”). Jej książki można przeczytać w 14 językch świata.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jCDljbxPI/AAAAAAAAAq0/vsCLfV2Q_yU/s1600-h/roberto-bolano.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jCDljbxPI/AAAAAAAAAq0/vsCLfV2Q_yU/s200/roberto-bolano.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5168093939283772658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;ul type="disc"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style=""&gt;Roberto Bolaño&lt;/b&gt; (ur. w 1953 r., zm.      w 2003 r., Po zamachu stanu w 1973 r. został aresztowany, ale w więzieniu      spędził tylko kilka dni. Wyjechał do Meksyku, potem do Europy. Pod koniec      lat siedemdziesiątych zamieszkał na stałe w Hiszpanii.) - w Chile wszyscy      czytają jego książki &lt;i style=""&gt;“Los detectives      salvajes” &lt;/i&gt;i&lt;i style=""&gt; “2666”&lt;/i&gt;, te      jednak nie doczekały się jak dotychczas tłumaczenia na język polski. W      Polsce można przeczytać:&lt;i style=""&gt;“Chilijski      nokturn”, “Gwiazdę daleką” &lt;/i&gt;i&lt;i style=""&gt; “&lt;span style=""&gt;Monsieur Pain”.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt; &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-3538043540718381221?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/3538043540718381221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=3538043540718381221' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/3538043540718381221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/3538043540718381221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/02/pisarze-na-export.html' title='Pisarze na export'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7jBw1jbxNI/AAAAAAAAAqk/R_YXw3PhTZw/s72-c/donoso.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-5185358093918843932</id><published>2008-02-16T01:10:00.009+01:00</published><updated>2008-02-23T02:55:06.604+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boliwia'/><title type='text'>Ludzie Uyuni (Boliwia)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7Yqi1jbxDI/AAAAAAAAApU/HMW2KUNkQI0/s1600-h/DSC00887.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7Yqi1jbxDI/AAAAAAAAApU/HMW2KUNkQI0/s400/DSC00887.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5167364400433841202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uyuni&lt;/span&gt; robi dosyć dziwne wrażenie: trochę jak na amerykańskich westernach – opuszczone &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;miasteczko, w którym popołudniami &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zamiera życie&lt;/span&gt; i słychać tylko silne powiewy wiatru przemieszczającego z impetem tumany piachu i kurzu. Kiedy czytam informację, że Uyuni to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dziesięciotysięczna miejscowość&lt;/span&gt;, aż trudno mi w to uwierzyć: wjeżdżając tu można pomyśleć, że wszyscy pozamykali się w swych chałupach, jakby chcieli zaprzeczyć tym statystykom. A jednak: są tu i drobne biura podróży organizujące wyprawy na największe na świecie solnisko, pozostałość po wyschniętym słonym jeziorze, są restauracje, apteka, a nawet bankomat na głównej ulicy.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Uyuni znajduje się na wysokości ponad 3.500 m n.p.m.&lt;/span&gt;, co zapewne wpływa na to, jak żyją tu ludzie. A jak mogą żyć ludzie na takiej wysokości, kiedy nie można prowadzić zbyt ożywionej rozmowy, bo od razu dostaje się zadyszki, nie wspominając o bieganiu czy wykonywaniu gwałtownych ruchów. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Na takiej wysokości człowiek wolniej myśli i wolniej reaguje&lt;/span&gt;. Moja reakcja na tę wysokość była podobna: ospale snułam się po rynku, na którym ospałe kobiety w swoich melonikach sprzedawały ziemniaki i przyprawy. I nawet nie było słychać gwaru na tym rynku, nikt się nie awanturował, nie krzyczał, chyba nawet nie targował...&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;I tak patrzyłam na główną ulicę tego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;miasteczka, takiego zaspanego i zapomnianego&lt;/span&gt;, gdzie ludzie snują się jakby bez celu, przekonani, że i tak nie dadzą rady ani zbyt silnemu wiatru, ani przenikającemu zimnu, ani tej wysokości, na której każdy zapada w zimowy sen.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A że czasem zjawią się jacyś turyści szukający rozrywki? Wtedy bez pośpiechu otworzy się jakąś restauracyjkę, wypierze raz na jakiś czas prześcieradła w hotelu, zarobi parę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bolivianos&lt;/span&gt; serwując herbatkę z liści koki. A jak turyści odjadą to życie będzie toczyć się tak, jak przedtem: powoli i sennie. &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7Yqh1jbxAI/AAAAAAAAAo8/c9TVGKbyzM4/s1600-h/DSC00780.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7Yqh1jbxAI/AAAAAAAAAo8/c9TVGKbyzM4/s400/DSC00780.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5167364383253971970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;Wioska na płaskowyżu boliwijskim (okolice Uyuni)&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7YqhFjbw_I/AAAAAAAAAo0/5Wf6Mk639YA/s1600-h/DSC00754.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7YqhFjbw_I/AAAAAAAAAo0/5Wf6Mk639YA/s400/DSC00754.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5167364370369070066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7YqiVjbxBI/AAAAAAAAApE/SGjww4gxdZc/s1600-h/DSC00823.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7YqiVjbxBI/AAAAAAAAApE/SGjww4gxdZc/s400/DSC00823.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5167364391843906578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;Senny rynek w Uyuni&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7YqiljbxCI/AAAAAAAAApM/pb_YaUoetrk/s1600-h/DSC00883.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7YqiljbxCI/AAAAAAAAApM/pb_YaUoetrk/s400/DSC00883.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5167364396138873890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7YsaVjbxEI/AAAAAAAAApc/QnqsB99h_BQ/s1600-h/boliwia+mapa.PNG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7YsaVjbxEI/AAAAAAAAApc/QnqsB99h_BQ/s400/boliwia+mapa.PNG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5167366453428208706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;Czarna kropka na mapie Boliwii to właśnie Uyuni&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-5185358093918843932?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/5185358093918843932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=5185358093918843932' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/5185358093918843932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/5185358093918843932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/02/ludzie-uyuni.html' title='Ludzie Uyuni (Boliwia)'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7Yqi1jbxDI/AAAAAAAAApU/HMW2KUNkQI0/s72-c/DSC00887.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-5776058669976959955</id><published>2008-02-14T14:17:00.009+01:00</published><updated>2008-04-18T15:06:26.280+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boliwia'/><title type='text'>¡Bienvenidos a Bolivia!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7Q_t1jbw8I/AAAAAAAAAoc/iiMT9oT3xMw/s1600-h/BOLIWIA.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7Q_t1jbw8I/AAAAAAAAAoc/iiMT9oT3xMw/s400/BOLIWIA.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5166824729203164098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7Q_uVjbw9I/AAAAAAAAAok/hm-vjeb_TQ4/s1600-h/bolivia+%289%29.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7Q_uVjbw9I/AAAAAAAAAok/hm-vjeb_TQ4/s400/bolivia+%289%29.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5166824737793098706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7Q_uljbw-I/AAAAAAAAAos/HpKrauRE1Xs/s1600-h/bOLIWIA+2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7Q_uljbw-I/AAAAAAAAAos/HpKrauRE1Xs/s400/bOLIWIA+2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5166824742088066018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Parę dni w Boliwii. &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Przypomina mi się pewien epizod, kiedy na lotnisku czekając na samolot z Limy do La Paz pewna zagubiona siostra zakonna pyta o ile godzin do tyłu trzeba przestawić zegarek po wylądowaniu w Boliwii. Zapytany mężczyzna z wielkim rozbawieniem (oraz pokazując swe złote uzębienie) odpowiada: “O ile godzin Boliwia jest do tyłu w stosunku do Peru?? Chyba o jakieś dwadzieścia lat!”.&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;I dużo jest w tym prawdy.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-5776058669976959955?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/5776058669976959955/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=5776058669976959955' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/5776058669976959955'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/5776058669976959955'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/02/bienvenidos-bolivia.html' title='¡Bienvenidos a Bolivia!'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R7Q_t1jbw8I/AAAAAAAAAoc/iiMT9oT3xMw/s72-c/BOLIWIA.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-489714282641933598</id><published>2008-02-02T20:58:00.001+01:00</published><updated>2008-02-23T02:55:49.793+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Wakacyjne plany</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R6TLtGceNNI/AAAAAAAAAoM/he5OT8726CA/s1600-h/south_america_pol98.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R6TLtGceNNI/AAAAAAAAAoM/he5OT8726CA/s400/south_america_pol98.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5162475048558015698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas powoli się kurczy. Staż zakończony, Santiago okiełznane. Luty to dla Chilijczyków taki nasz sierpień: wszyscy właśnie wyjeżdżają na wakacje. Daniel dostał urlop, więc wojaże zaczynają się również dla nas: plecak już prawie gotowy. Plany na najbliższe dwa tygodnie: północne Chile, kawałek Boliwii, liźnięcie północnej Argentyny. Z tego powodu najpewniej nie będę miała możliwości pisać na bieżąco na blogu. Pojawię się tuż po świętym Walentym. Pozdrawiam!&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R6TLtWceNOI/AAAAAAAAAoU/s9qVN5TNNh8/s1600-h/mapa-gde-bolivia.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R6TLtWceNOI/AAAAAAAAAoU/s9qVN5TNNh8/s400/mapa-gde-bolivia.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5162475052852983010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;To jest nasz wakacyjny plan&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-489714282641933598?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/489714282641933598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=489714282641933598' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/489714282641933598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/489714282641933598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/02/wakacyjne-plany.html' title='Wakacyjne plany'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R6TLtGceNNI/AAAAAAAAAoM/he5OT8726CA/s72-c/south_america_pol98.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-7955595086190438722</id><published>2008-01-31T23:45:00.001+01:00</published><updated>2008-02-01T01:06:40.272+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Lector in fabula, czyli trochę na Wasz temat</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R6JPtWceNLI/AAAAAAAAAn8/DKTO87lb2_g/s1600-h/mapa.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R6JPtWceNLI/AAAAAAAAAn8/DKTO87lb2_g/s400/mapa.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5161775763457717426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Mój pomocnik do spraw lustracji Google Analytics&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Raz na jakiś czas zaglądam na taką pomocną stronę &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Google Analytics&lt;/span&gt;, żeby dowiedzieć się czegoś na Wasz temat. Za pomocą tej strony mogę na przykład odkryć jakim sposobem trafiliście na tego bloga, skąd jesteście, co Was interesuje, przy którym poście posiedzieliście trochę dłużej itp. W ten sposób czuję, że nie zawsze moje pisanie jest jak rzucanie grochem o ścianę – ku mojej wielkiej radości jest Was sporo, Czytelnicy! Cieszę się z tego ogromnie, bo nie spodziewałam się, że taki niespełna czteromiesięczny, raczkujący bobas, może mieć tyle wizyt!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ale od początku: największa grupa osób odwiedzających ten blog znajduje się oczywiście w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Polsce &lt;/span&gt;(i nie ma się tu czemu dziwić!). Zapewne zawdzięczam to mojej rodzinie i przyjaciołom, że to właśnie z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Łodzi&lt;/span&gt; jest najwięcej czytelników, troszkę mniej z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Warszawy&lt;/span&gt;, prawie tyle samo z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Krakowa i Poznania&lt;/span&gt;, a tuż za nimi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Katowice, Wrocław&lt;/span&gt; oraz wiele wiele innych miast większych i mniejszych! &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zaraz po Polsce przychodzi kolej na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Hiszpanię&lt;/span&gt;! Ilu Polaków się znajduje na tym przepięknym Półwyspie! W Granadzie, Madrycie, Burgos, Barcelonie! Po prostu czuję się, jakbym dysponowała danymi dotyczącymi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;statystyk emigracji polskiej za granicą&lt;/span&gt; (bo przypuszczam, że Hiszpanie nie czytają tego bloga po polsku).&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Z tajnych danych, którymi dysponuję, mogę również wywnioskować, że spora liczba osób, które odwiedzają ten blog, mieszka w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Anglii i Irlandii&lt;/span&gt;, a także w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Stanach Zjednoczonych&lt;/span&gt; oraz w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Niemczech&lt;/span&gt;. Przypadkowy, przelotny i pewnie zabłąkany czytelnik z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Indii &lt;/span&gt;chyba tylko na chwilkę tu wdepnął, po czym w ciągu niecałej sekundy ulotnił się wystraszony przez dziwne znaki polskiego alfabetu, ale mimo wszystko &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mój system dochodzeniowo-lustracyjny Google Analytics&lt;/span&gt; i tak go namierzył (nikt nie może czuć się bezpieczny!).&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;A dla mnie tym większa radocha, że nawet można wpaść na ten blog w dalekich Indiach. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dużą ciekawostką jest zawsze dla mnie odkrycie “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;słów kluczowych&lt;/span&gt;”, za pomocą których tutaj trafiliście. Każdy wklepuje sobie bez skrępowania temat, który go interesuje, bez myślenia o późniejszych konsekwencjach, a tu CAP!, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mój pomocnik do spraw lustracji &lt;/span&gt;pomaga mi namierzyć każdy Wasz podejrzany krok:&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R6JiVWceNMI/AAAAAAAAAoE/gjTgV8kLoXs/s1600-h/slowa+klucze.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R6JiVWceNMI/AAAAAAAAAoE/gjTgV8kLoXs/s400/slowa+klucze.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5161796241861784770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;na przykład ktoś wpisuje “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;angielski dżentelmen znaczenie&lt;/span&gt;” i nie wiedzieć czemu trafia na stronę &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/"&gt;http://mi-chile-querido.blogspot.com/&lt;/a&gt;. Albo inna osoba (pewnie poddenerwowana brakiem pomysłów) pyta w Google: “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;co dziś na podwieczorek?&lt;/span&gt;”. Kurczę, aż mi głupio, że ktoś, kto szukał konkretnej odpowiedzi na frapujące pytanie, trafił na ten blog bez żadnych pożytecznych wskazówek! A już zupełnie czuję własną niemoc, gdy nie potrafię pomoć osobie chcącej się dowiedzieć: “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czy da się zjeść cynamon?&lt;/span&gt;” &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Tym bardziej nie potrafię znaleźć sensownej odpowiedzi na to, jak Google mogło zaproponować mój blog w ofercie odpowiedzi na to oraz masę innych pytań! Podobne wątpliwości nasuwają mi się, gdy dowiaduję się o takich “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;słowach kluczach&lt;/span&gt;” doprowadzających do tego bloga i sprawiających, że czuję się osobą niekompetentą w temacie: &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;“&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;hobbi dla pań&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nagie męskie torsy&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;geny niemców&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;indianie choroba jaja&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;majtki na lewą stronę&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obrona architektów krajobrazu grudzień 2007&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podanie o obniżenie czesnego&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rok temu pod pałacem kultury była choinka zdjęcia&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;strój freda flinstona&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w jakich kieliszkach lub szklankch podawać napoje?&lt;/span&gt;”, “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wybory 2007 w zawoi zdjęcia tych co wygrali&lt;/span&gt;”. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Przepraszam wszystkich, którzy próbowali znaleźć odpowiedzi na swoje pytania na tym blogu i jedyne, z czym się tu zetknęli to wielkie rozczarowanie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ale tak trochę bardziej poważnie, to widzę, że jest spora grupa osób, które myślą o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przeprowadzce do Chile lub innych krajów Ameryki Łacińskiej&lt;/span&gt;. Często pojawiają się pytania o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;pracę w Chile&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;poziom życia i zarobki&lt;/span&gt; w tym kraju oraz czy łatwo można tu zatrudnić służącą. Wiele osób trafia tutaj zastanawiając się, czy rzeczywiście w Chile żyje się jak w Trzecim Świecie. Odpowiem tylko (bazując się na moich doświadczeniach w Santiago), że zależy to od dzielnicy, w której się mieszka. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Ale ogólnie nie jest źle! Wręcz przeciwnie! I o tym staram się pisać.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Drodzy Czytelnicy&lt;/span&gt;! Jest dla mnie wielką radością śledzić te wszystkie statystyki i dowiadywać się o Was każdym razem czegoś więcej. Lecz największą moją radością jest to, że wpadacie tu czasem i zostawiacie po sobie jakies ślady. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Każde komentarze&lt;/span&gt;, które umieszczacie pod tekstem są dla mnie drogocenną wskazówką na temat tego, co ulepszyć, o czym pisać więcej, a w jakich kwestiach mniej przynudzać! Pozdrawiam Was wszystkich, tych, którzy trafili tu z determinacją oraz tych, którzy szukając stroju freda flinstona na chwilę zboczyli z trasy i poświęcili swoje 5 minut na zobaczenie o co tu w ogóle chodzi! Dzięki!&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-7955595086190438722?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/7955595086190438722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=7955595086190438722' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/7955595086190438722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/7955595086190438722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/lector-in-fabula-czyli-troch-na-wasz.html' title='Lector in fabula, czyli trochę na Wasz temat'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R6JPtWceNLI/AAAAAAAAAn8/DKTO87lb2_g/s72-c/mapa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-628976522209813359</id><published>2008-01-29T23:59:00.000+01:00</published><updated>2008-01-30T17:17:38.679+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Cukrowa kurtyna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5-wfWceNII/AAAAAAAAAnk/0xtNnQoYBYQ/s1600-h/telonazucar2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5-wfWceNII/AAAAAAAAAnk/0xtNnQoYBYQ/s400/telonazucar2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5161037750637311106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Kto z Was nie zna piosenki &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jacka Kaczmarskiego&lt;/span&gt; pt. “&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nasza klasa&lt;/span&gt;”, ręka do góry. Przypuszczam, że każdy kojarzy choć trochę ten tekst:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="font-style: italic; text-align: center;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Co się stało z naszą klasą?&lt;br /&gt;Pyta Adam w Tel-Avivie,&lt;br /&gt;Ciężko sprostać takim czasom,&lt;br /&gt;Ciężko w ogóle żyć uczciwie -&lt;br /&gt;Co się stało z naszą klasą?&lt;br /&gt;Wojtek w Szwecji, w porno klubie&lt;br /&gt;Pisze - dobrze mi tu płacą&lt;br /&gt;Za to, co i tak wszak lubię. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kaśka z Piotrkiem są w Kanadzie,&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Bo tam mają perspektywy,&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Staszek w Stanach sobie radzi,&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Paweł do Paryża przywykł,&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Gośka z Przemkiem ledwie przędą,&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;W maju będzie trzeci bachor.&lt;/span&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Próżno skarżą się urzędom,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; Że też chcieliby na Zachód.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Lista osób mieszkających &lt;span style="font-style: italic;"&gt;na Zachodzie&lt;/span&gt; lub marzących &lt;span style="font-style: italic;"&gt;o Zachodzie&lt;/span&gt; ciągnie się w piosence przez jeszcze parę kolejnych zwrotek. I choć tekst ten z powodu swoich lat mógłby wydawać się całkiem wytarty, to jednak wcale tak nie jest. Słowa Kaczmarskiego zadziwiają aktualnością: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wielka emigracja od czasów Mickiewicza i Słowackiego&lt;/span&gt;, przez &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;epokę Kaczmarskiego&lt;/span&gt;, aż do tej naszej współczesnej ery sławnych &lt;span style="font-style: italic;"&gt;hermanitos gemelos&lt;/span&gt;, przychodzi falami i falami wylewa się z naszego kraju. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jednak nie my pierwsi i nie ostatni.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5-xAWceNJI/AAAAAAAAAns/6HU8j8q8PZs/s1600-h/el+telon.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5-xAWceNJI/AAAAAAAAAns/6HU8j8q8PZs/s400/el+telon.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5161038317572994194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj byłam na filmie “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;El telón de azúcar&lt;/span&gt;”, czyli “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cukrowa kurtyna&lt;/span&gt;” w kinie Normandie w centrum Santiago. Uwielbiam takie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kameralne kina&lt;/span&gt;! Przypomina mi ono kino Tatry w Łodzi: drewniane, trzeszczące i niewygodne krzesła, stary bileter – okularnik w okienku, zapach ubiegłego wieku wymieszany z dymem papierosów, no i oczywiście ta niesamowita publiczność… Czyli sześć osób na krzyż, w tym jedno małżeństwo staruszków, którzy odkładają każde peso z emerytury na bilet do kina, jakaś samotna kobieta w dużym koku, pan w wytartej marynarce i pewnie z dziurą w skarpecie oraz jakieś dwie nastolatki, które (mogę się założyć) właśnie uciekły z lekcji. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;No i taki trochę niszowy film o cukrowej kurtynie. Ale o co w ogóle chodzi?&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego zaczęłam od tej piosenki Kaczmarskiego? Otóż w “Cukrowej kurtynie” w jednej z ostatnich scen pojawia się pewien trzydziestolatek, który opowiada o swoich przyjaciołach ze szkolnych lat: “&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Carlos mieszka w Miami, María w Paryżu, Carolina i Patricia w Toronto, Jaime w Rzymie, Ignacio w Nowym Jorku, a Juan i Xaviera w Sydney&lt;/span&gt;” (cytuję oczywiście z pamięci). &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Lecz kim właściwie są Carlos, Carolina, Ignacio czy Jaime? I o czym w ogóle jest ten film? Proszę o chwilkę cierpliwości, już wyjaśniam. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Film dokumentalny “Cukrowa kurtyna” nakręcony w 2005 roku przez Camilę Guzmán Urzúa&lt;/span&gt; (Chilijkę z urodzenia, Kubankę z sentymentu) opowiada o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dzieciństwie spędzonym na łonie wiecznie słonecznej i idealnej Kuby&lt;/span&gt;. Camila Guzmán Urzúa (rocznik 1971) jest córką znanego dokumentalisty chilijskiego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Patricio Guzmána&lt;/span&gt;, która w wieku dwóch lat opuściła Chile w celu zamieszkania ze swoimi rodzicami w Hawanie. Uchodźcom politycznym rząd kubański oferował wówczas darmowe i umeblowane mieszkania oraz narodowość kubańską od ręki. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Camila, po prawie dwudziestu latach spędzonych na Kubie, czuła się prawdziwą Kubanką: mówiła z kubańskim akcentem, myślała również w podobny sposób jak inni mieszkańcy tego “raju na ziemi”. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jej wspomnienia z dzieciństwa przepełnione są wiarą w ideały&lt;/span&gt;. Jednak na początku lat dziewięćdziesiątych Camila opuściła wyspę (zaczęła studia w Londynie, później współpracowała jako asystent przy kręceniu filmów w różnych krajach Europy, obecnie mieszka w Paryżu) i wróciła na Kubę po kilkunastu latach nieobecności w celu nakręcenia &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dokumentu o utraconych ideałach i marzeniach&lt;/span&gt;.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5-xw2ceNKI/AAAAAAAAAn0/T2btt6LQuPE/s1600-h/el+telon+de.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5-xw2ceNKI/AAAAAAAAAn0/T2btt6LQuPE/s400/el+telon+de.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5161039150796649634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W filmie biorą udział jej przyjaciele ze szkolnych lat, którzy tak jak i ona, w złotych latach Kuby (kiedy niczego nie brakowało, ludzie żyli w dostatku i nie troszczyli się ani o pracę ani o pieniądze), chodzili do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;szkoły, gdzie uczono ich, by byli tacy jak Che&lt;/span&gt;. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Przed rozpoczęciem każdego dnia w szkole dzieci z radością odśpiewywały hymn na cześć Kuby, kraju mlekiem i miodem płynącym. Tak mniej więcej wyglądała Kuba, gdy Camila w roku szkolnym 1978 – 1979 szła do pierwszej klasy. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Teraz, po&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;kilkunastu latach, Camila wróciła na Kubę, by nakręcić film, w którym opowiada o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rozczarowaniu całej generacji ludzi&lt;/span&gt; takich jak ona. Dzisiejsza Kuba w “Cukrowej kurtynie” daje o sobie nie najlepsze świadectwo: zapuszczone budynki, brudne ulice, odrapane i zniszczone domy, w których mieszkają &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kubańczycy pozbawieni złudzeń i bez szans na kupno mleka&lt;/span&gt;. Wielkie marzenie o rewolucji zostało tylko wyblakłym transparentem gdzieś na zgliszczach miasta, które kiedyś pewnie mogło i zachwycać, lecz dziś należy mu się tylko współczucie. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W filmie Camili Guzmán występują jej przyjaciele ze szkoły, lecz tylko ich niewielka część została na Kubie. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dwa miliony osób z generacji Camili&lt;/span&gt; (dzisiejszych trzydziesto i czterdziestolatków) wyjechały w poszukiwaniu lepszych perspektyw, tak jak to czyni obecnie spora grupa Polaków. Wszystkich tych ludzi łączy jedno: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zostali wychowani w wierze w rewolucję, w złotym okresie Kuby, która po roku 1989 zdecydowanie zmieniła swoje oblicze&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dziś byli entuzjaści Che uciekają do Miami&lt;/span&gt;, mimo że kilkanaście lat temu pisali w swoich szkolnych wypracowaniach słowa nienawiści wobec imperialnej polityki USA. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;PS. Moment godny odnotowania: krótko po rozpoczęciu projekcji filmowej (oczywiście nie obyło się bez małego poślizgu: chyba stuletni projektor się zaciął) pojawiła się krótka scena dokumentująca&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; wizytę Fidela Castro w Santiago de Chile&lt;/span&gt;. Czarno – białe postaci kubańskiego przywódcy i jego chilijskiego odpowiednika Salvadora Allende jechały samochodem w czarno – białym centrum Santiago. Nagle na sali kinowej rozległy się głośnie oklaski. Trwały dość długo, dopóki nie zmieniła się scena filmu. Potem cisza i ciemno, na sali mrok, a ja się tylko zastanowiłam przez chwilę czy było to małżeństwo staruszków czy pani w koku czy może pan w wytartej marynarce.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/wBk6R44xu5E&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/wBk6R44xu5E&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;trailer filmu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-628976522209813359?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/628976522209813359/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=628976522209813359' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/628976522209813359'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/628976522209813359'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/cukrowa-kurtyna.html' title='Cukrowa kurtyna'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5-wfWceNII/AAAAAAAAAnk/0xtNnQoYBYQ/s72-c/telonazucar2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-8897445483936222006</id><published>2008-01-29T16:41:00.000+01:00</published><updated>2008-01-29T17:01:34.118+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><title type='text'>Konfliktu ciąg dalszy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R59KomceNHI/AAAAAAAAAnc/r8aENbMozsI/s1600-h/zdjecie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R59KomceNHI/AAAAAAAAAnc/r8aENbMozsI/s400/zdjecie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5160925759365067890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;David Choquehanca (Boliwia), José Antonio García Belaúnde (Peru)&lt;br /&gt;i Alejandro Foxley (Chile)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niedawno &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/kady-ma-swojego-wroga.html"&gt;pisałam &lt;/a&gt;o zaostrzającym się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;konflikcie na linii Chile – Peru&lt;/span&gt;. Konflikt ten wybiega jednak poza te dwa kraje i zaczyna obejmować również inne kraje andyjskie, jak np. Ekwador, który z zainteresowaniem śledzi całą sprawę, ponieważ decyzja Trybunału Haskiego mogłaby wpłynąć także na morską granicę między Peru a Ekwadorem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minister Spraw Zagranicznych Chile, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Alejandro Foxley&lt;/span&gt;, spotkał się z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;szefami MSZ Ekwadoru, Kolumbii i Boliwii&lt;/span&gt; w Cartagenie de Indias (Kolumbia), w celu przedyskutowania sytuacji dotyczącej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;morskiej linii granicznej między Chile a Peru&lt;/span&gt;. Dyskusja odbyła się przy okazji Zjazdu Ministrów Spraw Zagranicznych Unasur (Unii Krajów Południowoamerykańskich). Celem rozmów było ustalenie ewentualnej współpracy między państwami biorącymi udział w konflikcie granicznym. Foxley przedstawił pozycję Chile, jednak zapewnił, że jego zamiarem nie było organizowanie lobby. Stwierdził on, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;granica morska między Chile a Peru została definitywnie ustalona na mocy Traktatu z 1929 roku&lt;/span&gt; oraz umów z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, wobec czego nie uznaje pozwu, który rząd Peru złożył w Trybunale Haskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczestnicząca w spotkaniu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;szefowa MSZ Ekwadoru, María Isabel Salvador&lt;/span&gt;, wyraziła swoją &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;solidarność wobec rządu Chile&lt;/span&gt;, stwierdzając, że także dla Ekwadoru umowy z roku 1952 („Deklaracja z Santiago dotycząca Strefy Morskiej”) oraz z 1954 (Umowa dotycząca granicznej strefy morskiej) podpisane między Chile, Peru i Ekwadorem są decydujące w tej sprawie. Pani minister podkreśliła, że decyzja Trybunału Haskiego będzie miała również duże znaczenie dla Ekwadoru i dla jego południowej granicy morskiej z Peru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmowa Foxleya z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Davidem Choquehanca (Ministrem Spraw Zagranicznych Boliwii)&lt;/span&gt; miała na celu podkreślenie faktu, że wniosek wniesiony przez Peru przed Trybunał Sprawiedliwości może &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;negatywnie wpłynąć na boliwijskie aspiracje otrzymania dostępu do morza&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obie strony konfliktu, chilijska i peruwiańska, przyznają, że ich bilateralne relacje ucierpiały w znaczący sposób od chwili, kiedy Lima zaczęła poddawać w wątpliwość aktualność traktatów dotyczących morskiej linii granicznej. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Minister Spraw Zagranicznych Peru, José Antonio García Belaúnde&lt;/span&gt; zapewnił jednak, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;silne ochłodzenie stosunków politycznych na linii Chile – Peru&lt;/span&gt; nie było zamiarem peruwiańskiego rządu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Na podstawie "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;El Mercurio&lt;/span&gt;" z dn. 28.01.2008r.)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-8897445483936222006?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/8897445483936222006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=8897445483936222006' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8897445483936222006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8897445483936222006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/konfliktu-cig-dalszy.html' title='Konfliktu ciąg dalszy'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R59KomceNHI/AAAAAAAAAnc/r8aENbMozsI/s72-c/zdjecie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-8863271181457309950</id><published>2008-01-28T16:54:00.000+01:00</published><updated>2008-01-29T14:33:20.530+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Santiago'/><title type='text'>Gdzie torturowano panią prezydent</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R54BN2ceNFI/AAAAAAAAAnM/jIln7i2Oado/s1600-h/zdjecia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R54BN2ceNFI/AAAAAAAAAnM/jIln7i2Oado/s400/zdjecia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5160563560478028882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;Zdjęcia więźniów Villi Grimaldi&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Kiedy szukam w Google informacji na temat &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Villi Grimaldi&lt;/span&gt; na liście znalezionych ukazują się dane, których nie spodziewałam się odnaleźć. Otóż Villa Grimaldi jawi się jako &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czterogwiazdkowy hotel z basenem na Lazurowym Wybrzeżu&lt;/span&gt; lub jako &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rezydencja wybudowana przez królewską rodzinę Monako&lt;/span&gt;. Nie tego jednak szukałam.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;Zawiedziona informacjami zaproponowanymi przez wyszukiwarkę postanowiłam udać się do Villi Grimaldi osobiście. Lecz nie na samo Lazurowe Wybrzeże, tylko na ulicę José Arrieta w Santiago.&lt;/span&gt; Owszem, nawet tutaj jest basen: w tym jednak nie kąpią się turyści. Basen w Villa Grimaldi w Santiago służył w latach siedemdziesiątych do torturowania przetrzymywanych tu więźniów.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R54BNWceNDI/AAAAAAAAAm8/mNtB-dstGms/s1600-h/mur.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R54BNWceNDI/AAAAAAAAAm8/mNtB-dstGms/s400/mur.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5160563551888094258" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mur, na którym wypisane są nazwiska osób zaginionych lub zamordowanych &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wśród więźniów politycznych, którzy trafili do tego miejsca tortur, znalazła się również matka obecnej pani prezydent, jak również sama &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Michelle Bachelet &lt;/span&gt;(ojciec Michelle, popierający prezydenta Allende, zmarł wskutek tortur w więzieniu w 1974 roku). Liczbę osób, które zostały zamordowane w Villa Grimaldi przez funkcjonariuszy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;DINA&lt;/span&gt; (Dirección de Inteligencia Nacional) szacuje się na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;226&lt;/span&gt;, a więźniów, którym (tak jak Bachelet) udało się przeżyć – było &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ponad cztery tysiące&lt;/span&gt;. Villa Grimaldi była miejscem idealnym do uczynienia z niej miejsca przesłuchań i tortur: oddalona od centrum, w dzielnicy zamieszkałej przez niewiele osób, otoczona wysokim murem… Ciężarówki pełne młodych aktywistów sprzyjających prezydentowi Allende wjeżdżały przez bramę, której zamknięcie pozbawiało więźniów wszelkiej nadziei na opuszczenie katowni. Metody tortur były następujące:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;wieszanie więźniów do góry nogami na gałęziach drzewa&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;umieszczanie więźniów w celach o rozmiarach 1m×1m (3 cm dziurka miała zapewniać dostęp do świeżego powietrza)&lt;u style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/u&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style=""&gt;        &lt;span style="font-style: italic;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;parilla&lt;/span&gt; (czyli tzw. grill) – przywiązywanie nagich więźniów do łóżek elektrycznych&lt;u style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/u&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;przetrzymywanie więźniów przez czas nieokreślony w bardzo ciasnych pomieszczeniach w wieży, z zalepionymi oczami i bez jedzenia, wśród własnych ekskrementów&lt;u style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/u&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-align: justify; text-indent: -18pt;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=""&gt;-&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;przejeżdżanie po nogach więźniów samochodami &lt;u style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/u&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;O torturach, jakie stosowano na więźniarkach trudno mi pisać, bo niektóre słowa aż trudno wklepać w klawiaturę (tak jak z trudem przechodzą przez gardło).&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R54An2ceNCI/AAAAAAAAAm0/imz9NrSWkfg/s1600-h/cela.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R54An2ceNCI/AAAAAAAAAm0/imz9NrSWkfg/s400/cela.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5160562907642999842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;Cela dla więźniarek&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Może taki cytat odda atmosferę tego miejsca:&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;"&gt;"&lt;i&gt;Dzień rozpoczyna się śniadaniem, które zawiera połówkę chleba oraz gotującą się herbatę w metalowym kubku. Popołudniowy posiłek składa się z zupy z skórkami z ziemniaków i kawałków marchewki. Czasami podaje się pozostałości jedzenia agentów, wymieszane pestki oliwek, kawałki ryb i ości. Jest to prawie niemożliwe do przełknięcia. Krzyki i jęczenia i tak odbierają apetyt. Jednak jesteśmy zmuszani do tego. Podczas gdy oni nie przestają wołać ludzi na „parilla” (metoda tortur polegająca na przypiekaniu ludzi), niekończące się przesłuchiwania... Jest to świat kontrastu. Strażnicy grają na gitarze przy akompaniamencie jęków, podczas gdy za rogiem, leżący na podłodze, Manuel Diaz, zwany "El Tano" umiera powoli…&lt;/i&gt;" (cytat z “La Guerra Oculta: Detenidos-Desaparecidos”, autorzy: Carmen Ortuzar i Marcela Otero, Revista Hoy. Za: Wikipedia).&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj nie pozostało wiele z Villa Grimaldi. Budynki, w których przetrzymywano więźniów zostały zniszczone, obecnie można zobaczyć tylko fundamenty, ale i tak dzięki nim można dowiedzieć się jakich rozmiarów były cele. W 1997 roku utworzono na zgliszczach Villi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Park Pokoju&lt;/span&gt; w celu uczczenia wszystkich tych, którzy znaleźli się tu wbrew swojej woli w latach 1973 – 1978. Można tu teraz zobaczyć &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;fotografie osób zamordowanych lub zaginionych&lt;/span&gt;, mur, na którym wypisane są nazwiska tych osób oraz placyk pełen róż symbolizujących wszystkie torturowane tu kobiety (a &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wśród nich Michelle Bachelet&lt;/span&gt;).&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R54BNmceNEI/AAAAAAAAAnE/Yxo609q2IXs/s1600-h/roze.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R54BNmceNEI/AAAAAAAAAnE/Yxo609q2IXs/s400/roze.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5160563556183061570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;placyk pełen róż symbolizujących wszystkie torturowane tu kobiety&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R54Bl2ceNGI/AAAAAAAAAnU/B8XvrWJ1pRA/s1600-h/ola.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R54Bl2ceNGI/AAAAAAAAAnU/B8XvrWJ1pRA/s400/ola.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5160563972794889314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i style=""&gt;Ojciec Michelle Bachelet był generałem lotnictwa, który w 1973 po zamachu stanu Pinocheta został osadzony w więzieniu pod zarzutem zdrady kraju.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;Zmarł w wyniku tortur w marcu 1974. W Villi Grimaldi znalazła się również jej matka i sama Bachelet. Wypuszczone w 1975, zdecydowały się wyjechać do Australii.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;Na zdjęciu od lewej: Halina, Ewa Wójciak, ja i Michelle Bachelet&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;(zdj. Jacek Kobra)&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:12;"  &gt;(Dziękuję aktorom Teatru Ósmego Dnia!)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-8863271181457309950?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/8863271181457309950/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=8863271181457309950' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8863271181457309950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8863271181457309950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/gdzie-torturowano-pani-prezydent.html' title='Gdzie torturowano panią prezydent'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R54BN2ceNFI/AAAAAAAAAnM/jIln7i2Oado/s72-c/zdjecia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-8944988771780360701</id><published>2008-01-23T06:48:00.003+01:00</published><updated>2008-01-29T14:36:13.280+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Realizm nie taki znów magiczny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5bVXGceM7I/AAAAAAAAAlo/3VwPtojcBK8/s1600-h/dias+de+campo.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5bVXGceM7I/AAAAAAAAAlo/3VwPtojcBK8/s400/dias+de+campo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158545016043221938" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Film &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/10/exodus-filmowcw.html"&gt;Raúla Ruiza&lt;/a&gt; “&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Dias de campo&lt;/span&gt;” jest dla mnie ciekawym odkryciem. Tak jak Krzysztof Kieślowski, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ra&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ú&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;l Ruiz stworzył swoje najlepsze filmy we Francji&lt;/span&gt;, tak jakby w Chile nie mógł do końca rozwinąć skrzydeł. Większość jego filmów to koprodukcje europejskie, w swoim kraju nie jest tak ceniony jak we Francji czy we Włoszech. W Polsce jest znany przede wszystkim jako reżyser “&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Klimta&lt;/span&gt;” i “&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Czasu odnalezionego&lt;/span&gt;” na podstawie ostatniego tomu “W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta.   &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;W 2004 roku niespodziewanie Ruiz wyreżyserował film jak najbardziej chilijski: z chilijską obsadą, chilijską scenerią, chilijską historią w tle. I przede wszystkim z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;chilijską atmosferą&lt;/span&gt;, która dla mnie jest magiczną esencją filmu “Dni na wsi”. Atmosferę tę tworzą takie postaci jak włóczący się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;gaucho&lt;/span&gt;, para tańcząca &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kuekę&lt;/span&gt; na łące, pisarz, który nosi się z zamiarem napisania powieści, lecz wciąż nie może uporać się z pierwszym zdaniem…&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5bW0WceM-I/AAAAAAAAAmA/Y8DCXYl7NZo/s1600-h/Dias_de_campo_%28Journee_a_la_campagne%29_2004_8.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5bW0WceM-I/AAAAAAAAAmA/Y8DCXYl7NZo/s400/Dias_de_campo_%28Journee_a_la_campagne%29_2004_8.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158546618066023394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;kadr z filmu “&lt;span&gt;Dias de campo&lt;/span&gt;”&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Wyobraźcie sobie taki powolny rytm filmu:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Posiadłość ziemska zamożnego Chilijczyka don Fernando, który żyje sam usiłując napisać książkę. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Duży ogród, w którym pojawiają znikąd nikomu nieznane osoby&lt;/span&gt;: postrzelony przed laty sąsiad przechadzający się po posiadłości, za którym włóczą się psy, a służba bezskutecznie próbuje go przegonić wymachując miotłą. Wieśniak, którego nikt nie zapraszał, pojawia się w ogrodzie w swoim typowym wiejskim &lt;span style="font-style: italic;"&gt;poncho&lt;/span&gt;, żeby równie niepostrzeżenie zniknąć. Człowiek, który przyśnił się właścicielowi ziemskiemu w nocy, nagle postanawia mu się ukazać również na jawie.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Takie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;postaci ze snu, martwi, postrzeleni, włóczędzy ukazują się bez zaproszenia w ogrodzie don Fernando&lt;/span&gt;. Ale ich pojawienie się nie zbija nikogo z tropu, nikogo nie wprawia w osłupienie. Pojawia się duch zmarłego? No tak, należy to zaakceptować, tak jak akceptuje się wizytę listonosza, czy mleczarza. W ten sam sposób przyjmuje się wizytę człowieka, który nocą ukazał się we śnie, a następnego dnia rano stuka do drzwi domu. Jak stuka, to przecież trzeba mu otworzyć, porozmawiać, a potem pożegnać. Bez większego zdziwienia. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Tak jak w “&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Domu duchów&lt;/span&gt;” &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Isabel Allende&lt;/span&gt;, w którym babka (jeszcze za życia) zapraszała swoich gości na wieczory spirytualistyczne, przesuwała stolik mocą wytężonego umysłu, a głowa zmarłej matki mogła zalegać w szafie latami. Zmarli byli stałymi bywalcami domu, nikt nie dziwił się, gdy jakiś pradziadek, o którym już świat dawno zapomniał, pojawiał się bez zapowiedzi i wprowadzał zamieszanie swoją osobą. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Obecność duchów była obecnością oczywistą i naturalną&lt;/span&gt;, nie było powodu do robinia paniki, gdy duch zmarłej babki nagle robił przemeblowanie w całym domu.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5bVXWceM8I/AAAAAAAAAlw/dThl1ff8tV4/s1600-h/la_casa_de_los_espiritus.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5bVXWceM8I/AAAAAAAAAlw/dThl1ff8tV4/s400/la_casa_de_los_espiritus.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158545020338189250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zastanawiałam się, czy ta wybujała fantazja jest typowa tylko dla artystów iberoamerykańskich, którzy w celu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;utrzymania się na fali boomu realizmu magicznego&lt;/span&gt; wymyślają niestworzone historie, lecz coraz bardziej jestem przekonana, że taki sposób widzenia świata nie jest jedynie efektem minionej już mody na prozę latynoamerykańską, ale czymś głęboko zakorzenionym w tej kulturze. Ta fantazja wydaje się owocem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;specyficznej wrażliwości Latynos&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ów &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;i ich umiejętności dostrzegania tego, czego współcześni ludzie nie potrafią dostrzec&lt;/span&gt;. Trochę tak jak z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przytłumionym zmysłem&lt;/span&gt;, czy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;utraconym instynktem &lt;/span&gt;(kot, któremu właściciel codziennie zapewnia miskę pokarmu zapomina lub traci umiejętność polowania na myszy). &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Daniel, który jest osobą jak najbardziej racjonalną (jak można być nieracjonalnym inżynierem elektroniki?) opowiedział mi ostatnio, że od wielu lat jego rodzice próbują sprzedać pewną posiadłość w Santiago. Ziemię tę kupił wiele lat temu jego dziadek, a w testamencie przepisał ją swoim trzem córkom z zastrzeżeniem, że mają nią dobrze zarządzać. Ale wiadomo: czasy się zmieniają, zaistniały inne potrzeby, siostry zdecydowały sprzedać ziemię. I co powiecie na to, że od paru lat usilnie próbują ją spieniężyć, lecz na przeszkodzie stają im najprzeróżniejsze wydarzenia, czasem tak absurdalne i niewytłumaczalne, że włos się na głowie jeży. Ludzie, którzy mieszkają nieopodal posiadłości opowiadają, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dziadek (pochowany dziesięć lat temu) każdej nocy pilnuje terenu, przechadza się, krąży niespokojnie wokół ogrodzenia&lt;/span&gt;. Nie chce się pan prędko pozbyć swej własności, którą zostawił w spadku marnotrawnym córkom!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Historia ta została mi opowiedziana jako jedna z wielu normalnych historii życia codziennego, bez próby nadania jej tonu niezwykłości rodem z książek Márqueza czy właśnie Allende. Historii takich jak ta nasłuchałam się już tutaj wiele, łącznie z wszelkimi detalami biografii dziadka masona, który nocami wymykał się z domu na spotkania z członkami loży. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dlatego coraz bardziej jestem skłonna uwierzyć, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sposób, w jaki przedstawia świat Ra&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ú&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;l Ruiz w filmie “Dni na wsi”, czy Isabel Allende w swoich książkach, nie jest próbą stworzenia na siłę jakiejś logiki latynoamerykańskiej, lecz prawdziwym i szczerym przedstawieniem świata takim, jakim się go widzi, z jaką wrażliwością się go odbiera, jakimi zmysłami się go postrzega&lt;/span&gt;. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Zaczynam wierzyć, że realizm magiczny jest “magiczny” tylko dla ludzi spoza Ameryki Łacińskiej, podczas gdy dla ludzi "stąd" jest on jedynie “realizmem”, opisaniem rzeczywistości taką, jaką się ją widzi i czuje. Wyobrażam sobie, że Isabel Allende pisząc “Dom duchów” nie zdawała sobie sprawy, kiedy miesza fakty realne z fantasmagoriami: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;być może dla niej wszystko było realne (łącznie z wizytami ducha babki), ponieważ wyrosła w świecie, w którym magia była na porządku dziennym&lt;/span&gt;.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;I być może realizm magiczny jest “magiczny” tylko dla nas, bo zbyt ostrą linię graniczną stawiamy między tym, co materialne i niematerialne, czasem nie chcąc dopuścić do siebie myśli, że zmarli mogą interweniować w nasze bardzo konkretne życie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5bVXmceM9I/AAAAAAAAAl4/umHOzxSdhR4/s1600-h/raul_ruiz2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5bVXmceM9I/AAAAAAAAAl4/umHOzxSdhR4/s400/raul_ruiz2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158545024633156562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ra&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ú&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;l Ruiz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-8944988771780360701?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/8944988771780360701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=8944988771780360701' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8944988771780360701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8944988771780360701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/realizm-nie-taki-znw-magiczny.html' title='Realizm nie taki znów magiczny'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5bVXGceM7I/AAAAAAAAAlo/3VwPtojcBK8/s72-c/dias+de+campo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-6708562748639077820</id><published>2008-01-21T20:37:00.000+01:00</published><updated>2008-01-22T01:05:32.862+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Santiago'/><title type='text'>Kontrasty życia pozagrobowego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UWluJfOQI/AAAAAAAAAlI/OUrhxPic2uI/s1600-h/DSC00126+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UWluJfOQI/AAAAAAAAAlI/OUrhxPic2uI/s400/DSC00126+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158053785521568002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Główny &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cmentarz w Santiago &lt;/span&gt;jest dla mnie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;metaforą tego miasta&lt;/span&gt;, jego miniaturą oddającą z wielką siłą &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/bogaty-trzeci-wiat.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kontrasty społeczne&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, których nie da się tu nie zauważyć już na pierwszy rzut oka.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jest miniaturą miasta, ponieważ w kwadrans można pokonać dystans dzielący &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;martwych bogatych&lt;/span&gt; od &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;martwych biednych&lt;/span&gt; (ale czy samym martwym robi to jakąś różnicę?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UVx-JfOMI/AAAAAAAAAko/sqe5VKsF_wA/s1600-h/DSC00060+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UVx-JfOMI/AAAAAAAAAko/sqe5VKsF_wA/s400/DSC00060+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158052896463337666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;    &lt;p style="font-style: italic; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Mauzoleum w eleganckiej części cmentarza:&lt;br /&gt;czy tu spoczywa Tutanchamon?&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UcyOJfOTI/AAAAAAAAAlg/q0Is3mPxveY/s1600-h/DSC00080.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UcyOJfOTI/AAAAAAAAAlg/q0Is3mPxveY/s400/DSC00080.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158060597339699506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;  &lt;p style="font-style: italic; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Grób czy prywatny zamek?&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Część cmentarza, w której spoczywają majętni mieszkańcy miasta wygląda jak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;muzeum&lt;/span&gt;: style architektoniczne mauzoleów mieszają się ze sobą wśród cienistych alejek: mauzoleum w stylu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gotyckim&lt;/span&gt; sąsiaduje z innymi w stylu&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; egipskim, renesansowym, neoklasycznym&lt;/span&gt;; figury płaczących aniołów stoją niedaleko posągów sfinksa... No cóż, czy można komuś zabronić, by postawił sfinksa na straży zmarłego? Przecież zmarłym się nie odmawia.&lt;br /&gt;Widać w tym wszystkim &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zachwyt tym, co europejskie&lt;/span&gt;, wyrafinowane, „wysokie” i gustowne. Takie też są domy wielu zamożnych mieszkańców Santiago: meble jakby wyciągnięte z jakiegoś francuskiego muzeum, fotele w stylu Ludwika XIV, nieważne już jest czy meble te są, czy nie są z tej samej bajki (epoki), ważne, żeby pachniało Europą. Tak też trochę wygląda bogata część cmentarza. Jest po prostu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bardziej europejsko niż w samej Europie&lt;/span&gt;. Co z pewnością cieszy snobistyczną klasę zamożnych w Chile. Nazwiska osób pochowanych w ogromnych mauzoleach też najczęściej nie są chilijskie, tylko francuskie, włoskie, niemieckie. Można zatem sobie wyobrazić, że europejska emigracja miała się tu dobrze (i chyba ma się do dziś), skoro większość z nich spoczywa w grobach o rozmiarach, jakich nie powstydziłyby się jednorodzinne domy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale przespacerujmy się kawałek dalej... Wszystko jest piękne, dostojne i eleganckie, ale tylko do pewnego momentu, kiedy nie przekroczy się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;granicy&lt;/span&gt; (czyli muru, w którym również pochowani są zmarli, ale ci już w systemie szufladkowym, bardziej oszczędnie), za którą pojawia się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;cmentarz biednych&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten z kolei przypomina bardziej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zgliszcza po występie objazdowej grupy cyrkowej&lt;/span&gt;. Zdumiewa kolorystyka tej części cmentarza, która kontrastuje z dystyngowaną szarością dzielnicy bogatych zmarłych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Estetyka ludu&lt;/span&gt;: kolorowo ubrane choinki świąteczne, flagi ulubionych klubów piłkarskich, maskotki, lalki, świecidełka, kolorowe wiatraki, srebrzyste łańcuchy i ozdoby choinkowe, plastikowe kwiaty, których wyblakły kolor może być tylko znakiem, że kiedyś z pewnością wyglądały „jak żywe”.&lt;br /&gt;Estetyka kiczu, choć trochę nie wypada nazywać tego kiczem, bo za dużo w tym smutku i nostalgii. Intensywność kolorów, jak&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; na bazarze&lt;/span&gt;, albo podczas &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przedstawienia cyrkowego&lt;/span&gt;, a jednocześnie cmentarna cisza i żal po utracie bliskich. Może to jakoś ze sobą nie współgra, ale efekt jest zdumiewający: trochę jakby widzieć płaczące dziecko podczas wygłupów clowna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UWNeJfONI/AAAAAAAAAkw/l_1bS-fQVvs/s1600-h/DSC00089+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UWNeJfONI/AAAAAAAAAkw/l_1bS-fQVvs/s400/DSC00089+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158053368909740242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p style="text-align: center; font-style: italic;" class="MsoNormal"&gt;Cmentarna estetyka ludu&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej biednej części cmentarza znajduje się również grób &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/10/victor-jara-chilijskie-mury_18.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Victora Jary&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, piosenkarza zamordowanego przez juntę w kilka dni po zamachu stanu, &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/violeta.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Violety Parry&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, słynnej chilijskiej pieśniarki, nawet taki komunista jak &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/bo-fantazja-jest-od-tego.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pablo Neruda&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; znalazł się tu przypadkiem, ale w parę lat po śmierci jego zwłoki przeniesiono do grobu przy jego domu w Isla Negra (podobno zawsze lubił mieć widok na morze).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UWOeJfOOI/AAAAAAAAAk4/DobEptxZq7s/s1600-h/DSC00120+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UWOeJfOOI/AAAAAAAAAk4/DobEptxZq7s/s400/DSC00120+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158053386089609442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ten oznaczony na czerwono grób to miejsce spoczynku&lt;br /&gt;Victora Jary.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Oczywiście w cmentarnych slumsach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UWROJfOPI/AAAAAAAAAlA/CXMVI7SjpeU/s1600-h/DSC00125+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UWROJfOPI/AAAAAAAAAlA/CXMVI7SjpeU/s400/DSC00125+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158053433334249714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=""&gt;W tej części cmentarza noblista nie miał widoku na morze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Cmentarz, Santiago w miniaturze&lt;/span&gt;: jego kontrasty, jego dwa osobne światy: bogatych i biednych, którzy żyją zupełnie obok siebie, jednak niewiele o sobie wiedzą nawzajem. I tak, jak za życia biednego nigdy nie będzie stać na wynajęcie czy kupno mieszkania w dzielnicy bogatych, tak nawet po śmierci nie będzie on mógł liczyć na awans klasowy: opłata za grób w eleganckiej części cmentarza zawsze będzie przerastać jego możliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UXSuJfOSI/AAAAAAAAAlY/rt8ZHDPgWuY/s1600-h/DSC00123.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UXSuJfOSI/AAAAAAAAAlY/rt8ZHDPgWuY/s400/DSC00123.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158054558615681314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p style="font-style: italic; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Makabryczna laleczka, ciarki przechodzą po plecach…&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UWl-JfORI/AAAAAAAAAlQ/UNXj7kGBki0/s1600-h/DSC00137+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UWl-JfORI/AAAAAAAAAlQ/UNXj7kGBki0/s400/DSC00137+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158053789816535314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p style="font-style: italic; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Zaszufladkowani&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UVpeJfOLI/AAAAAAAAAkg/DBqlrREkn5E/s1600-h/DSC00058+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UVpeJfOLI/AAAAAAAAAkg/DBqlrREkn5E/s400/DSC00058+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5158052750434449586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p style="font-style: italic; text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;Polski akcent na cmentarzu: grób Ignacego Domeyki,&lt;br /&gt;rektora Uniwersytetu Chilijskiego&lt;/p&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-6708562748639077820?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/6708562748639077820/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=6708562748639077820' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/6708562748639077820'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/6708562748639077820'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/kontrasty-ycia-pozagrobowego.html' title='Kontrasty życia pozagrobowego'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5UWluJfOQI/AAAAAAAAAlI/OUrhxPic2uI/s72-c/DSC00126+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-971279828219394175</id><published>2008-01-21T03:55:00.001+01:00</published><updated>2008-01-21T14:03:22.738+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><title type='text'>Bo fantazja jest od tego...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QKAeJfOGI/AAAAAAAAAj4/79WlKePuROI/s1600-h/DSC09874+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QKAeJfOGI/AAAAAAAAAj4/79WlKePuROI/s400/DSC09874+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157758476455196770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Przekraczając próg każdego z domów &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pabla Nerudy&lt;/span&gt; nie można oprzeć się wrażeniu, że mieszkał w nich człowiek, który umiał “dobrze żyć”, smakować każdy dzień dbając o najmniejszy szczegół w swoim otoczeniu. W zeszłym tygodniu odwiedziłam trzeci, ostatni już dom Nerudy, tym razem w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Isla Negra&lt;/span&gt;. Rok temu poznałam jego dom w &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/10/komunista-w-arystokratycznych-szatach.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Valparaiso&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, z którego okien rozciąga się panorama na port i statki na Oceanie Spokojnym. Drugi to &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/potargana-kochanka-nerudy.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;La Chascona w Santiago&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, jedyny dom, który nie ma widoku na ocean, w zamian za to piękny ogród i santiaguińską bohemię dosłownie za płotem (w dzielnicy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bellavista&lt;/span&gt;). &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Natomiast dom w &lt;b style=""&gt;Isla Negra&lt;/b&gt;… to już osobna bajka. Na wstępie uprzedzam: dom w Isla Negra (&lt;b style=""&gt;Czarna Wyspa&lt;/b&gt;) wcale nie znajduje się na wyspie. Można by długo szukać na mapie czarnej wysepki u wybrzeży środkowego Chile, mniej więcej na wysokości Santiago, ale nawet mocno wytężając wzrok i tak nikomu nie uda jej się znaleźć. &lt;i style=""&gt;Czarna wyspa&lt;/i&gt; to po prostu nazwa nadmorskiej wioski wypoczynkowej osadzonej, ku wielkiemu rozczarowaniu, na stałym lądzie kontynentu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QMxeJfOKI/AAAAAAAAAkY/joW68ZQ7SEg/s1600-h/isla_negra.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QMxeJfOKI/AAAAAAAAAkY/joW68ZQ7SEg/s400/isla_negra.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157761517292042402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QKA-JfOHI/AAAAAAAAAkA/P63USWFcX7k/s1600-h/DSC09894+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QKA-JfOHI/AAAAAAAAAkA/P63USWFcX7k/s400/DSC09894+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157758485045131378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Dom Pabla Nerudy jest dzisiaj &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;muzeum&lt;/span&gt;, do którego jak pielgrzymi wędrują wszyscy wielbiciele jego poezji, pary zakochanych, których połączyły ody poety zatrzymują się, by powzdychać przy &lt;b style=""&gt;grobie poety&lt;/b&gt; (w którym spoczywa także jego&lt;b style=""&gt; trzecia żona&lt;/b&gt;), jednym słowem przemysł turystyczny w pełnym rozkwicie. Sklepik z pamiątkami niewiele mniejszy niż cały dom Nerudy (a ten wcale nie taki mały, mówią, że ma 700 metrów kwadratowych, ale albo nie wszystko zostało nam pokazane, albo w pośpiechu nie zdałam sobie z tego sprawy). Piszę “w pośpiechu”, bo tak właśnie zostaliśmy oprowadzeni po muzeum noblisty. Przewodnik opowiedział nam parę ciekawych anegdot z życia Nerudy (np. na temat jego &lt;b style=""&gt;zamiłowania do kolorowych kieliszków&lt;/b&gt;, w których częstował swych gości napojami: podobno twierdził, że nawet zwykła woda w kielichu o zielonym, niebieskim czy czerwonym kolorze nabywa zupełnie innego smaku. Oprócz tego, by w sposób dyplomatyczny poinformować gościa, że czas biesiady już dobiegał końca, nakazywał podawać napoje w bezbarwnych szklankach: był to znak, że czas już się ulotnić). &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Najpiękniejsza okazała się jego &lt;b style=""&gt;sypialnia&lt;/b&gt;: w miejscu ścian – ogromne okna; za oknami, jak namalowany pejzaż – plaża, skały, spienione fale oceanu... za taką sypialnię oddałabym wiele.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QMZeJfOJI/AAAAAAAAAkQ/vUpm-cXC8Uk/s1600-h/DSC09858+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QMZeJfOJI/AAAAAAAAAkQ/vUpm-cXC8Uk/s400/DSC09858+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157761104975181970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Widok z okna sypialni…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Tak jak pozostałe domy Nerudy, tak i ten skonstruowany jest tak, by każdy, kto do niego wchodzi, odniósł wrażenie, że znajduje się na &lt;b style=""&gt;pokładzie łodzi&lt;/b&gt;. Podobno sam poeta nie mógł znosić długich podróży statkiem (cierpiał na chorobę morską), za to w swoim domu, z niskim sufitem, drzwiami, w których nie mieścił się on sam, krętymi schodami i trochę klaustrofobicznymi pomieszczeniami, które miały imitować kajuty na jachcie, czuł się niezwykle bezpiecznie, no i bez ryzyka mdłości. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;W swoim domu miał niezwykłą &lt;b style=""&gt;kolekcję masek z całego świata&lt;/b&gt; (niektóre zebrane osobiście przez niego podczas jego licznych podróży do Azji, inne, np. te z Afryki, podarowane przez przyjaciół dyplomatów i nie tylko), &lt;b style=""&gt;kolekcję egzotycznych motyli i owadów, fajek, muszli&lt;/b&gt;, od których widoku i ilości kręciło się w głowie, oraz wielu innych bibelotów, których wartość tkwi w ich urodzie i niepowtarzalności. Najpiękniejszą muszlą z kolekcji poety okazała się jednak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;muszla klozetowa&lt;/span&gt;. Nawet ona budziła zachwyt: cała z porcelany wymalowana w kwieciste motywy. Z pewnością chwile spędzone w wychodku były dla poety momentami, w których&lt;/span&gt; również&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt; szukał natchnienia. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Nie mogło mu go też zabraknąć wówczas, gdy kontemplował w swych pokojach bajeczne &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;galiony&lt;/span&gt;, ozdoby dziobowe stosowane na starych, dużych&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt; ż&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;aglowcach &lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;, w postaci okazałych rzeźb umieszczanych pod bukszprytem&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;. Te, których było najwięcej w domu poety, przedstawiały &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nagie figury kobiet&lt;/span&gt; – w takiej atmosferze rzeczywiście można tworzyć wielkie dzieła!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QKAOJfOFI/AAAAAAAAAjw/5b7spQB2pLY/s1600-h/DSC09865+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QKAOJfOFI/AAAAAAAAAjw/5b7spQB2pLY/s400/DSC09865+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157758472160229458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ta figura ma na imię &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/przy-podwieczorku-rozmawiamy-o.html"&gt;Guillermina&lt;/a&gt;, tak jak miała na imię babcia Daniela. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;To na jej cześć Neruda nazwał tak ten drewniany galion przywieziony z Peru.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt; &lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QJ_uJfODI/AAAAAAAAAjg/rwuHm9bw8-I/s1600-h/DSC09853+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QJ_uJfODI/AAAAAAAAAjg/rwuHm9bw8-I/s400/DSC09853+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157758463570294834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Nauka płynąca z odwiedzin domów Pabla Nerudy? Należy nauczyć się “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dobrze żyć&lt;/span&gt;”, żyć według swoich kaprysów i niestworzonych zachcianek, dając upust fantazji i swoim widzimisię. Czy nie można umilać sobie każdego dnia patrząc na kwiaty wymalowane na muszli klozetowej?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QKPOJfOII/AAAAAAAAAkI/qOoPn5eUx2c/s1600-h/DSC09902+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QKPOJfOII/AAAAAAAAAkI/qOoPn5eUx2c/s400/DSC09902+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5157758729858267266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-971279828219394175?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/971279828219394175/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=971279828219394175' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/971279828219394175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/971279828219394175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/bo-fantazja-jest-od-tego.html' title='Bo fantazja jest od tego...'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5QKAeJfOGI/AAAAAAAAAj4/79WlKePuROI/s72-c/DSC09874+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-9055412239026488369</id><published>2008-01-18T19:34:00.000+01:00</published><updated>2008-01-20T23:33:29.570+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><title type='text'>Każdy ma swojego wroga</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5DxtOJfOAI/AAAAAAAAAjI/tYrIHvB-s64/s1600-h/mapa.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5156887332533516290" style="margin: 0px auto 10px; display: block; cursor: pointer; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5DxtOJfOAI/AAAAAAAAAjI/tYrIHvB-s64/s400/mapa.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Peru domaga się, by została zmieniona &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;morska linia graniczna z Chile. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niewątpliwie ma chętkę na wszystkie krewetki i inne owoce morza,&lt;br /&gt;które wyławiają Chilijczycy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zaznaczony na granatowo trójkąt to marzenie Peruwiańczyków.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;" align="center"&gt;&lt;br /&gt;Od początku stycznia chilijska prasa rozpisuje się na temat &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;trwającego od wielu lat konfliktu między trzema państwami: Chile, Peru i Boliwią&lt;/span&gt;, dotyczącym &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;1) &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;granicy morskiej (między Peru a Chile&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;oraz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;2)&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; morskich aspiracji Boliwii &lt;/span&gt;(Boliwia jest jednym z dwóch krajów Ameryki Południowej, który nie ma dostępu do morza. Drugi to Paragwaj).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa dni temu &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Peru zgłosiło przed Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze problem dotyczący morskiej linii granicznej przebiegającej między Peru i Chile&lt;/span&gt;. Peru domaga się zmian w jej przebiegu, mimo że aktualna linia została ustanowiona na mocy porozumienia z 1929, w którym Chile zatrzymało rejon Arica, a Peru odzyskało Tacnę oraz otrzymało odszkodowanie w wysokości 6 mln dolarów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawę tę śledzi z uwagą również rząd Boliwii, ponieważ jej wynik może w znaczny sposób ograniczyć aspiracje Boliwii dotyczące uzyskania dostępu do morza. Lima domaga się zmniejszenia powierzchni morskiej Chile na własną korzyść, co byłoby &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;niekorzystne również dla Boliwii&lt;/span&gt;, która wiąże nadzieje uzyskania dostępu do morza na tym właśnie odcinku, o który ubiega się Peru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boliwia liczyła na stworzenie „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;korytarza&lt;/span&gt;” na terytorium chilijskim, dzięki któremu miałaby dostęp do morza na wysokości miejscowości &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Arica&lt;/span&gt; na północy Chile, lecz Peru czyni kroki w kierunku, by Arica stała się tzw. „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;suchym portem&lt;/span&gt;” nie mającym prawa do powierzchni morskiej u swoich wybrzeży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minister Spraw Zagranicznych Boliwii, David Choquehuanca, podkreślił, że konflikt między Peru i Chile nie powinien wpłynąć negatywnie na stosunki między Chile a Boliwią. Wyraził on także swój optymizm mówiąc o obecnej sytuacji politycznej między swoim krajem a Chile. „Nigdy wcześniej nie byliśmy tak blisko porozumienia; właśnie teraz rodzi się atmosfera sprzyjająca nawiązaniu dialogu między naszymi krajami” – powiedział Choquehuanca w wywiadzie dla dziennika „El Mercurio”. Stosunki dyplomatyczne między Chile a Boliwią, które zostały przerwane w roku 1978, mają szansę znacznie się polepszyć w tym roku, choć pozostaje jeszcze wiele do zrobienia na tej drodze.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;" align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5D0-OJfOBI/AAAAAAAAAjQ/X2_KlUUBj7g/s1600-h/msz.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5156890923126175762" style="margin: 0px auto 10px; display: block; cursor: pointer; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5D0-OJfOBI/AAAAAAAAAjQ/X2_KlUUBj7g/s400/msz.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Szef MSZ Boliwii David Choquehuanca&lt;br /&gt;i szef MSZ Chile Alejandro Foxley &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;oraz ich „przyjacielski” uścisk dłoni.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5D52eJfOCI/AAAAAAAAAjY/jVsXmZidXSU/s1600-h/przed+wojna.png"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5156896287540328482" style="margin: 0px auto 10px; display: block; cursor: pointer; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5D52eJfOCI/AAAAAAAAAjY/jVsXmZidXSU/s400/przed+wojna.png" border="0" /&gt; &lt;/a&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Przed wojną o Pacyfik ( w latach 1879-1884),&lt;br /&gt;która zakończyła się zwycięstwem Chile, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;aktualne tereny północnego &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chile &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;należały częściowo do Peru i Boliwii. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Boliwia do dzisiaj nie może pogodzić się z utratą dost&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ępu do morza,&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;czego nie przestaje manifestować.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-9055412239026488369?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/9055412239026488369/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=9055412239026488369' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/9055412239026488369'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/9055412239026488369'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/kady-ma-swojego-wroga.html' title='Każdy ma swojego wroga'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R5DxtOJfOAI/AAAAAAAAAjI/tYrIHvB-s64/s72-c/mapa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-3118664088466200882</id><published>2008-01-15T04:50:00.000+01:00</published><updated>2008-01-15T05:02:19.906+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teatr'/><title type='text'>La Moneda znów stanęła w płomieniach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4wt--JfN-I/AAAAAAAAAiY/dk0b9Cfh0Xc/s1600-h/DSC09971+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4wt--JfN-I/AAAAAAAAAiY/dk0b9Cfh0Xc/s400/DSC09971+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5155546233290307554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Statek pełen uchodźców na tle Pałacu Prezydenckiego&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dzisiejszego wieczora &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Teatr Ósmego Dnia&lt;/span&gt; przedstawił po raz ostatni swój spektakl w Santiago. Z reakcji, jakie dały się zauważyć na placu, można było wywnioskować, że także tutejszej publiczności przedstawienie bardzo się podobało. Oczywiście interpretacja, o jaką mogli się pokusić niektórzy chilijscy widzowie mogłaby się nieco różnić od założeń polskich artystów.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Usłyszałam taką opinię: wystawienie tego spektaklu w tak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;symbolicznym dla Chilijczyków miejscu, jakim jest plac przed Pałacem Prezydenckim&lt;/span&gt;, na który podczas zamachu stanu zostały zrzucone bomby i w którym zginął (popełnił samobójstwo) Allende, ma dla nich szczególne znaczenie.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Rozpoczynające spektakl &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wesele, hałas, radość, zabawa&lt;/span&gt;, mogłyby symbolizować okres UP (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Unidad Popular&lt;/span&gt;), za rządów socjalistycznego prezydenta Allende (1970 -73). Płomienie i ogień, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;najazd barbarzyńców&lt;/span&gt;, którzy niszczyli wszystko, co stanęło im na drodze&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;, to niewątpliwie nawiązanie do &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zamachu stanu&lt;/span&gt;, po którym nastąpił czas represji, a ludzie musieli uciekać z kraju (scena, w której aktorzy wspinają się po drabinach niosąc w rękach walizki i płonące książki). Nie wspominając o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czerwonych&lt;/span&gt; skrzydłach, na których unosi się statek pełen tułaczy w finałowej scenie. Kolor mówi za siebie i tym bardziej potwierdza trafność “chilijskiej interpretacji”.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4wuAeJfN_I/AAAAAAAAAig/SL0uIHbquAE/s1600-h/DSC09958+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4wuAeJfN_I/AAAAAAAAAig/SL0uIHbquAE/s400/DSC09958+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5155546259060111346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Uciekam z tego kraju&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-3118664088466200882?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/3118664088466200882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=3118664088466200882' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/3118664088466200882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/3118664088466200882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/la-moneda-znw-stana-w-pomieniach.html' title='La Moneda znów stanęła w płomieniach'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4wt--JfN-I/AAAAAAAAAiY/dk0b9Cfh0Xc/s72-c/DSC09971+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-4312773782659881884</id><published>2008-01-14T20:24:00.000+01:00</published><updated>2008-01-15T15:01:09.631+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><title type='text'>Choroba Passenta</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4vl-uJfN9I/AAAAAAAAAiQ/NhlotvMPyUQ/s1600-h/passent.bmp"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5155467064158140370" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4vl-uJfN9I/AAAAAAAAAiQ/NhlotvMPyUQ/s400/passent.bmp" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Braku błyskotliwości i charakterystycznego stylu nie można z pewnością zarzucić wieloletniemu felietoniście „Polityki” Danielowi Passentowi. Czasami czytam komentarze, które zamieszcza na swoim blogu &lt;a href="http://passent.blog.polityka.pl/"&gt;En Passant&lt;/a&gt;, żeby dowiedzieć się co w naszej polskiej trawie piszczy. I zawsze znajdę coś, co mnie rozbawi do łez. A parę dni temu wpadła mi w ręce jego książka, z której można dowiedzieć się wielu szczegółów z dyplomatycznego światka, w którym Passent „bywał” jako ambasador Polski w Chile w latach 1996 - 2001.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gdyby ten tytuł nie był już zajęty przez Bolesława Prusa, ta książka nazywałaby się „&lt;strong&gt;Placówka&lt;/strong&gt;”. A tak – nazywa się „&lt;strong&gt;Choroba dyplomatyczna&lt;/strong&gt;”. Oto symptomy choroby.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymi słowami zaczynają się wspomnienia Passenta, a tym, którzy nie zechcą przeczytać książki w całości, zacytuję parę najciekawszych, moim zdaniem, fragmentów.&lt;br /&gt;Najbardziej aktualne wydają mi się spostrzeżenia na temat osób, o których w ostatnich dniach w polskiej prasie było dosyć głośno. Uwagi te pochodzą sprzed paru lat, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Radosław Sikorski&lt;/span&gt; jest od niedawna ministrem spraw zagranicznych, a o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jerzym Achmatowiczu&lt;/span&gt; znów zaczęło być głośno w związku z jego kandydaturą na ambasadora Polski w Meksyku. Spostrzeżenia Daniela Passenta nie tracą do dziś swojej aktualności!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza obserwacja dotyczy obecnego szefa MSZ &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Radosława Sikorskiego&lt;/span&gt;, który po wyborach 1997 roku został wiceministrem spraw zagranicznych odpowiedzialnym między innymi za sprawy konsularne oraz stosunki z Ameryką Łacińską. Był więc przełożonym Passenta, który pisze o nim w ten sposób:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sikorski to, co robił, wykonywał kompetentnie i z gracją, aż do przesady. Ten młody człowiek jest upozowany na angielskiego dżentelmena starej daty. Docenia swoją aparycję, ubiór, aromat dobrej herbaty z czajniczka, a nie z papierowej torebki, przede wszystkim zaś swoją angielszczyznę. Wszystko w najlepszym gatunku, aczkolwiek wystudiowane. Na tle często spasionych lub przepitych urzędników postkomunistycznych „z łupieżem na kołnierzu” – jak sam pisze – oraz czasami zaniedbanych postaci z „Solidarności” i jej akolitów Radek Sikorski wyróżniał się swoim czarnym paletkiem typu dyplomatka z aksamitnym kołnierzykiem, nienagannym garniturem i manierami. Starannie zaczesany, nie omijał żadnego lustra, by nie rzucić okiem, czy aby jakiś niesforny włos nie wystaje z szeregu. Powiedziałbym, że był nadubrany, nie tyle ubrany, co przebrany. Swoją dbałością o wygląd zewnętrzny wniósł świeży, londyński powiew do naszej kapuścianej dyplomacji. Jednak prawdziwą namiętnością ministra jest jego angielszczyzna. Nie wystarczy napisać, że jest ona płynna – ona jest nienaganna, ba, doskonała, a nawet więcej, oksfordzka... Kiedy Radek Sikorski zabiera publicznie głos po angielsku (...) celebruje każde słowo, każdy zwrot, lubuje się słysząc siebie, jakby słyszał dzwony Big Bena, upaja się każdym dźwiękiem, jak gdyby był lektorem BBC, którego każdy wdech i wydech, każde the niesie się daleko w świat (...), i jest tak angielskie, tak brytyjskie, że nie powstydziłaby się go ani lady Tatcher, ani Anthony Eden. Radek Sikorski płynie na falach swojej angielszczyzny, sprawia mu ona rozkosz, smakuje ją tak, jak koneser delektuje się dobrą whisky, cygarem lub koniakiem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna obserwacja dotyczy osoby &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jerzego Achmatowicza&lt;/span&gt;, który kojarzony jest głównie ze znajomości z o. Tadeuszem Rydzykiem i oskarżanym o antysemityzm milionerem mieszkającym w Urugwaju Janem Kobylańskim. Dzięki ich poparciu Achmatowicz miałby zostać ambasadorem Polski w Meksyku. Jak poinformował „Wprost", jego nominację chce zablokować szef MSZ Radosław Sikorski. Ponadto Sikorski wydał ambasadorom pisemny zakaz kontaktów z Janem Kobylańskim (na ten temat pisał parę dni temu &lt;a href="http://tierralatina.blox.pl/2008/01/Kobylanski-wreszcie-na-indeksie.html"&gt;Tierralatina&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prasowe notki nie oddają całego uroku postaci &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Achmatowicza&lt;/span&gt;, o którym Passent wypowiada się w taki oto pozytywny sposób:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jedyny i ostatni z prawdziwego zdarzenia tłumacz polski w Chile, doktor Jerzy Achmatowicz, po dziesięciu latach wrócił do kraju, gdzie rozpoczął nowe życie zawodowe i prywatne. Dla naszej ambasady wielka strata, bo był jednym z nielicznych intelektualistów w Polonii chilijskiej, a w dodatku doskonałym tłumaczem, który świetnie sobie radził, tłumacząc na każdy temat, nawet rozmowy na temat funduszy ubezpieczeniowych. Najlepiej by było, gdyby w Polsce został dyrektorem w MSWiA, gdzie mógłby zająć miejsce dyrektora niemowy. Inteligentny, dowcipny, był bardzo lubiany przez swoich studentów wydziału dziennikarstwa Uniwersytetu Diego Portales. Jako człowiek bohemy niezbyt jednak pasowałby do resortu, gdyż nosi się w sposób niekonwencjonalny. Nigdy nie widziałem go w garniturze ani nawet w marynarce, na ogół występował w koszuli bez kołnierzyka a la rubaszka, wyłożonej na spodnie, bez skarpetek, w sandałach, w których potrafił nawet przyjść na kolację u ambasadora... Czy taki człowiek pasuje do MSWiA?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Na temat swojego poprzednika na placówce w Santiago, ambasadora Zdzisława Ryna (obecnie ambasadora Polski w Argentynie, o którym mówi się, że również był rekomendowany przez ojca Rydzyka i Kobylańskiego), Daniel Passent pisze w samych superlatywach (!?):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;" align="justify"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Po przybyciu do Chile okazało się, że istotnie mój poprzednik wiele zdziałał: rozwijał się handel, podpisano umowy, przyjechał prezydent Wałęsa, krążyli ministrowie i przedsiębiorcy, ambasador wykładał, pisał, dwoił się i troił. Miałem więc dużo do zepsucia. Przede wszystkim zepsułem stosunki z generałem Pinochetem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Obejmować urząd po kimś, kto doprowadził stosunki z Chile do takiego rozkwitu, nie było łatwo, może nawet nie miało sensu, ponieważ wszystko już zrobiono, dla mnie nie zostało nic. „Jeśli wolno mi zażartować, to mój następca, choćby palcem nie kiwnął, ma do końca kadencji zagwarantowane obroty w wysokości miliona dolarów dziennie” – mówił profesor Ryn w wywiadzie dla „Gazety Krakowskiej” (4 kwietnia 1997). &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;W ciekawy również sposób Passent przedstawił &lt;strong&gt;swoje obowiązki&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;" align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nazajutrz po pracy kąpiel (w basenie, bo styczeń to pełnia lata) i znów wymarsz na kolację. Tym razem do Austriaków. &lt;strong&gt;Ciężka to jest praca – bywanie na kolacjach, gdyż trzeba rozmawiać, być aktywnym i towarzyskim&lt;/strong&gt;, żeby wynagrodzić gospodarzom ich wysiłek, &lt;strong&gt;ponadto trzeba jeść, żeby nie sprawić przykrości, pić&lt;/strong&gt; (choć to nie jest obowiązkowe), a ponadto &lt;strong&gt;rewanżować się – zapraszać do siebie.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;„&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Choroba dyplomatyczna&lt;/span&gt;” jest napisana tak kąśliwym językiem, że czyta się ją z prawdziwą przyjemnością. Tym bardziej, że zostały w niej obsmarowane osoby z wyższych sfer, o których czasem nie wypada powiedzieć złego słowa. Passent zrobił to doskonale, w morzu ironii zabrakło tylko kropli autoironii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;" align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;" align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;" align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-4312773782659881884?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/4312773782659881884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=4312773782659881884' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/4312773782659881884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/4312773782659881884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/choroba-passenta.html' title='Choroba Passenta'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4vl-uJfN9I/AAAAAAAAAiQ/NhlotvMPyUQ/s72-c/passent.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-2835011629042703294</id><published>2008-01-10T21:54:00.000+01:00</published><updated>2008-01-11T19:02:39.718+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indianie'/><title type='text'>Kto się boi Indian Mapuche?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4aIEOJfN3I/AAAAAAAAAhg/ULZ1lLBiMek/s1600-h/mapuche+flaga.png"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4aIEOJfN3I/AAAAAAAAAhg/ULZ1lLBiMek/s400/mapuche+flaga.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5153956429670856562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;flaga Indian Mapuche&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoBodyText2"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Napięcie rośnie na linii &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Indianie Mapuche – rząd chilijski i zagraniczni inwestorzy&lt;/span&gt;. Akty przemocy w rejonie Araukanii rozpoczęły się mniej więcej 10 lat temu, mimo że konflikt ten trwa nieprzerwanie od stuleci. Ziemie Araukanii na południu Chile należały początkowo do Indian z plemienia Mapuche, sytuacja ta nie zmieniła się nawet, gdy na te tereny dotarli hiszpańscy konkwistadorzy (wojny między ludnością rdzenną a hiszpańskimi najeźdźcami trwały prawie 300 lat). Dopiero w drugiej połowie XIX wieku, czyli już wtedy, gdy Chile było niezależne od korony hiszpańskiej, zastosowano nieludzkie metody na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;spacyfikowanie ludności z rejonu Araukarii i pozbawiono ją prawa do zamieszkałych przez nią terenów&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoBodyText2"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Z 10 milionów hektarów, które należały do Indian, zostało im przydzielonych przez rząd 5 tysięcy hektarów, czyli zaledwie 5 % pierwotnie posiadanych terenów&lt;/span&gt;. Do dziś jednak, pomimo upływu ponad 100 lat od tamtych wydarzeń, Indianie Mapuche czują się właścicielami odziedziczonych po przodkach ziem. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"  style="font-size:100%;"&gt;Podczas ostatniej dekady wiele zagranicznych firm zaczęło wykupywać po bardzo korzystnej cenie ziemie na południu Chile w celu budowania na nich hydroelektrowni; w szybkim tempie powstało tam również wiele spółek przemysłu drzewnego. Mimo że zagraniczni inwestorzy są legalnymi właścicielami terenów,&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; większość Indian Mapuche, którzy do dzisiaj zamieszkują te rejony, wzbrania się przed ich uprzemysłowieniem (w kulturze Indian Mapuche największym szacunkiem darzy się ziemię i naturę)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"  style="font-size:100%;"&gt;Rząd chilijski sprzyja zagranicznym inwestorom, gdyż przemysł hydroenergetyczny i drzewny są tu bardzo opłacalne. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Indianie Mapuche próbują więc bronić swoich praw i terenów używając przemocy: pod koniec 2007 roku znacznie wzrosła liczba ataków terrorystycznych sprowokowanych przez Indian&lt;/span&gt;. Ich manifestacje kończą się często umyślnymi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podpaleniami TIRów i autobusów&lt;/span&gt;, tak jak to miało miejsce w listopadzie i grudniu ubiegłego roku, a także okupowaniem fabryk, podpalaniem lasów, strajkami, zajmowaniem prywatnych terenów, atakami na samoloty patrolujące lasy itp.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"  style="font-size:100%;"&gt;Do poważnego incydentu doszło 3 stycznia, gdy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;policja zastrzeliła 22-letniego rebelianta Matíasa Catrileo podczas próby zajęcia terenów należących do prywatnego właściciela, które Indianie uważają za swoje&lt;/span&gt;.&lt;span style="color:red;"&gt; &lt;/span&gt;Incydent ten rozpoczął się nad ranem, kiedy to dwudziestu pięciu Indian Mapuche i ludzi ich wspierających zaczęło okupować posiadłość ziemską, wyrażając w ten sposób swój protest. Policja, która została wezwana, by bronić terenu, rozpoczęła pościg za grupą. Padły strzały w stronę uciekających, w wyniku czego zmarł na miejscu młody student z plemienia Mapuche.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"  style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4aIgeJfN5I/AAAAAAAAAhw/9PfQXJc2EpA/s1600-h/funerales.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4aIgeJfN5I/AAAAAAAAAhw/9PfQXJc2EpA/s400/funerales.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5153956915002161042" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4aIEeJfN4I/AAAAAAAAAho/sqCybmQftYM/s1600-h/mapuche+moneda.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" lang="PL" &gt;pogrzeb &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:100%;" lang="PL" &gt;Matíasa Catrileo&lt;br /&gt;foto: "&lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;La Nación"&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"  style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"  style="font-size:100%;"&gt;Tego samego dnia w centrum Santiago zorganizowano manifestację, która zakłóciła inaugurację Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Stgo a Mil. Manifestanci weszli na scenę, na której odgrywany był spektakl chilijskiego teatru, by wyrazić swój protest przeciwko przemocy policji wobec młodego aktywisty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawicowy dziennik „&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;El Mercurio&lt;/span&gt;” krytykuje aktualny rząd za zbyt łagodne traktowanie przestępców Mapuche, co może poważnie wpłynąć na to, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zagraniczne firmy przestaną postrzegać Chile jako kraj atrakcyjny dla ich inwestycji&lt;/span&gt;. Co może odstraszać zagranicznych inwestorów? Na przykład incydenty podobne do tego, który miał miejsce 7 stycznia w bogatej dzielnicy Santiago, Las Condes.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"  style="font-size:100%;"&gt;Zamaskowany człowiek oddał kilka strzałów w stronę jeepa, do którego wsiadał Mario Marchese, dyrektor hydroelektrowni Trayenko, której kolejne centrale planuje się wybudować w Araukanii (koszt inwestycji szacuje się na 600 milionów dolarów). O próbę zamachu podejrzewa się jednego z działaczy organizacji &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;CAM, zrzeszających rebeliantów Mapuche&lt;/span&gt;. Zarząd organizacji CAM zaprzecza temu i twierdzi, że nie ma nic wspólnego z zamachem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dniu 10 stycznia tego roku pani prezydent Bachelet wyznaczyła specjalną grupę ministrów, którzy zajmą się tą delikatną sprawą, by zapewnić większe bezpieczeństwo w kraju w związku z zaostrzonym konfliktem. Grupa ta, w której skład wchodzi między innymi &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;minister spraw wewnętrznych&lt;/span&gt;, zajmie się dokładnym zbadaniem aktualnej sytuacji i podejmie się zadania &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ulepszenia polityki wobec Indian Mapuche zamieszkujących Chile&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4aIEeJfN4I/AAAAAAAAAho/sqCybmQftYM/s1600-h/mapuche+moneda.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4aIEeJfN4I/AAAAAAAAAho/sqCybmQftYM/s400/mapuche+moneda.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5153956433965823874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"  style="font-size:100%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-2835011629042703294?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/2835011629042703294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=2835011629042703294' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/2835011629042703294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/2835011629042703294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/kto-si-boi-indian-mapuche.html' title='Kto się boi Indian Mapuche?'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4aIEOJfN3I/AAAAAAAAAhg/ULZ1lLBiMek/s72-c/mapuche+flaga.png' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-9126150524166606784</id><published>2008-01-10T21:28:00.000+01:00</published><updated>2008-01-11T01:50:35.102+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teatr'/><title type='text'>Chilijskie gazety piszą o Teatrze Ósmego Dnia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4a7ruJfN7I/AAAAAAAAAiA/a2M8BHykDFQ/s1600-h/DSC09833+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4a7ruJfN7I/AAAAAAAAAiA/a2M8BHykDFQ/s400/DSC09833+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5154013183368705970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Polski statek z chilijską flagą w tle&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;    &lt;p class="MsoBodyText" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejsze dzienniki „El Mercurio” oraz „La Tercera” poświęciły dość dużo miejsca na wzmiankę o dzisiejszym spektaklu Ósemek! Oto fragmenty:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoBodyText" style="text-align: justify; font-weight: bold;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;„Międzynarodowy teatr uliczny: polska «Arka» na Placu Konstytucji”&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Dzisiejszego wieczoru o godzinie 21 Plac Konstytucji wypełni cygańska muzyka i ogień. Uliczny spektakl „Arka” Teatru Ósmego Dnia będzie pierwszym przedstawieniem&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;polskiej grupy w Chile, który można będzie obejrzeć bezpłatnie podczas tegorocznego festiwalu Stgo a Mil. Spektakl rozpocznie się przybyciem młodej pary, która przy akompaniamencie cygańskiej muzyki świętować będzie wraz z rodziną ten uroczysty dzień na pokładzie statku. Ceremonia zostanie przerwana nagłym wtargnięciem barbarzyńców ziejących ogniem z ust, a całe przedstawienie zamieni się w surrealistyczną historię opowiedzianą poruszającymi obrazami. Przedstawienie to zadedykowane jest wszystkim &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;uciekinierom, błądzącym nomadom i imigrantom na całym świecie&lt;/span&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoBodyText" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;„&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Niektóre osoby z naszej grupy były prześladowane politycznie i musiały uciec z kraju przed dyktaturą komunistyczną. Historia polityczna państw takich jak Chile czy Argentyna była nam zawsze bliska, ze względu na wiele podobieństw, jakie istnieją między tymi krajami a Polską&lt;/span&gt;. Z tego też powodu w zeszłym roku zrealizowaliśmy spektakl pt. «&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czas matek&lt;/span&gt;», w którym pojawia się symboliczna scena przedstawiająca &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kobiety unoszące wielkie fotografie zaginionych synów i mężów&lt;/span&gt;” – opowiada Ewa Wójciak, aktorka i dyrektor teatru. Następnie dodaje: „Realizując spektakl «Arka», naszą inspiracją były wojny na Bałkanach i w Czeczenii. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dedykujemy nasz spektakl wszystkim tym, którzy stracili swe ojczyzny i szukają swojej nowej ziemi obiecanej&lt;/span&gt;”.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"  style="font-size:100%;"&gt;«Arka» była już wystawiana ponad 160 razy (począwszy od 2000 roku) i za każdym razem spotykała się z dużym zainteresowaniem ze strony publiczności. Jednak tym razem wydaje się, że aktorzy są szczególnie podekscytowani faktem, że ich spektakl zostanie odegrany w tak ważnym dla historii Chile miejscu, jakim jest Plac Konstytucji, naprzeciwko Pałacu Prezydenckiego w samym sercu Santiago.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-bottom: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"  style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4a7sOJfN8I/AAAAAAAAAiI/gMss01V2LiI/s1600-h/DSC09846+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4a7sOJfN8I/AAAAAAAAAiI/gMss01V2LiI/s400/DSC09846+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5154013191958640578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Na godzinę przed spektaklem na placu było już sporo osób&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-9126150524166606784?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/9126150524166606784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=9126150524166606784' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/9126150524166606784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/9126150524166606784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/chilijskie-gazety-pisz-o-teatrze-smego.html' title='Chilijskie gazety piszą o Teatrze Ósmego Dnia'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4a7ruJfN7I/AAAAAAAAAiA/a2M8BHykDFQ/s72-c/DSC09833+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-7138202505696669024</id><published>2008-01-09T23:11:00.000+01:00</published><updated>2008-01-11T01:39:01.810+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teatr'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Santiago'/><title type='text'>Teatralna uczta w Santiago (z polskim akcentem)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4VHN-JfN0I/AAAAAAAAAhI/Uv7PZKoTNS4/s1600-h/arka_1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4VHN-JfN0I/AAAAAAAAAhI/Uv7PZKoTNS4/s400/arka_1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5153603653942064962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;spektakl "Arka"&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt; Teatru Ósmego Dnia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(foto z &lt;/span&gt;&lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.osmego.art.pl/"&gt;oficjalnej strony teatru&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Parę dni temu rozpoczął się w Santiago międzynarodowy festiwal teatralny &lt;a href="http://www.stgoamil.cl/stgo/"&gt;Stgo a Mil&lt;/a&gt;! Dla mnie prawdziwa uczta teatralna, i to nie byle jaka, ponieważ:&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; text-align: justify;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=""&gt;1)&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;głównym gościem tegorocznej edycji są &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Włochy&lt;/span&gt; z paroma awangardowymi perełkami (np. wczorajszy spektakl &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Romeo Castellucci&lt;/span&gt; – “&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Br.#04. Bruxelles&lt;/span&gt;”)&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="margin-left: 36pt; text-indent: -18pt; text-align: justify;"&gt;&lt;!--[if !supportLists]--&gt;&lt;span style=""&gt;2)&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;!--[endif]--&gt;wczoraj na lotnisku w Santiago wylądowały nasze polskie Ósemki, czyli poznański &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Teatr Ósmego Dnia&lt;/span&gt;!&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;Na wczorajszy spektakl włoskiej grupy z Ceseny nie wszyscy mogli się dostać. Wiele osób z biletami w rękach zostało na wejściowych schodach &lt;a href="http://www.mac.uchile.cl/"&gt;Muzeum Sztuki Współczesnej (MAC)&lt;/a&gt;, w którym miał miejsce spektakl. Wśród publiczności nie zabrakło całej śmietanki aktorskiej z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;santiaskiego Hollywoodu&lt;/span&gt;, a nas całkiem przypadkiem kopnął zaszczyt zajęcia miejsc w pierwszym rzędzie: chyba mieliśmy nietęgie miny i zbyt ostentacyjnie wachlowaliśmy się naszymi biletami z powodu zaduchu na sali i najprawdopodobniej organizacja pomyślała, że jesteśmy jakimiś gburami z Europy, więc zaproponowali nam najlepsze miejsca (nie sprawdzili, że mieliśmy zwykłe wejściówki na wolne miejsca. Oto najlepszy przykład na to, że czasem można skorzystać z wielu przywilejów jedynie za kolor skóry, blond włosy i niebieskie oczy – trochę to smunte, ale Chile ma opinię jednego z najbardziej rasistowskich krajów Ameryki Południowej).&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4VJm-JfN2I/AAAAAAAAAhY/B4aTWobTOVM/s1600-h/DSC09830+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4VJm-JfN2I/AAAAAAAAAhY/B4aTWobTOVM/s400/DSC09830+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5153606282462050146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Romeo Castellucci&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; – “Br.#04. Bruxelles”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Dziś z kolei zmiana na planie i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;akcent narodowy&lt;/span&gt;: w południe pojechałam na centralny plac Santiago, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Plaza de la Constitución, naprzeciwko pałacu prezydenckiego&lt;/span&gt;, i zapoznałam się z aktorami teatru Ósmego Dnia, którzy właśnie byli w trakcie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;montowania wielkiego statku na środku placu&lt;/span&gt;. Przed pałacem prezydenckim jak zwykle roiło się od policjantów ubranych w zielone mundury, dziś jednak wyglądało to tak, jakby polska ekipa miała swoją specjalną, uzbrojoną obstawę. W upale wypakowywali części żelaznego statku (głównego elementu scenografii), który przypłynął do Chile drogą morską, lecz nie o własnych siłach, lecz w metalowym kontenerze (podróż statkiem trwała aż trzy tygodnie). Aktorzy pracujący w pocie czoła montując scenografię wzbudzali zaciekawienie wśród spacerujących po centrum Chilijczyków, i to nie tylko ze względu na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ogromną instalację&lt;/span&gt;, ale także na niezwykle &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;biały kolor torsów aktorów&lt;/span&gt;, którzy prężyli się w słońcu. W końcu przylecieli tu dopiero wczoraj wyrywając się ze szponów naszej polskiej zimy.&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4a6FeJfN6I/AAAAAAAAAh4/mJL3PWiXCBs/s1600-h/DSC09836+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4a6FeJfN6I/AAAAAAAAAh4/mJL3PWiXCBs/s400/DSC09836+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5154011426727081890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Aktorzy Ósmego Dnia mają dobrą obstawę&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Tak więc po pokazaniu swojego spektaklu plenerowego “Arka” w krajach Europy, Meksyku, Kolumbii, Brazylii, Wenezueli i Korei Południowej, polscy aktorzy dolecieli w końcu także do Chile.&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;“&lt;span style="font-style: italic;"&gt;W wywiadzie dla dziennika «El Mercurio» (główny dziennik Chile o zabarwieniu prawicowym), Ewa Wójciak, aktorka i dyrektor Teatru powiedziała, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;współczesna historia Chile i jej dramatyczne wydarzenia z lat 70-tych są bliskie Polakom, ponieważ jako twórcy spektaklu dostrzegamy w tamtych wydarzeniach pewne analogie do naszej historii.&lt;/span&gt; I te analogie zbliżają. "Arka" będzie więc przez godzinę miejscem zetknięcia historii i ludzi, azylem i miejscem spotkań łączącym widzów ze sobą&lt;/span&gt;” (na podstawie informacji zamieszczonych na &lt;a href="http://www.osmego.art.pl/"&gt;oficjalnej stronie teatru&lt;/a&gt;). &lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;    &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;Spektakl będzie można obejrzeć w dniach &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;od 10 do 14 stycznia na Placu Konstytucji&lt;/span&gt;. Ciekawe jak zostanie odebrany przez tutejszą publiczność. Mam nadzieję, że nie dojdzie w związku z polskim występem do żadnych zamieszek i manifestacji, takich jak te, które miały miejsce parę dni temu, podczas inauguracyjnego przedstawienia grupy teatralnej z Chile. Na scenę ustawioną na tym samym placu, na którym mają grać Ósemki&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wtargnęli&lt;/span&gt; wówczas &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;manifestujący indianie Mapuche, którzy zakłócili porządek festiwalu, protestując przeciwko policjantom, którzy tego samego dnia rano postrzelili młodego rebelianta &lt;/span&gt;Mapuche na południu kraju. Ale o tym zaostrzającym się konflikcie na linii Mapuche – rząd chilijski napiszę jutro. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-7138202505696669024?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/7138202505696669024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=7138202505696669024' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/7138202505696669024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/7138202505696669024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/teatralna-uczta-w-santiago-z-polskim.html' title='Teatralna uczta w Santiago (z polskim akcentem)'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4VHN-JfN0I/AAAAAAAAAhI/Uv7PZKoTNS4/s72-c/arka_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-3559503388573249065</id><published>2008-01-06T02:30:00.000+01:00</published><updated>2008-01-06T03:15:39.648+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Santiago'/><title type='text'>Dlaczego lubię Santiago</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Jest wiele powodów, dla których każdego dnia zachwycam się tym miastem. Oprócz wielu defektów, które niewątpliwie ma chilijska stolica, jest tu tyle pięknych miejsc, widoków i ludzi, dla których szkoda ją opuszczać. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po pierwsze,&lt;/span&gt; lubię Santiago za to, że w pół godziny drogi samochodem z centrum, można nacieszyć oczy takimi widokami:&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4AzT-JfNtI/AAAAAAAAAgQ/7BdoFD0XMN0/s1600-h/kaktusy.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5152174391905171154" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4AzT-JfNtI/AAAAAAAAAgQ/7BdoFD0XMN0/s400/kaktusy.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4A4AOJfNzI/AAAAAAAAAhA/HniLw4X2m8Y/s1600-h/kaktus.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5152179550160893746" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4A4AOJfNzI/AAAAAAAAAhA/HniLw4X2m8Y/s400/kaktus.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;Najlepsze w tym wszystkim jest to, że można tak sobie wyskoczyć w sobotni poranek o świcie, połazić po górach, przefiltrować płuca (bo w Santiago można pomarzyć o świeżym powietrzu), odpocząć i już na obiad wrócić do domu. Niesamowite jak dla mnie (pamiętam, że podróż pociągiem&lt;span style="font-size:0;"&gt; &lt;/span&gt;z Łodzi w Bieszczady trwała 13 godzin!).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po drugie&lt;/span&gt;, nie przestaje mnie zachwycać &lt;b&gt;wzgórze św. &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;b&gt;Krzysztofa&lt;/b&gt; (Cerro San Cristóbal), z którego rozpościera się &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;szeroka panorama na całe miasto&lt;/span&gt;. Wjeżdżanie kolejką na jego szczyt stało się moim niedzielnym nałogiem, tak jak obowiązkowa konsumpcja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;mote con huesillos&lt;/span&gt; (oczywiśccie najlepsze w mieście jest właśnie to, które sprzedają na wzgórzu).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4AzTeJfNrI/AAAAAAAAAgA/R9u68D5F4cM/s1600-h/DSC04614.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5152174383315236530" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4AzTeJfNrI/AAAAAAAAAgA/R9u68D5F4cM/s400/DSC04614.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po trzecie&lt;/span&gt;, za pewne przyjemne miejsce, &lt;b&gt;wioskę Dominikanów (El Pueblito de los Dominicos)&lt;/b&gt;, ze starmi domami, która cudem przetrwała w centrum Santiago, nie dając się zakopać wśród nowopowstających drapaczy chmur. Co prawda jest to teraz centrum berdziej komercyjne, niż religijne, gdzie można zaoptrzyć się w cuda chilijskiego rękodzieła, lecz mimo wszystko coś magicznego pozostało w tym miejscu. Artyści mają tu swoje pracownie, rzeźbiarze rzeźbią, garncarze lepią swoje garnki, tkaczki tkają, starsze panie robią szaliki i czapki na drutach…&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4AzUOJfNvI/AAAAAAAAAgg/ZmFMmaBcF4c/s1600-h/pueblito.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5152174396200138482" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4AzUOJfNvI/AAAAAAAAAgg/ZmFMmaBcF4c/s400/pueblito.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po czwarte&lt;/span&gt;, za &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;murales&lt;/span&gt;, które zdobią mury domów w centrum miasta. Ponieważ pozwalają mi odczuć, że historię tworzy się na ulicy, że każdy ma prawo głosu, że każdy może wziąć udział w ulicznej dyskusji. Murales są dla mnie wyrazem wolności słowa, która nie jest czymś oczywistym i dostępnym dla każdego (szczególnie w krajach Ameryki Łacińskiej). Są dla mnie również wyrazem pokojowej walki, sposobem na wyrażenie swojej niezgody, swobodną ekspresją, która nie mogłaby mieć ujścia w środkach masowego przekazu (bo za bardzo kontrolowane przez ludzi z jednej partii).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4AzjOJfNwI/AAAAAAAAAgo/bd9r4L7BsZ0/s1600-h/mural.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5152174653898176258" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4AzjOJfNwI/AAAAAAAAAgo/bd9r4L7BsZ0/s400/mural.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Po piąte&lt;/span&gt;, uwielbiam Santiago za upał w grudniu i styczniu, za nowoczesne metro, za ludzi, którzy na każdym rogu ulicy czytają przyszłość z kart Tarota, za rzekę Mapoczo w kolorze zgniłego brązu oraz za to, że tak blisko stąd do Valparaiso.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To tylko przystawka tego, co ma do zaoferowania Santiago. Nie nadeszła jeszcze pora pierwszego i drugiego dania, nie wspominając o deserze. To miasto ma w sobie mnóstwo atrakcji, które można odkrywać powoli każdego dnia, smakując je stopniowo, żeby nie zachłysnąć się nimi zaraz na wstępie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-3559503388573249065?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/3559503388573249065/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=3559503388573249065' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/3559503388573249065'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/3559503388573249065'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/dlaczego-lubi-santiago.html' title='Dlaczego lubię Santiago'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R4AzT-JfNtI/AAAAAAAAAgQ/7BdoFD0XMN0/s72-c/kaktusy.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-2939913189626496584</id><published>2008-01-03T22:01:00.000+01:00</published><updated>2008-01-05T03:09:57.572+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><title type='text'>Gdzie oni są?</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R31Nd-JfNmI/AAAAAAAAAfY/W3HeTaCjnZY/s1600-h/DSC09437.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R31Nd-JfNmI/AAAAAAAAAfY/W3HeTaCjnZY/s400/DSC09437.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151358726076053090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trafiłam &lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;font-size:12;" lang="EN-GB" &gt;na tę &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wystawę&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;całkiem przez przypadek. Przed wejściem zostałam zaopatrzona w latarkę i broszurę zawierającą listę osób wymienionych z imienia i nazwiska. Nie zawracałam sobie głowy broszurą i weszłam do środka. W Santiago upały, słońce grzeje niemiłosiernie, a tu znienacka znalazłam się w zupełnie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ciemnym pomieszczeniu&lt;/span&gt;, w którym nie było nikogo i nie mogłam zobaczyć zupełnie nic. Musiałam zdać się na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;marne światełko latarki&lt;/span&gt;, którą wręczono mi przed wejściem. Oświetlałam swoją drogę i nadal nie wiedziałam o co w ogóle w tym wszystkim chodzi, gdy nagle spostrzegłam, że piętro niżej znajduje się coś na kształt basenu wypełnionego nie wodą, lecz jakimś &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;niezrozumiałym tekstem&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;" lang="EN-GB"&gt;Po pewnym czasie, kiedy oczy już przyzwyczaiły się do ciemności, zrozumiałam, że chodzi tu o rodzaj pewnej zabawy, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;łamigłówki, która polga na znalezieniu ukrytych wyrazów w masie pomieszanych liter.&lt;/span&gt; I wtedy dotarło do mnie, że w całej tej łamigłówce ukryte są nie zykłe wyrazy, lecz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nazwiska osób&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Desaparecidos&lt;/span&gt; – pomyślałam od razu, ale dla upewnienia zajrzałam do broszury, którą dostałam wraz z latarką, i okazało się, że w tej zupie liter ukryte są nazwiska nie osób zaginionych lub zamordowanych podczas dyktatury Pinocheta, lecz &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;osób, które były odpowiedzialne za śmierć ponad dwóch tysięcy opozycjonistów, zaginięcie około dwóch tysięcy i poddanie torturom ok. dwudziestu ośmiu tysięcy ludzi.&lt;/span&gt; Można więc odnaleźć tam nazwiska funkcjonariuszy Servicios Secretos, kolaborantów, policjantów oraz wszystkich tych, którzy pogwałcili prawa człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tylko przeciwko niektórym z nich zostały wytoczone procesy sądowe, reszta żyje sobie spokojnie do dziś (korzystając z bardzo wysokich emerytur, które płaci im rząd) nie ponosząc odpowiedzialności za to, czego się dopuścili w latach 1973 – 1990.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R31NduJfNlI/AAAAAAAAAfQ/5saXDOssKyA/s1600-h/DSC09436.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R31NduJfNlI/AAAAAAAAAfQ/5saXDOssKyA/s400/DSC09436.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151358721781085778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;" lang="EN-GB"&gt;Rodziny i przyjaciele osób, które zaginęły lub zostały zamordowane podczas dyktatury, dopominają się, by osoby odpowiedzialne za pogwałcenie praw człowieka zostały postawione przed trybunałem i surowo ukarane. Niestety, ich wezwania są jak rzucanie grochem o ścianę. Poszkodowanym Chilijczykom pozostaje więc tylko jedno pytanie: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;“Gdzie podziały się osoby, które dopuściły się tylu zbrodni na ludzkości? Gdzie oni są? ¿&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dónde están?”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R31Nd-JfNnI/AAAAAAAAAfg/MWa8yOiZ0yQ/s1600-h/DSC09588.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R31Nd-JfNnI/AAAAAAAAAfg/MWa8yOiZ0yQ/s400/DSC09588.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151358726076053106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;      &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;" lang="EN-GB"&gt;Autorem wystawy pod takim właśnie tytułem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;“¿&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dónde&lt;/span&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; están?”&lt;/span&gt; jest urodzony w 1972 roku &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Iván Navarro&lt;/span&gt;, jeden z nielicznych chilijskich artystów młodego pokolenia docenionych również w Stanach Zjednoczonych (gdzie mieszka od dziesięciu lat). &lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Jego instalacje często bywają nazywane przez krytykę “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rzeźbami społecznymi&lt;/span&gt;”, w których &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;światło “rzeźbi” i odkrywa ukryte metafory&lt;/span&gt;. Słabym światłem latarki wyłuskuje się powoli kolejne nazwiska przestępców, co może mieć wiele symbolicznych&lt;/span&gt; znaczeń&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Po pierwsze &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;trzeba ich szukać wytrwale i nie dać się zwieść, że pozornie są oni prawie niewidoczni&lt;/span&gt;. Żyją do dzisiaj, spacerują po ulicach Santiago, czytają gazetę w parku, stoją za nami w kolejce po zakupy. Rzadko kiedy jednak można ich łatwo zidentyfikować, trzeba się troszkę wysilić, poszukać, tak jak nazwisk ukrytych pośród pomieszanych liter. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Po drugie ta marna żaróweczka, która ledwo co oświetla literową łamigłówkę, jest pewnego rodzaju światłem nadziei dla tych, którzy stracili swych bliskich podczas lat reżimu, a teraz powoli tracą nadzieję na Sprawiedliwość.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R31NeOJfNpI/AAAAAAAAAfw/K0VvyYIOkHw/s1600-h/DSC09596.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R31NeOJfNpI/AAAAAAAAAfw/K0VvyYIOkHw/s400/DSC09596.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151358730371020434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;strong style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;" lang="EN-GB"&gt;Fragment broszury, która zawiera nazwiska 332 kryminalistów. &lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Dokładne dane można &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;font-size:12;" &gt;znaleźć&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt; również na stronie&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.memoriaviva.com/"&gt;http://www.memoriaviva.com/&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Po trzecie, światło to mogłoby też symbolizować, że nie chce się zapomnieć o pewnych zajściach, że nie pozostawi się tej sprawy w ciemnych i pokrytych kurzem archiwach: wręcz przeciwnie, należałoby je odświeżyć, oświetlić, wyjawić wszelkie brudy historii. I ku temu służy również “broszura” (tak swobodnie przez mnie określona), która na trzydziestu stronach formatu A4 zawiera listę ponad trzystu kryminalistów z jasno przedstawionymi zarzutami, którzy do dziś pozostają jednak na wolności.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R31PZ-JfNqI/AAAAAAAAAf4/Z9iwWs3YIhs/s1600-h/DSC09590+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R31PZ-JfNqI/AAAAAAAAAf4/Z9iwWs3YIhs/s400/DSC09590+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151360856379831970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rozwiązanie łamigłowki&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-2939913189626496584?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/2939913189626496584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=2939913189626496584' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/2939913189626496584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/2939913189626496584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/gdzie-oni-s.html' title='Gdzie oni są?'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R31Nd-JfNmI/AAAAAAAAAfY/W3HeTaCjnZY/s72-c/DSC09437.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-9070341024252728048</id><published>2008-01-03T02:11:00.000+01:00</published><updated>2008-01-03T02:45:16.794+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Zmieńmy mapę świata!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3w6R-JfNjI/AAAAAAAAAfA/OpA8tmfl2Zw/s1600-h/sur+esc.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3w6R-JfNjI/AAAAAAAAAfA/OpA8tmfl2Zw/s400/sur+esc.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151056154219984434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chile postanowiło się zbuntować&lt;/span&gt;. Dlaczego mieszkańcy tego kraju muszą wiecznie znosić &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;złą sławę południa świata&lt;/span&gt;? Południe, w opozycji do bogatszej półkuli północnej, kojarzy się głównie z zacofaniem, biedą, złem. Taki tylko skrót myślowy odzwierciedlający &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;brak równowagi w ekonomii światowej i w dystrybucji bogactwa&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przecież takie przedstawienie kuli ziemskiej ze ścisłym określeniem czterech stron świata jest niczym więcej, jak tylko &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;polubowną zgodą, umową&lt;/span&gt;, że przyjmuje się północ za północ a południe za południe. Dlaczego więc nie odwrócić mapy świata do góry nogami i &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;umieścić Chile na uprzywilejowanym miejscu mapamundi&lt;/span&gt;?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3w6ReJfNgI/AAAAAAAAAeo/b8_ITkw4xzI/s1600-h/Mapa+del+Mundo+Sur+a+Norte.png"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3w6ReJfNgI/AAAAAAAAAeo/b8_ITkw4xzI/s400/Mapa+del+Mundo+Sur+a+Norte.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151056145630049794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;W maju 2007 roku kilku przedstawicieli chilijskiego rządu zebrało się w celu przedyskutowania idei wprowadzenia zmian na mapie świata. Dyskusja potrwała dwie godziny, podczas których rozdano pięćset kopii nowej mapamundi, choć było to oczywiście przedsięwzięcie czysto symboliczne. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Dwa miesiące później wznowiono debatę: podczas akcji propagującej nowy porządek na mapie świata rozdano nauczycielom szkół podstawowych nowe mapy, aby ich &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;uczniowie mieli możliwość nauczenia się geografii z innego punktu widzenia&lt;/span&gt;, według którego na północnym wierzchołku kuli ziemskiej znajduje się nie Grenlandia tylko Antarktyda.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3w6SOJfNkI/AAAAAAAAAfI/qQBumBLVoQw/s1600-h/sur+escu.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3w6SOJfNkI/AAAAAAAAAfI/qQBumBLVoQw/s400/sur+escu.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151056158514951746" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Niektórzy nauczyciele byli zainteresowani tym pomysłem, lecz na dłuższą metę nie chcieli dzieciom mieszać w głowie, więc tylko zaproponowali im pewien rodzaj zabawy polegający na tym, że każdy uczeń miał za zadanie pokolorować kraje na “nowej” mapie.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3w6R-JfNiI/AAAAAAAAAe4/Qo-_viteGFI/s1600-h/sur+del+mundo.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3w6R-JfNiI/AAAAAAAAAe4/Qo-_viteGFI/s400/sur+del+mundo.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151056154219984418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jednak wszystko zakończyło się równie szybko, jak się zaczęło. Idea została potraktowana jako zabawa, prowokacja, czysty gest, po którym nie zostało teraz żadnego śladu. Jedyne, co dokumentuje ten eksperyment, to zdjęcia paru uczniów, którzy dumnie reprezentują mapy, na których &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chile jawi się jako jeden z najbardziej północnych krajów świata&lt;/span&gt;.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3w6RuJfNhI/AAAAAAAAAew/DQ31XssgMhA/s1600-h/sur.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3w6RuJfNhI/AAAAAAAAAew/DQ31XssgMhA/s400/sur.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5151056149925017106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;i style=""&gt;Klatka filmu dokumentalnego, który można obejrzeć w Museo de Arte &lt;/i&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="font-size: 12pt; font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;Contemporáneo&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style=""&gt; (MAC Quinta Normal) w Santiago de Chile do 20 stycznia, wykonany w ramach instalacji dokumentującej całe przedsięwzięcie przez Lucrecię Conget (“Inmediaciones Cartográficas”). &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-9070341024252728048?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/9070341024252728048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=9070341024252728048' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/9070341024252728048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/9070341024252728048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/zmiemy-map-wiata.html' title='Zmieńmy mapę świata!'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3w6R-JfNjI/AAAAAAAAAfA/OpA8tmfl2Zw/s72-c/sur+esc.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-926865505573369637</id><published>2008-01-01T21:47:00.001+01:00</published><updated>2008-01-04T04:27:13.256+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwyczaje'/><title type='text'>Witam wszystkich w Nowym Roku!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3qnHuJfNfI/AAAAAAAAAeg/lnh-MXOdyDU/s1600-h/majawe.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3qnHuJfNfI/AAAAAAAAAeg/lnh-MXOdyDU/s400/majawe.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5150612874940331506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj &lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;otworzyliśmy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt; szampana, kiedy w Polsce wybiła &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;czwarta nad ranem,&lt;/span&gt; a tu akurat wtedy wystrzeliły pierwsze petardy i nastała wielka noworoczna euforia, wszyscy wybiegli na ulice, dzieci w krótkich spodenkach, ludzie ledwo co poubierani (ze względu na upał), każdy obowiązkowo w &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;żółtych majtkach&lt;/span&gt; (jeszcze lepiej, gdy założonych na lewą stronę)... &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;No właśnie, co do tych żółtych majtek założonych na lewą stronę, dzisiaj napiszę parę słów na temat całej masy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przesądów&lt;/span&gt;, bez których Chilijczycy nie rozpoczną Nowego Roku z obawy o niezapewnienie sobie dostatku i szczęścia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Sylwestrowe przesądy zostały tu wprowadzone przez hiszpańskich kolonizatorów, dlatego pewnie nikogo nie zdziwi fakt, że także w Chile z wybiciem godziny dwunastej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zjada się dwanaście winogron&lt;/span&gt; (każde symbolizuje dwanaście miesięcy i zapewnia pomyślność na cały nadchodzący rok). &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Oprócz tego typowego hiszpańskiego zwyczaju, w Chile:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;- wita się Nowy Rok z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;butami wypełnionymi banknotami&lt;/span&gt; o dużych nominałach (gwarantuje dostatek. Według niektórych można wypełnić pieniędzmi kieszenie, a nie buty)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;- &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bieliznę zakłada się na lewą stronę&lt;/span&gt; (tylko do północy; po północy należy ją założyć poprawnie – ale kto o tym pamięta?)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;- najlepiej, żeby &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bielizna &lt;/span&gt;była&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; żółta&lt;/span&gt; i żeby ktoś nam ją podarował w prezencie&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;- &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;do kieliszka z szampanem wrzuca się złoty pierśconek&lt;/span&gt; (aby nigdy nie zabrakło pieniędzy)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;- &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zapala się kolorowe świece&lt;/span&gt;, z których każdy kolor symbolizuje coś innego: żółte świece zapewniają pomyślność, niebieskie – pokój, czerwone – namiętność, zielone – zdrowie, pomarańczowe – inteligencję itp.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;- &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wystawia się walizki za drzwi &lt;/span&gt;(żeby w nadchodzącym roku dużo podróżować)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;- albo &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;biega się ulicami wokół domu ciągnąc je za sobą&lt;/span&gt; (w tym samym celu)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;- zjada się &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;gotowaną soczewicę&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt; zaraz po wybiciu dwunastej &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;- &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;myje się dłonie szampanem &lt;/span&gt;z odrobiną cukru (żeby nigdy nie brakowało pieniędzy)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;- po wybiciu północy pierwszą osobą, którą się przytuli, powinna być osoba przeciwnej płci&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Lista tych obowiązkowych rytuałów nie kończy w tym miejscu. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Jest ich o wiele więcej, np. niektórzy przygotowują lalkę symbolizującą odchodzący rok i palą ją wraz z nadejściem północy, tak jak w Polsce pali się marzannę z nadejściem wiosny. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;Nie potrafię sobie wyobrazić, w jaki sposób przesądne osoby potrafią wykonać tyle czynności naraz: wybiec na ulice z walizkami, w tym samym czasie jeść winogrona, myć ręce w szampanie i zapalać świece, nie zapominając przy tym, aby przełożyć żołte majtki z lewej strony na prawą. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;W każdym razie powiem szczerze, że wypiłam swojego szampana z kieliszka, w którym nie było złotego pierścionka, moje buty nie były wypełnione pieniędzmi, nie zjadłam gotowanej soczewicy ani winogron i, podsumowując, nie zrobiłam niczego, o czym napisałam powyżej. I tak wiem, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nadchodzący rok będzie tak samo udany jak 2007, albo jeszcze lepszy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I tego samego życzę również Wam wszystkim, którzy tu zaglądacie!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-GB"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-926865505573369637?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/926865505573369637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=926865505573369637' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/926865505573369637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/926865505573369637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2008/01/witam-wszystkich-w-nowym-roku.html' title='Witam wszystkich w Nowym Roku!'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3qnHuJfNfI/AAAAAAAAAeg/lnh-MXOdyDU/s72-c/majawe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-3620458529977446619</id><published>2007-12-29T04:41:00.000+01:00</published><updated>2007-12-29T04:51:18.201+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><title type='text'>Murales w Valparaiso</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCpuJfNeI/AAAAAAAAAeY/RlhJibCdSkI/s1600-h/DSC09270+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCpuJfNeI/AAAAAAAAAeY/RlhJibCdSkI/s400/DSC09270+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149235770986280418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Pierwsze &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;malowidła ścienne o charakterze propagandowo – politycznym&lt;/span&gt; w Chile powstały na początku lat &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;sześdziesiątych&lt;/span&gt; w portowym mieście niedaleko Santiago – &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Valparaiso&lt;/span&gt;. Wkrótce potem fala politycznych graffiti objęła wszystkie większe chilijskie miasta, a przed 1970 (kiedy Allende wygrał wybory prezydenckie) fenomen ten został dostrzeżony jako f&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;enomen polityczno – kulturalny na skalę światową&lt;/span&gt;. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;W wyborach z 1964 roku rywalem Salvadora Allende w wyborach prezydenckich był &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Eduardo Frei&lt;/span&gt;, który w swojej kampanii wyborczej mógł liczyć na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wsparcie głównych mediów: radia, telewizji i prasy&lt;/span&gt; oraz rzeszy psychologów, socjologów, specy od reklamy i marketingu.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kampania Salvadora Allende&lt;/span&gt; okazała się nieco uboższa w środki finansowe, ale za to bardziej oryginalna. Grupa młodych ludzi popierająca socjalistycznego kandydata postanowiła &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wypisać hasła wyborcze bezpośrednio na murach Valparaiso, używając farb do malowania statków, które udało jej się zdobyć w porcie&lt;/span&gt;. Niestety efekt nie był pomyśly na tyle, na ile oczekiwali tego jego pomysłodawcy: propagandowe napisy zniszczyły wiele zabytków, a ludzie zaangażowani w ten projekt zostali nazwani &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wandalami&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;I na tym mogłoby się skończyć, gdyby nie pomysł pewnego studenta architektury, Osvaldo Strangera, na przedstawienie haseł politycznych w sposób bardziej wysublimowany i artystyczny. I tak właśnie powstał pierwszy “&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;mural&lt;/span&gt;”, namalowany w ciągu jednej czerwcowej nocy 1963 roku, przy avenida España w Valparaiso.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Idea malowania na murach szybko przeniosła się także do Santiago&lt;/span&gt;: każdego ranka można było przeczytać lub obejrzeć coś nowego, efekt nocnej propagandy politycznej. Na przykład na deklarację Freia: „&lt;i style=""&gt;50 000 zapomóg finansowych dla biednych dzieci&lt;/i&gt;” szybko odpowiedzieli ludzie Allende umieszczając obok napis: „Za &lt;i style=""&gt;rządów Allende nie będzie biednych dzieci&lt;/i&gt;” itd. Każdej nocy malowidła rozrastały się coraz bardziej. I na takich zasadach funkcjonowały kampanie wyborcze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Do dzisiaj &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Valparaiso jest stolicą murales&lt;/span&gt;: na każdym ze wzgórz, na którym jest położone to miasto, ściany domów pomalowane są w fantazyjny sposób, choć te współczesne malowidła niekoniecznie mają polityczny wydźwięk. Są bardziej &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wyrazem anarchistycznej duszy jego mieszkańców&lt;/span&gt; i atmosfery panującej w tym mieście.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCYuJfNYI/AAAAAAAAAdo/IIg6KMhuSUw/s1600-h/DSC09209+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCYuJfNYI/AAAAAAAAAdo/IIg6KMhuSUw/s400/DSC09209+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149235478928504194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCpuJfNdI/AAAAAAAAAeQ/jN_ZQdeUg-U/s1600-h/DSC09237+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCpuJfNdI/AAAAAAAAAeQ/jN_ZQdeUg-U/s400/DSC09237+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149235770986280402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCY-JfNZI/AAAAAAAAAdw/vBatinHtzvc/s1600-h/DSC09215+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCY-JfNZI/AAAAAAAAAdw/vBatinHtzvc/s400/DSC09215+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149235483223471506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCZeJfNbI/AAAAAAAAAeA/bAsuZY3o2gE/s1600-h/DSC09225+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCZeJfNbI/AAAAAAAAAeA/bAsuZY3o2gE/s400/DSC09225+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149235491813406130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCZuJfNcI/AAAAAAAAAeI/BD-U6T8gEbE/s1600-h/DSC09231+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCZuJfNcI/AAAAAAAAAeI/BD-U6T8gEbE/s400/DSC09231+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5149235496108373442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-3620458529977446619?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/3620458529977446619/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=3620458529977446619' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/3620458529977446619'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/3620458529977446619'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/12/murales-w-valparaiso.html' title='Murales w Valparaiso'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3XCpuJfNeI/AAAAAAAAAeY/RlhJibCdSkI/s72-c/DSC09270+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-484175792720027235</id><published>2007-12-28T05:57:00.001+01:00</published><updated>2007-12-28T06:11:41.303+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Santiago'/><title type='text'>Don Hernán</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCj-JfNVI/AAAAAAAAAcs/mrte40z2BBw/s1600-h/DSC07944+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCj-JfNVI/AAAAAAAAAcs/mrte40z2BBw/s400/DSC07944+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5148883828481144146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;don Hernán&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Chciałabym poświęcić trochę czasu i uwagi pewnej ciekawej postaci, która nie wpisze się pewnie w kanon sztuki chilijskiej ani nie zostawi po sobie śladu w historii tego kraju, lecz dla mnie pozostanie niezwykle barwną osobą w całej swojej zwykłości. Będzie to bardzo prosta historia bez fajerwerków ani żadnych rewelacji, taki codzienny obrazek z życia Santiago. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Don Hernán jest panem od oprawiania obrazów&lt;/span&gt;. Któregoś dnia weszłam do jego pracowni, bo musiałam oprawić pewne zdjęcie i potrzebowałam do tego oryginalnej ramy. Wprawdzie szyld wywieszony przed pracownią wyjaśniał (ostrzegał): „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ramy, sztuka religijna&lt;/span&gt;”,&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCjOJfNSI/AAAAAAAAAcU/vXU8rZOpwTs/s1600-h/DSC07916+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCjOJfNSI/AAAAAAAAAcU/vXU8rZOpwTs/s400/DSC07916+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5148883815596242210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; mimo to zapukałam i od chwili, gdy don Hernán otworzył drzwi do swojej świątyni, zrozumiałam, że to, co było napisane na szyldzie nie do końca zgadzało się z tym, czym rzeczywście zajmował się ten człowiek.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCj-JfNWI/AAAAAAAAAc0/uDExGs8BtYs/s1600-h/DSC07957+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCj-JfNWI/AAAAAAAAAc0/uDExGs8BtYs/s400/DSC07957+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5148883828481144162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Prawdziwą pasją don Hernána było malowanie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kobiecych aktów&lt;/span&gt;, z których był niezwykle dumny, powtarzając co pewien czas: „to takie pięciominutówki, dla ćwiczenia szybkiej kreski”, albo „ta poza trwała zaledwie dwie minuty, no i proszę zobaczyć jaki efekt!”. Cała pracownia była wypełniona tymi kilkuminutowymi aktami, których don Hernán nie przestawał komentować, opowiadając w międzyczasie o swoich studiach na Akademii Sztuk Pięknych w stolicy, jego artystycznych, młodzieńczych wybrykach i bohemii santiaguińskiej z lat sześćdziesiątych.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCjeJfNTI/AAAAAAAAAcc/WA2v0O6ABp0/s1600-h/DSC07920+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCjeJfNTI/AAAAAAAAAcc/WA2v0O6ABp0/s400/DSC07920+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5148883819891209522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCjuJfNUI/AAAAAAAAAck/FzehoFPl9Ic/s1600-h/DSC07926+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCjuJfNUI/AAAAAAAAAck/FzehoFPl9Ic/s400/DSC07926+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5148883824186176834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Moją uwagę przyciągnęło pewne niedbale rzucone płótno, trochę zakurzone i wyglądające jakby miało zaraz posłużyć za ścierkę do wycierania podłogi, gdyby nie pewien zarys postaci, który można było na nim dostrzec. Don Hernán od niechcenia podniósł z podłogi ten skrawek płótna i zapytał, czy słyszałam kiedyś o &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/violeta.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Violecie Parra&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Nie zrozumiał za bardzo mojego entuzjazmu i szybko mi wyjaśnił, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;w połowie 1973 roku&lt;/span&gt; przyszedł do jego pracowni pewien dziennikarz, który poprosił go, aby oprawić mu to płótno. Wyjaśnił mu, że było to dzieło Violety Parra, przedstawiające postać &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Jezusa z przechyloną na prawą stronę głową&lt;/span&gt;. Don Hernán wyznaczył dziennikarzowi termin, w którym mógł się on zgłosić po odbiór oprawionego płótna. Ale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;minęła połowa września&lt;/span&gt;, płótno czekało gotowe, a dziennikarz się nie zgłaszał. I już nigdy nie przyszedł po odbiór Jezusa Violety Parry, bo nastąpiło w tym czasie zbyt wiele zmian w historii Chile, o których nie trzeba tu pisać.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCvOJfNXI/AAAAAAAAAc8/h1iqy5F8fW0/s1600-h/DSC07937+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCvOJfNXI/AAAAAAAAAc8/h1iqy5F8fW0/s400/DSC07937+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5148884021754672498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;W taki oto sposób &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;don Hernán został przez przypadek właścicielem płótna, którego wartości do tej pory nie potrafi ocenić&lt;/span&gt;. Moim zdaniem wielu kolekcjonerów z Europy (a szczególnie z Francji, gdzie Parra była bardzo ceniona) zapłaciłoby bardzo duże pieniądze za możliwość kupienia tego dzieła. Ale don Hernán jakoś nie może w to uwierzyć, sam znał Violetę z widzenia i nie wyglądała ona na światową artystkę, której prace mogłyby coś znaczyć w Europie (o jak bardzo się on myli!).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Don Hernán nie zarabia wiele i wydaje się szczęśliwy. Nie ma żyłki przedsiębiorcy i nie chce sprzedać płótna Violety Parra, bo sądzi, że nie znajdzie na to kupca, a poza tym nie ma pojęcia jaką cenę mógłby zaproponować. Z resztą wydaje się, że więcej przyjemności od robienia biznesu przynosi mu szkicowanie szybkich kobiecych aktów. &lt;i style=""&gt;&lt;u style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/u&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-484175792720027235?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/484175792720027235/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=484175792720027235' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/484175792720027235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/484175792720027235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/12/don-hernn.html' title='Don Hernán'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R3SCj-JfNVI/AAAAAAAAAcs/mrte40z2BBw/s72-c/DSC07944+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-2984037402442062200</id><published>2007-12-24T07:22:00.001+01:00</published><updated>2008-01-11T19:16:47.664+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indianie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiloe'/><title type='text'>Chiloé autónomo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R29QmOJfNPI/AAAAAAAAAb8/4RYGcZsOwfQ/s1600-h/Chiloe.Castro+%287%29.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147421516670907634" style="margin: 0px auto 10px; display: block; cursor: pointer; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R29QmOJfNPI/AAAAAAAAAb8/4RYGcZsOwfQ/s400/Chiloe.Castro+%287%29.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Obudź się i powstań Williche, nigdy więcej nie wstydź się&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Przypomniała mi się ostatnio pewna rozmowa, a właściwie tylko początek rozmowy między ludźmi z rónych krajów. Każdy przedstawiał się z osobna i mówił skąd jest: z Francji, z Polski, z Niemiec itd, aż ktoś znienacka przedstawił się i powiedział, że jest Sycylijczykiem. Nie Włochem, tylko Sycylijczykiem. Wydało mi się to dziwnie podejrzane, pewnie dlatego, że jestem z Polski, rzadko kiedy słyszy się, żeby jakiś Polak poza granicami Polski określał z taką precyzją swoją tożsamość lokalną: jestem Kaszubem albo Ślązakiem. Za granicą jesteśmy zazwyczaj Polakami, a dopiero w samej Polsce określamy się z większą dokładnością. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Dawno bym zapomniała o tej rozmowie i tym geograficznym uściśleniu, które parę lat temu zwróciło moją uwagę, gdybym nie spotkała się z czymś podobnym przebywając na wyspie Chiloé. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Tak jak Włoch z Palermo czy Cagliari będzie uważał się na pierwszym miejscu za Sycylijczyka lub Sardyńczyka, tak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chilijczyk z wyspy Chiloé będzie nazywał się „&lt;/span&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;el chilote&lt;/i&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;” (mieszkaniec Chiloé), a dopiero w następnej kolejności, i to nie zawsze z przekonaniem, określi siebie mianem Chilijczyka&lt;/span&gt;. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;I w rzeczywistości &lt;i&gt;los chilotes&lt;/i&gt; mają niewiele cech wspólnych z mieszkańcami kontynentu. Nie wydaje się to jednak powodem do rozpaczy, wręcz przeciwnie, &lt;i style="font-weight: bold;"&gt;los chilotes&lt;/i&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; są niezwykle dumni z bycia wyspiarzami, z własnej mitologii, historii, kuchni i tradycji.&lt;/span&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Rozmawiając z paroma przypadkowymi osobami w autobusie na trasie Castro – Ancud i z powrotem, odniosłam także wrażenie, że czasami &lt;i&gt;los chilotes&lt;/i&gt; mają zbyt dobre mniemanie na swój temat: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jeśli w Chiloé zdarzy się coś niedobrego, kradzież auta, rozbój itp., zwykło się mówić, że to najpewniej wina „tych z kontynentu”&lt;/span&gt;, ponieważ &lt;i&gt;los chilotes&lt;/i&gt; nie są tak zepsuci, jak „ci z zewnątrz”. Alkoholizm czy narkomania wśród młodzieży również jest plagą, która dotarła na wyspę wraz z przybyciem ludzi spoza wyspy, gdyż wcześniej nie było tylu szkodliwych nałogów w Chiloé. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;I tak począwszy od tej dawnej rozmowy z Sycylijczykiem (nie Włochem), następnie słuchając co mają na swój temat do powiedzenia &lt;i&gt;los chilotes&lt;/i&gt;, zaczęłam się zastanawiać nad kwestią tożsamości ludzi mieszkających na wyspach.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R29QmuJfNRI/AAAAAAAAAcM/SxsVM6BYN20/s1600-h/Chiloe.Castro+%2856%29.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147421525260842258" style="margin: 0px auto 10px; display: block; cursor: pointer; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R29QmuJfNRI/AAAAAAAAAcM/SxsVM6BYN20/s400/Chiloe.Castro+%2856%29.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chilijczyk czy Chilote?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Odp: Williche&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Prawdą jest, że podróż np. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;z Castro do Santiago jest dla większości mieszkańców Chiloé wyprawą życia&lt;/span&gt;. To nie to samo co wsiąść do pociągu z Łodzi do Warszawy i w godzinkę być pod Pałacem Kultury i Nauki. Pewnie przez taką dużą odległość, która dzieli wyspę od stolicy los chilotes czują się jakby &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;na marginesie kraju&lt;/span&gt;; kandydaci na prezydentów przyjeżdżają na wyspę tylko przed wyborami, żeby naobiecywać niestworzone projekty ulepszenia komunikacji z wyspą i na wyspie, po czym w równie szybkim tempie po wygranych wyborach zapominają o swych obietnicach, a &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wyspa nadal żyje swym nieco sennym życiem&lt;/span&gt;, bez mostu, który miał powstać i bez nadziei na spełnienie kolejnych obietnic. Jeśli Chile nie interesuje się wyspą Chiloé to dlaczego wyspa Chiloé miałaby interesować się Chile? I dlatego te dwa światy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;(Santiago, w którym dzieje się wszystko i Chiloé, na której nie dzieje się nic)&lt;/span&gt; istnieją bardzo daleko jeden od drugiego (i nie jest to tylko odległość geograficzna).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Taka sytuacja nie jest jednak tylko wynikiem obecnej polityki Chile w stosunku do Chiloé, tylko owocem wieloletnich konfliktów, które kwitły w relacjach kontynent – wyspa – konkwistadorzy. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Na początku wyspa Chiloé była zamieszkała przez &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;indian Huilliche&lt;/span&gt; (lub &lt;i&gt;Williche – ludzie z południa&lt;/i&gt;) oraz przez indian Chonos. W związku z tym kultura „chilota” jest wynikiem interakcji między tymi dwoma etniami. Ale na tym nie koniec. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Indianie Huilliche wyparli indian Chonos, ale jednocześnie napotkali na swym terenie hiszpańskich kolonizatorów&lt;/span&gt; oraz misjonarzy, którzy w szybkim tempie narzucili im religię katolicką i zabronili mówić w ich języku (mapuzugun). &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;To była kolejna mieszanka: Huilliche – Hiszpanie, do którzych wkrótce dołączyli Chilijczycy&lt;/span&gt;, tworząc wybuchowy efekt: &lt;b&gt;el chilote&lt;/b&gt;. El chilote nie mówi już w swoim języku, który został wyparty przez język hiszpański, jednak nadal wierzy w magiczne postaci ze swojej chilotańskiej mitologii, mimo że został mocno schrystianizowany przez misjonarzy. Co ciekawe, Chiloé zostało przyłączone do Republiki Chilijskiej dopiero w 1826 roku, parę lat po uzyskaniu niepodległości Chile.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R29QmuJfNQI/AAAAAAAAAcE/9LZU16599qc/s1600-h/Chiloe.Castro+%2855%29.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147421525260842242" style="margin: 0px auto 10px; display: block; cursor: pointer; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R29QmuJfNQI/AAAAAAAAAcE/9LZU16599qc/s400/Chiloe.Castro+%2855%29.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Kilkaset lat ciągłego mieszania się kultur: rdzennej, hiszpańskiej i chilijskiej, sprawiły, że ludzie zamieszkujący aktualnie wyspę mają swoją specyficzną kulturę, której nie wstydzą się manifestować w bardziej świadomy sposób. Rodzą się nowe &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wspólnoty&lt;/span&gt;, które mają na celu obronę praw ludności rdzennej i jej zwyczajów. Wyró&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL"&gt;ż&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL"&gt;niają się tym, że ich członkowie są &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dumni ze swoich tradycji i historii, niektórzy chcieliby nawet widzieć Chiloé jako wyspę niezależną od reszty kraju&lt;/span&gt;. Rodzi się coś na kształt zbuntowanego lokalizmu, powrotu do korzeni, dumy z własnej kultury, która przez lata była tłamszona i uważana za podrzędną wobec kultury hiszpańskiej. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;W ten właśnie sposób, &lt;i&gt;los chilotes&lt;/i&gt; nabywają swoją tożsamość wyspiarzy, dla których &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;stolicą zawsze na pierwszym miejscu będzie Castro, a dopiero potem Santiago.&lt;/span&gt; &lt;u&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-2984037402442062200?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/2984037402442062200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=2984037402442062200' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/2984037402442062200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/2984037402442062200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/12/chilo-autonomo.html' title='Chiloé autónomo'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R29QmOJfNPI/AAAAAAAAAb8/4RYGcZsOwfQ/s72-c/Chiloe.Castro+%287%29.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-7403690816199462394</id><published>2007-12-23T19:03:00.001+01:00</published><updated>2007-12-23T19:13:32.313+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Choinka z mezozoiku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26jcuJfNII/AAAAAAAAAao/2yQLzRHCuO8/s1600-h/araukaria+copy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26jcuJfNII/AAAAAAAAAao/2yQLzRHCuO8/s400/araukaria+copy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147231137950545026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Dlaczego nie zastąpić tradycyjnej sosny lub świerku nieco bardziej oryginalnym iglakiem?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Dobrym pomysłem mogłoby być przyozdobienie świątecznymi bombkami &lt;b style=""&gt;chilijskiej araukarii &lt;/b&gt;(łac. &lt;i style=""&gt;araucaria araucana&lt;/i&gt; lub &lt;i style=""&gt;pehuén&lt;/i&gt; – w języku indian Mapuche). &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Ten iglasty dinozaur rośnie między innymi na południu Chile: głównie w Regionie Araukanii (nazwa nadana przez hiszpańskich kolonizatorów) i w Regionie Jezior. Indianie Mapuche, którzy zamieszkują właśnie te rejony Chile, wykorzystują bogate w proteiny i minerały nasiona araukarii do wyrobu wielu produktów, nawet chleba i napojów wysokoprocentowych. &lt;i style=""&gt;Los piñones &lt;/i&gt;(czyli nasiona) można wykorzystać do robienia mąki, albo po prostu upiec je w piecu, tak jak robi się to z kasztanami: mają wtedy smak trochę podobny do pieczonych ziemniaków.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26jn-JfNNI/AAAAAAAAAbQ/C0F4Nf8mDms/s1600-h/DSC09170.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26jn-JfNNI/AAAAAAAAAbQ/C0F4Nf8mDms/s400/DSC09170.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147231331224073426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;los &lt;/span&gt;&lt;i style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;piñones &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;(czyli nasiona)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;El Pehuén jest świętym drzewem dla indian Mapuche (&lt;i style=""&gt;ludzi ziemi&lt;/i&gt;), szczególnie tych, którzy żyją w rejonach, gdzie rosną araukarie (np. &lt;i style=""&gt;Huilliches – ludzie z południa&lt;/i&gt; - zamieszkujący wyspę Chiloé nie czczą araukarii w ten sam sposób, w jaki jest ona czczona przez &lt;i style=""&gt;Pehuenches – ludzi araukarii&lt;/i&gt;, którzy zamieszkują rejony chilijskich zboczy Andów. Powód jest prosty – na wyspie Chiloé araukaria praktycznie nie rośnie).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26jdOJfNJI/AAAAAAAAAaw/1lh4DaL_Kos/s1600-h/DSC08990.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26jdOJfNJI/AAAAAAAAAaw/1lh4DaL_Kos/s400/DSC08990.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147231146540479634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Postanowiłam, że przywiozę do Polski parę nasion araukarii, żeby zasadzić je u nas w ogrodzie. Najpierw poszłam ich szukać bezpośrednio do lasu, ale szybko uświadomiono mi, że grudzień nie jest odpowiednim miesiącem na zbieranie &lt;i style=""&gt;los piñones&lt;/i&gt; (które zbiera się na jesień, czyli w marcu). Było to moje pierwsze rozczarowanie, ale szybko się pozbierałam, bo pewna starsza pani, która udzieliła mi gościny u siebie w domu w Pucón, podarowała mi całą reklamówkę nasion, które sama zebrała w zeszłym roku w Argentynie. To była moja mała satysfakcja: już widziałam ogromne araukarie w moim ogrodzie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Drugie rozczarowanie przyszło wkrótce potem, gdy dowiedziałam się, że araukaria rośnie średnio 1 cm na pięć lat i potrzebuje ok. 500 lat, żeby osiągnąć swe potężne rozmiary. Mogłam od razu zapomnieć o moich planach na popołudniowe siesty latem w cieniu tego prehistorycznego iglastego giganta. Mimo wszystko zasadzę te nasiona u nas w Łodzi, jeśli nie ku mojej osobistej uciesze, to przynajmniej ku uciesze moich wnuków.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26kz-JfNOI/AAAAAAAAAbY/5yiDWMUt1DA/s1600-h/DSC09001.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26kz-JfNOI/AAAAAAAAAbY/5yiDWMUt1DA/s400/DSC09001.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147232636894131426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Niektóre araukarie, które rosną w prastarych lasach na południu Chile i Argentyny mają czasem nawet ponad dwa tysiące lat i są wysokie na ponad 50 metrów – takie egzemplarze naprawdę robią wrażenie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26jduJfNKI/AAAAAAAAAa4/gAI4Hwx1FTE/s1600-h/DSC09000.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26jduJfNKI/AAAAAAAAAa4/gAI4Hwx1FTE/s400/DSC09000.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147231155130414242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26jeOJfNMI/AAAAAAAAAbI/-U27dt6TdMc/s1600-h/DSC09104.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26jeOJfNMI/AAAAAAAAAbI/-U27dt6TdMc/s400/DSC09104.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147231163720348866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; &lt;u style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/u&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-7403690816199462394?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/7403690816199462394/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=7403690816199462394' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/7403690816199462394'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/7403690816199462394'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/12/choinka-z-mezozoiku.html' title='Choinka z mezozoiku'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R26jcuJfNII/AAAAAAAAAao/2yQLzRHCuO8/s72-c/araukaria+copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-3528133787490741873</id><published>2007-12-22T01:04:00.000+01:00</published><updated>2007-12-24T04:02:08.389+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiloe'/><title type='text'>Architektura wyspy Chiloé</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xV3uJfNAI/AAAAAAAAAZo/u-tSKEwL_uQ/s1600-h/DSC08306.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146582889946625026" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xV3uJfNAI/AAAAAAAAAZo/u-tSKEwL_uQ/s400/DSC08306.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;dom w Curaco de Vélez (na archipelagu)&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jadąc autobusem z Santiago na południe w stronę wyspy Chiloé (prawie 1200 km) krajobraz za oknem zmienia się z każdym pokonywanym kilometrem. Suche grzbiety Andów powoli ustępują miejsca &lt;strong&gt;gęstym lasom w Araukanii&lt;/strong&gt;, co pewien czas na horyzoncie wyrastają znienacka &lt;strong&gt;ośnieżone czapy wulkanów&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;jeziora&lt;/strong&gt; mnożą się niespodziewanie, a niebo co pewien czas grozi ciemnymi chmurami. Jest po prostu inaczej, bardziej dziko, można poczuć się czymś nieistotnym w obliczu dymu wydobywającego się z krateru wulkanu i w obliczu &lt;strong&gt;prastarych lasów pełnych araukarii&lt;/strong&gt;, których czubki można dostrzec dopiero wtedy, gdy zadrze się głowę wysoko do góry.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Z Santiago do Puerto Montt jedzie się około 12 godzin, stamtąd kolejnych parę zanim dotrze się do Castro. Po przypłynięciu promem na brzeg wyspy najbardziej przyciągają uwagę &lt;strong&gt;drewniane domy pokryte gontami pomalowanymi na różne kolory&lt;/strong&gt;. To one w decydujący sposób wpływają na krajobraz Chiloé: rozsiane po całej wyspie dodają jej wiele uroku.&lt;br /&gt;Większość gontów (hiszp. &lt;em&gt;las tehuelas&lt;/em&gt; lub &lt;em&gt;las pizarrillas&lt;/em&gt;) jest z &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;modrzewia&lt;/span&gt;, którego drewno jest bardzo odporne na niepogodę i deszcze. I może nie byłoby w tych gontach nic nadzwyczajnego, gdyby nie ich &lt;strong&gt;fantazyjne kształty i kolory&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xWseJfNHI/AAAAAAAAAag/uxUAw_CHWhY/s1600-h/DSC08377.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146583796184724594" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xWseJfNHI/AAAAAAAAAag/uxUAw_CHWhY/s400/DSC08377.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;w pobliżu Achao (na archipelagu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;Architektura na tym chilijskim archipelagu rozwijała się na dwóch frontach: pierwszy jest związany z okresem &lt;strong&gt;hiszpańskiej konkwisty w XVI wieku&lt;/strong&gt;, drugi natomiast z napływem &lt;strong&gt;emigrantów niemieckich w XIX wieku&lt;/strong&gt;. Są to dwa fronty, które z czasem zaczęły się splatać, tworząc całkiem &lt;strong&gt;oryginalną mieszankę architektoniczną&lt;/strong&gt;. Ale architektura wyspy Chiloé ma w sobie również coś własnego i nie zaadoptowanego przez przyjezdnych gości: są to na przykład słomiane dachy, typowe dla kultury indian Mapuche.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xV3eJfM_I/AAAAAAAAAZg/3AmocoyKli0/s1600-h/Chiloe.Castro+%285%29.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146582885651657714" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xV3eJfM_I/AAAAAAAAAZg/3AmocoyKli0/s400/Chiloe.Castro+%285%29.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;Castro&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xV3-JfNCI/AAAAAAAAAZ4/wcfOF3GPVV8/s1600-h/DSC08319.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146582894241592354" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xV3-JfNCI/AAAAAAAAAZ4/wcfOF3GPVV8/s400/DSC08319.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xV4OJfNDI/AAAAAAAAAaA/S6kFlUPCR5Y/s1600-h/DSC08325.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146582898536559666" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xV4OJfNDI/AAAAAAAAAaA/S6kFlUPCR5Y/s400/DSC08325.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xV3uJfNBI/AAAAAAAAAZw/moHKJSJNXk8/s1600-h/DSC08312.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146582889946625042" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xV3uJfNBI/AAAAAAAAAZw/moHKJSJNXk8/s400/DSC08312.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;domy w Curaco de Vélez (na wyspie Quinchao)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Innym bardzo ciekawym elementem krajobrazu wyspy Chiloé są jej &lt;strong&gt;drewniane kościoły z XVIII&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;wieku&lt;/strong&gt;. Są one, wraz z niektórymi do dziś istniejącymi kościołami w Stanach Zjednoczonych, Niemczech i krajach skandynawskich, jednymi z niewielu przykładów architektury w drewnie z tego okresu. Dlatego prawie 20 z nich zostało wpisanych na &lt;strong&gt;listę światowego dziedzictwa Unesco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xWr-JfNFI/AAAAAAAAAaQ/9bQ5-EjcBLM/s1600-h/DSC08248.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146583787594789970" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xWr-JfNFI/AAAAAAAAAaQ/9bQ5-EjcBLM/s400/DSC08248.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;kościół w Nercon&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xWruJfNEI/AAAAAAAAAaI/-vqMiGWlDjg/s1600-h/DSC08361.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146583783299822658" style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xWruJfNEI/AAAAAAAAAaI/-vqMiGWlDjg/s400/DSC08361.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;Achao, najstarszy kościół na wyspie (ok. 1760 r.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-3528133787490741873?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/3528133787490741873/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=3528133787490741873' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/3528133787490741873'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/3528133787490741873'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/12/architektura-wyspy-chilo.html' title='Architektura wyspy Chiloé'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2xV3uJfNAI/AAAAAAAAAZo/u-tSKEwL_uQ/s72-c/DSC08306.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-966671650816295771</id><published>2007-12-21T02:40:00.000+01:00</published><updated>2007-12-21T03:00:35.884+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiloe'/><title type='text'>Palafitos</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2sZ9eJfM6I/AAAAAAAAAYU/fLA0bl-Vt14/s1600-h/Chiloe.Castro+%2814%29.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146235543056495522" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2sZ9eJfM6I/AAAAAAAAAYU/fLA0bl-Vt14/s400/Chiloe.Castro+%2814%29.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Palafitos&lt;/strong&gt;, czyli domy, których pewna część (najczęściej taras) lub całość zbudowana jest na drewnianych palach, zazwyczaj nad brzegiem jeziora lub morza, są do dziś barwną wizytówką wyspy Chiloé. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Można je spotkać w miejscowości &lt;strong&gt;Castro&lt;/strong&gt; – aktualnej &lt;strong&gt;stolicy wyspy&lt;/strong&gt;. Wcześniej istniały w większości nadmorskich wiosek, lecz ze względu na swoją prowizoryczną formę i częste trzęsienia ziemi, dziś palafitos zalicza się do konstrukcji na wymarciu. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Na początku ubiegłego wieku na wyspie można było doliczyć się ponad tysiąca palafitos, do dziś niestety przetrwało tylko &lt;strong&gt;niewiele ponad sto&lt;/strong&gt;. Jednym z głównych powodów ich zniknięcia były &lt;strong&gt;trzęsienia ziemi&lt;/strong&gt; często nawiedzające wyspę. Najsilniejsze trzęsienie ziemi w Chiloé miało miejsce w roku 1960, kiedy to wszystkie drewniane domki na palach przestały zdobić krajobraz miejscowości takich jak Ancud, Quemchi i Chonchi oraz innych rybackich wiosek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2saGuJfM7I/AAAAAAAAAYc/aZm7I821gXY/s1600-h/Chiloe.Castro+%2841%29.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146235701970285490" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2saGuJfM7I/AAAAAAAAAYc/aZm7I821gXY/s400/Chiloe.Castro+%2841%29.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Palafitos w Castro nadają temu rybackiemu miastu specyficzny charakter i są jednym z elementów przyciągających turystów. Szkoda tylko, że sami mieszkańcy wyspy nie mają wystarczająco dużo pieniędzy, aby utrzymać palafitos w przyzwoitym stanie. W tych domach na drewnianych palach mieszkają zazwyczaj &lt;strong&gt;biedni ludzie&lt;/strong&gt;, a &lt;strong&gt;warunki&lt;/strong&gt;, w jakich mieszkają i &lt;strong&gt;poziom higieny&lt;/strong&gt;, który utrzymują pozostawiają wiele do życzenia. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wprawdzie powstał projekt organizacji &lt;strong&gt;Arquitectos Sin Fronteras&lt;/strong&gt; (Architekci bez granic), który ma na celu podreperowanie i &lt;strong&gt;utrzymanie w godziwej kondcji niszczejących palafitos&lt;/strong&gt;, lecz, jak zwykle w takich sytuacjach, brakuje na to pieniędzy. Tym bardziej, że palafitos są z drewna, w wiązku z czym potrzebują ciągłego odnawiania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2saG-JfM8I/AAAAAAAAAYk/_fe_BUfqA14/s1600-h/Chiloe.Castro+%2886%29.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146235706265252802" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2saG-JfM8I/AAAAAAAAAYk/_fe_BUfqA14/s400/Chiloe.Castro+%2886%29.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przypływy i odpływy&lt;/strong&gt; morza pogarszają stan drewnianych pali, na których utrzymują się prowizoryczne domki. W celu przyciągnięcia turystów niektóre z nich zostały przekształcone w &lt;strong&gt;restauracje i hotele&lt;/strong&gt;. I nie tracą przez to swojego uroku. Może to jedna z niewielu form utrzymania tych ciekawych konstrukcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2saG-JfM9I/AAAAAAAAAYs/G9Am9KYYTsc/s1600-h/Chiloe.Castro+%2894%29.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146235706265252818" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2saG-JfM9I/AAAAAAAAAYs/G9Am9KYYTsc/s400/Chiloe.Castro+%2894%29.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Podczas odpływu, gdy woda oddala się o wiele metrów od palafitów, można zaobserwować, że mieszkańcy tych malowniczych domków wypuszczają ze swych mieszkań brudną wodę, wyrzucją śmieci, sprawiając tym samym, że &lt;strong&gt;pod ich domami tworzy się coś na kształt szamba&lt;/strong&gt;. O tyle wygodnego, że &lt;strong&gt;„znika” wraz w przypływem&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2saHOJfM-I/AAAAAAAAAY0/gKtXfWlv030/s1600-h/DSC08351.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5146235710560220130" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2saHOJfM-I/AAAAAAAAAY0/gKtXfWlv030/s400/DSC08351.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-966671650816295771?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/966671650816295771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=966671650816295771' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/966671650816295771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/966671650816295771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/12/palafitos.html' title='Palafitos'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2sZ9eJfM6I/AAAAAAAAAYU/fLA0bl-Vt14/s72-c/Chiloe.Castro+%2814%29.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-1306165457422217402</id><published>2007-12-20T01:34:00.002+01:00</published><updated>2008-02-23T02:56:53.112+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moje podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiloe'/><title type='text'>Tajemnice wyspy Chiloé</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2m7LeJfM2I/AAAAAAAAAX0/P95MHlsyFMU/s1600-h/Chiloe.Castro+%2816%29.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5145849854993314658" style="margin: 0px auto 10px; display: block; cursor: pointer; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2m7LeJfM2I/AAAAAAAAAX0/P95MHlsyFMU/s400/Chiloe.Castro+%2816%29.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Castro, domy budowane na drewnianych palach (palafitos)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Istnieje na południu Chile pewna wyspa, którą trudno jest opisać słowami codziennego użytku. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Kiedy &lt;/span&gt;&lt;span lang="PL"&gt;człowiek &lt;/span&gt;&lt;span lang="PL"&gt;nie potrafi nazwać roślinności, drzew i ptaków, ani porównać krajobrazu z żadnym dotychczas poznanym, czuje się zagubiony, bo brakuje mu słów, którymi mógłby się posłużyć w opisie takiego miejsca. Kiedy zwiedza się pewne miasta, można je porównywać z tymi poznanymi, nazywać style architektoniczne, typy zabudowy, można je oswoić poprzez odnalezienie czegoś podobnego na mapie własnych doświadczeń i miejsc dobrze znanych. Przyjazd do Santiago nie wywołuje dużego szoku – można opisać to miasto używając paru prostych porównań: &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;- pewne dzielnice nowoczesne jak w Nowym Jorku&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;- inne dzielnice biedne jak fawele w Rio de Janeiro&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;- rzeka Mapocho przepływająca przez Santiago nie umywa się do naszej Wisły&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;- korki jak przed Warszawą itp.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Na zasadzie takich porównań ze znanymi miejscami można w prosty sposób oswoić to, co nieznane i poczuć grunt pod nogami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:0;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Na wyspie Chiloé nagle poczułam się zagubiona, bo brakowało mi słów, żeby opisać tamtejszą przyrodę, każde drzewo wydawało mi się nieznane, nawet krowy muczały w innym języku, a domków rozsianych po całej wyspie nie udało mi się porównać z żadnymi zabudowaniami ani w naszej Zawoi ani nigdzie indziej.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Żeby napisać parę słów o Chiloé trzeba poszerzyć własny zasób słów, wzbogacić go o nowe nazwy odcieni, dźwięków, zjawisk atmosferycznych, które wybiegają daleko poza schemat: &lt;i&gt;słonecznie, pochmurno, deszczowo&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Trzeba także przygotować się na odbiór paru drobnych szczegółów ludzkiego usposobienia: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;opanowania, bezinteresowności czy cierpliwości&lt;/span&gt;, która nie zna granic (jak można być niecierpliwym i nieopanowanym mieszkając na wyspie, na której przez większą część roku pada deszcz, a po nim nagle przychodzi upał, po którym może zerwać się porywisty wiatr gotowy za chwilę przynieść kolejną ulewę?).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2m-ZuJfM4I/AAAAAAAAAYE/g90nV6Ny83o/s1600-h/DSC08335.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5145853398341333890" style="margin: 0px auto 10px; display: block; cursor: pointer; text-align: center;" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2m-ZuJfM4I/AAAAAAAAAYE/g90nV6Ny83o/s400/DSC08335.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;niedaleko Achao&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;W najprostszy sposób można powiedzieć, że wyspa Chiloé jest magiczna.&lt;br /&gt;Począwszy od drewnianych chałup pomalowanych na wszystkie możliwe kolory, a skończywszy na niezwykłej mitologii, w którą wciąż wierzy wielu rybaków wypływających na połów wtedy, gdy ujrzą bajeczną &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;syrenę &lt;/span&gt;&lt;i style="font-weight: bold;"&gt;Pincoyę&lt;/i&gt; skierowaną twarzą w kierunku morza (znak, że połowy będą obfite), wszystko na tej wyspie wydało mi się trochę jak nie z tej ziemi. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Na taki a nie inny odbiór wyspy wpłynęło towarzystwo osób, które zechciały opowiedzieć mi coś więcej na temat życia na tym chilijskim archipelagu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;W poznaniu Chiloé i jego mieszkańców pomogła mi przede wszystkim Alejandra Leighton Naranjo, antropolożka z Punta Arenas, która od piętnastu lat mieszka w Castro i pracuje w służbie zdrowia, zajmując się kwestią zintegrowania medycyny "oficjalnej" z medycyną praktykowaną przez indian Mapuche. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2nCieJfM5I/AAAAAAAAAYM/DFT5RxPfOOk/s1600-h/DSC08365.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5145857946711700370" style="margin: 0px auto 10px; display: block; cursor: pointer; text-align: center;" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2nCieJfM5I/AAAAAAAAAYM/DFT5RxPfOOk/s400/DSC08365.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;port w Achao&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:0;"&gt;&lt;/span&gt;Problem jest dosyć poważny, a projekt zintegrowania obu metod leczenia wymaga dużo pracy zarówno od lekarzy, którzy po ukończeniu studiów medycznych decydują się pracować na wyspie, jak i od miejscowej ludności, która często z większym zaufaniem podchodzi do „&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;znachorów&lt;/span&gt;”, niż do lekarzy z dyplomem.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;W przypadku niektórych chorób, które są zidentyfikowane tylko w danej społeczności i uwarunkowane kulturą ludzi mieszkających na wyspie, lekarze w szpitalach muszą odsyłać pacjentów do znachorów, bo tylko oni potrafią wyleczyć pewne dolegliwości (jak np. „&lt;i&gt;susto&lt;/i&gt;”, czyli „&lt;i&gt;strach”&lt;/i&gt;, kiedy dziecko przestraszy się czegoś, czego potem nie potrafi zapomnieć, budzi się w nocy i dostaje drgawek. Według oficjalnej medycyny może być to padaczka – objawy są te same, lecz zastosowanie tradycyjnych metod leczenia nie pomoże w przypadku, kiedy pacjent jest przekonany, że choroba, która go dręczy to nie padaczka, tylko „&lt;i&gt;susto&lt;/i&gt;”, i twierdzi, że tylko znachor potrafi go wyleczyć).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:0;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Większość znachorów (w języku indian Mapuche nazywani są „&lt;b&gt;machi&lt;/b&gt;” – wym. maczi) to kobiety, które w młodości otrzymały dar leczenia: zazwyczaj takie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;„powołanie” przychodzi we śnie&lt;/span&gt;. Jednak nie jest to jedyny warunek, który muszą spełnić przyszłe znachorki: powołanie można również odziedziczyć, ale i to nie zwalnia adepta od kilku lat ciężkiej nauki u profesjonalnej &lt;i&gt;machi&lt;/i&gt;. Za lata nauki i praktyki zwykle trzeba nauczycielowi zapłacić. Kiedyś za poradę i leczenie znachorkom płaciło się tym, co się miało: ofiarując kury, jajka, sery itp. Teraz jednak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;znachorki mają cennik swoich usług&lt;/span&gt;, ustalone ceny za wizytę i za zioła, które mają pomóc w leczeniu. I tak ceny proponowane przez znachorki są niższe niż te obowiązujące w aptekach. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Machi nie ograniczają się jedynie do używania ziół w swoich metodach leczenia. Oprócz metod naturalnych, znachorki korzystają z mocy duchów i snów. Prowadzą również ceremonie uzdrowienia, które noszą nazwę &lt;b&gt;machitún&lt;/b&gt;. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Spotkałam wiele osób, nie tylko indian Mapuche, które mówiły, że rzeczywiście zioła przepisane przez indiańskie znachorki pomogły im wyleczyć wiele dolegliwości: od migreny po reumatyzm czy bóle żołądka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Czasem jednak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;machi&lt;/span&gt; potrafią tylko zidentyfikować miejsce choroby, lecz wiedzą, że ich pomoc nie będzie wystarczająca. W takich przypadkach wysyłają pacjenta do normalnego szpitala. Czasami bywa na odwrót: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;lekarze odsyłają do znachorów, kiedy nie wiedzą jak zwalczyć jakąs chorobę oficjalnymi metodami leczenia&lt;/span&gt;. W wielu wypadkach jednak bywa tak, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obie metody się uzupełniają&lt;/span&gt;: znachorzy mogą współpracować z lekarzami – najważniejsze w końcu jest zdrowie człowieka. &lt;span style="font-size:0;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Machi na wyspie Chiloé mają jeszcze dodatkową funkcję: przeciwdziałać przebiegłym sztuczkom złośliwych gnomów (&lt;i&gt;brujos chilotes&lt;/i&gt;) zamieszkujących wyspę...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Ale o tym napiszę następnym razem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;PS. Wyspę Chiloé zamieszkuje grupa indian &lt;b&gt;Mapuche&lt;/b&gt; zwana &lt;b&gt;Huilliches&lt;/b&gt;. Mapuche oznacza „ludzie ziemi”: &lt;i&gt;mapu&lt;/i&gt; – ziemia, &lt;i&gt;che&lt;/i&gt; – ludzie, podczas gdy huilliche oznacza „ludzie z południa”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;table class="MsoNormalTable" border="0" cellpadding="0" cellspacing="3"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="padding: 0.75pt;"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;p style="text-align: justify;"&gt;&lt;a name="Descripci.C3.B3n"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a name="Elecci.C3.B3n_del_Machi"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a name="La_actitud_del_Machi"&gt;&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="FR"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-1306165457422217402?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/1306165457422217402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=1306165457422217402' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/1306165457422217402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/1306165457422217402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/12/tajemnice-wyspy-chilo_20.html' title='Tajemnice wyspy Chiloé'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R2m7LeJfM2I/AAAAAAAAAX0/P95MHlsyFMU/s72-c/Chiloe.Castro+%2816%29.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-8023477224459132106</id><published>2007-12-04T21:40:00.001+01:00</published><updated>2007-12-28T06:14:52.016+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Studia dla bogaczy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W-iigrTgI/AAAAAAAAAWs/mZOZM81xz3k/s1600-h/uni.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W-iigrTgI/AAAAAAAAAWs/mZOZM81xz3k/s400/uni.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5140224050301980162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="FR"&gt;Universidad de Los Andes&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Czy stopień zamożności idzie w parze z inteligencją? Niekoniecznie, a raczej na pewno nie. Za to w Chile można się przekonać, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;im masz więcej pieniędzy tym lepsze wykształcenie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; (choć na pewno nie jest to typowe tylko dla Chile).&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; Bez pieniędzy nie można tu nawet pomarzyć o studiach. Wprawdzie istnieją stypendia socjalne i naukowe, ale nie zawsze jest tak łatwo jest zdobyć.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Na przykład na Uniwersytecie Chilijskim (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Universidad de Chile&lt;/span&gt;), żeby uzyskać stypendium socjalne zarobki rodziców nie mogą przekroczyć 130 000 pesos czyli ok. 600 zł miesięcznie. To bardzo mało, nawet jak na Chile, i choć jest spora grupa ludzi, którzy rzeczywiście tyle zarabiają, to chyba oni właśnie rzadko mają aspiracje związane z wykształceniem wyższym. A ci, których zarobki przekraczają podany limit mogą pożegnać się z nadzieją na stypendium socjalne.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Mogą za to ubiegać się o stypendia naukowe, które polegają na tym, że obniża im się czesne np. o 30 lub 40% (&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;albo więcej) &lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;w zależności od ocen. W ten sposób można sobie obniżyć koszty czesnego, lecz niech nikt nie wpada w zachwyt&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; myśląc o&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; hojności chilijskich uniwersytetów, bo trzeba wziąć pod uwagę, że czasami takie miesięczne czesne wynosi nawet ok. 320 000 pesos (przykład dotyczy Medycyny na Universidad de Los Andes) czyli ok. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1 700 złotych&lt;/span&gt; (podkreślam: miesięcznie!).&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;W takiej sytuacji spora grupa studentów bierze &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kredyty studenckie&lt;/span&gt;, aby opłacić piekielnie wysokie czesne, a zaczyna je spłacać po zakończeniu studiów. Może i jest to rozwiązanie, ale tylko w przypadku opłacalnych kierunków, takich jak inżynieria czy medycyna, w przypadku których ma się prawie stuprocentową pewność, że znalezienie pracy nie będzie problemem, a zarobki w szybkim tempie pozwolą spłacić kredyt (który czasem można spłacać nawet przez 20, 30 lat, w zależności od tego w jakich ratach ustali się go płacić). I tak uważam, że dla młodego magistra, który dopiero co wchodzi w życie i ma plany założenia rodziny, spłata takiego kredytu to jeden wielki koszmar, mimo to wielu Chilijczyków wybiera właśnie taką formę opłaty za studia. O wiele tragiczniej wygląda sytuacja studentów kierunków humanistycznych, których studia wprawdzie kosztują mniej, ale i tak w momencie, kiedy kończą karierę naukową, w większości znajdują się w sytuacji bez wyjścia: o pracę trudno, albo zarobki komicznie niskie, a do tego kredyt do spłacenia jak zmora unosząca się w powietrzu. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Co ciekawe, w Chile &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;żaden uniwersytet nie jest bezpłatny&lt;/span&gt;. Nawet na państwowych uczelniach &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Universidad de Chile i Universidad de Santiago płaci się miesięczne czesne, które czasami jest niewiele niższe niż to na uniwersytetach prywatnych. A tych ostatnich w samym Santiago jest niezliczona ilość. Niemalże na każdym skrzyżowaniu (to oczywiście drobna przesada) znajduje się budynek niepublicznej uczelni. Oczywiście nie warto nawet zadawać sobie pytania na temat jakości takich uczelni, które w ostatnich latach &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wyrosły jak grzyby po deszczu&lt;/span&gt;. Można na nich studiować najróżniejsze kieruki, specjalizacje, o których się nam nawet nie śniło, no i oczywiście słono płacić za dyplom uczelni, która może splajtować po paru latach, kiedy przestanie przynosić korzyści materialne. Niewątpliwie nie można zarzucić prywatnym uczelniom jednego: nieumiejętności promowania się. W metrze, na przystankach, na wielkiech billboardach i we wszelkich mediach widnieją reklamy przyciągające młodych Chilijczyków żądnych wiedzy na łono prywatnej uczelni. Oczywiście to sami studenci, płacąc tak słone czesne, umożliwiają uczelniom wielkie kampanie reklamowe. Uniwersytety niepubliczne (każda placówka niepaństwowa ma prawo nazywać się uniwersytetem) przekształciły się w dochodowy biznes, na którym można zarobić bardzo poważne pieniądze. Dlatego właśnie w grudniu, w okresie, w którym licealiści zdają egzamin dojrzałości, każda z uczelni zawzięcie walczy o pozyskanie jak największego numeru nie studentów lecz klientów, którzy najczęściej z kieszeni rodziców będą napędzać ten &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;bestialski „uczelniany” biznes&lt;/span&gt;. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Kiedy opowiadam o państwowych uniwersytetach w Polsce, nie każdy potrafi w to uwierzyć. Tutaj panuje przeświadczenie, że im więcej płacisz, tym lepsze masz wykształcenie. Dlatego na przykład lepiej nie iść na „bolszewicki” (jak uważają niektórzy) Universidad de Santiago, bo zbyt wiele na nim strajków i buntów studentów, lepiej zapisać się na Universidad de Los Andes (uniwersytet sponsorowany przez Opus Dei), w snobistycznej dzielnicy na peryferiach Santiago, do którego bogaci studenci przyjeżdżają swoimi autami. Na tym uniwersytecie nikt nie strajkuje. Dlaczego? Bo jak ja bym miała płacić 1 700 zł za miesiąc nauki, to też szkoda by mi było każdego dnia na strajk.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="FR"&gt;Przyjemnie studiować w takiej atmosferze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Trzeba za to jednak słono zapłacić.&lt;br /&gt;Universidad de Los Andes&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;(Opus Dei)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W-6CgrThI/AAAAAAAAAW0/5_sZ8b6rwM4/s1600-h/uni+1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W-6CgrThI/AAAAAAAAAW0/5_sZ8b6rwM4/s400/uni+1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5140224454028906002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W-6igrTiI/AAAAAAAAAW8/NIPCzue7qf8/s1600-h/uni+2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W-6igrTiI/AAAAAAAAAW8/NIPCzue7qf8/s400/uni+2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5140224462618840610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W-6ygrTjI/AAAAAAAAAXE/o4hk8jUP9P4/s1600-h/uni+3.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W-6ygrTjI/AAAAAAAAAXE/o4hk8jUP9P4/s400/uni+3.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5140224466913807922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W-7SgrTkI/AAAAAAAAAXM/wyBzxxdgRe0/s1600-h/uni+4.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W-7SgrTkI/AAAAAAAAAXM/wyBzxxdgRe0/s400/uni+4.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5140224475503742530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W_SSgrTlI/AAAAAAAAAXU/_FjQq9pfQSo/s1600-h/uni+5.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W_SSgrTlI/AAAAAAAAAXU/_FjQq9pfQSo/s400/uni+5.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5140224870640733778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Reklamy prywatnych uczelni w codziennej prasie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Cennik kierunków, &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;jak w liście dań. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W_SygrTnI/AAAAAAAAAXk/FBO9u6g3jzY/s1600-h/DSC07914.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W_SygrTnI/AAAAAAAAAXk/FBO9u6g3jzY/s400/DSC07914.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5140224879230668402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W_TCgrToI/AAAAAAAAAXs/DoFaLKAEWoU/s1600-h/DSC07913.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W_TCgrToI/AAAAAAAAAXs/DoFaLKAEWoU/s400/DSC07913.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5140224883525635714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W_SigrTmI/AAAAAAAAAXc/ytRFoG3s_ck/s1600-h/DSC07915.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W_SigrTmI/AAAAAAAAAXc/ytRFoG3s_ck/s400/DSC07915.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5140224874935701090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-8023477224459132106?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/8023477224459132106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=8023477224459132106' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8023477224459132106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8023477224459132106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/12/studia-dla-bogaczy.html' title='Studia dla bogaczy'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1W-iigrTgI/AAAAAAAAAWs/mZOZM81xz3k/s72-c/uni.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-6465430276507524946</id><published>2007-12-04T03:38:00.002+01:00</published><updated>2008-02-20T16:04:43.908+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='folklor'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Santiago'/><title type='text'>Rękodzieło latynoamerykańskie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-AigrTKI/AAAAAAAAAT8/J3TR1mLKBU0/s1600-R/arte.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-AigrTKI/AAAAAAAAAT8/nz1PNI61BLI/s400/arte.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139941991209716898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Południowe &lt;/span&gt;Chile&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Od paru dni można podziwiać w Santiago chilijskie i latynoamerykańskie rękodzieło. Targi będą trwały jeszcze dwa tygodnie. Oczywiście najwięcej stoisk należy do chilijskich wytwórców, głównie z południa kraju (Regionu Jezior, Wyspy Chiloe, zamieszkałych przede wszystkim przez rdzenną ludność Chile) oraz z północy (rejony pustynne, rękodzieło przypominające bardziej wytwory peruwiańskie).&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style=";font-family:&amp;quot;;font-size:12;"  lang="PL" &gt;Gośćmi targów są także inne kraje z Ameryki Łacińskiej: Paragwaj, Kuba, Gwatemala, Ekwador i inne. Z każdym artystą można spokojnie porozmawiać, dowiedzieć się w jaki sposób pracuje i z jakich materiałow korzysta. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Mnie osobiście najbardziej p&lt;span style="font-size:100%;"&gt;odobały się pó&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;ł&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL"  style="font-size:100%;"&gt;miski z wymion krów&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;, w których można przechowywać np. miód&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;, &lt;/span&gt;ręcznie szyte torby ze skóry oraz miniatury starych wozów, które kiedyś jeździły po Santiago. Oto parę zdjęć:&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-BygrTLI/AAAAAAAAAUE/XKyIZZa3pkU/s1600-R/arte+2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-BygrTLI/AAAAAAAAAUE/hiqhDmVFmQc/s400/arte+2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139942012684553394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-hCgrTNI/AAAAAAAAAUU/zgvulyT1BWc/s1600-R/arte+4.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-hCgrTNI/AAAAAAAAAUU/ozQBtFWSRfE/s400/arte+4.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139942549555465426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;i style=""&gt;Północne Chile&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-CCgrTMI/AAAAAAAAAUM/oyUpbVeBd10/s1600-R/arte+3.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-CCgrTMI/AAAAAAAAAUM/4jiOq2wM2ZE/s400/arte+3.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139942016979520706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;Talca, torby szyte ręcznie &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-kSgrTOI/AAAAAAAAAUc/sGupjBhM000/s1600-R/arte+5.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-kSgrTOI/AAAAAAAAAUc/PcKn_KBeWHM/s400/arte+5.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139942605390040290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;i style=""&gt;Ancud, wyspa Chiloe&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-nygrTPI/AAAAAAAAAUk/y32babT__rw/s1600-R/arte+6.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-nygrTPI/AAAAAAAAAUk/OfJYOsgi9jg/s400/arte+6.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139942665519582450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Południowe &lt;/span&gt;Chile&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S_EigrTQI/AAAAAAAAAUs/lyrf-crdyKg/s1600-R/arte+7.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S_EigrTQI/AAAAAAAAAUs/afMBl4e6Jps/s400/arte+7.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139943159440821506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S_GSgrTRI/AAAAAAAAAU0/VudEC3Be9tk/s1600-R/arte+8.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S_GSgrTRI/AAAAAAAAAU0/UU4snZ6oUZo/s400/arte+8.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139943189505592594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;Środkowe Chile (Region Metropolitana)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S_IygrTSI/AAAAAAAAAU8/nlZxyGxYBe4/s1600-R/arte+10.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S_IygrTSI/AAAAAAAAAU8/cmMrC-r1Ffw/s400/arte+10.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139943232455265570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;Środkowe Chile (Region Metropolitana)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S_JSgrTTI/AAAAAAAAAVE/4OMCH9t1RcQ/s1600-R/DSC07805.JPG"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-6465430276507524946?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/6465430276507524946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=6465430276507524946' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/6465430276507524946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/6465430276507524946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/12/rkodzieo-latynoamerykaskie.html' title='Rękodzieło latynoamerykańskie'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1S-AigrTKI/AAAAAAAAAT8/nz1PNI61BLI/s72-c/arte.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-8512735910292131247</id><published>2007-12-02T17:27:00.000+01:00</published><updated>2007-12-04T04:26:16.099+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Teletón</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1LejCgrTII/AAAAAAAAATs/ZhBNSeorXqw/s1600-R/chile+teleton+2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1LejCgrTII/AAAAAAAAATs/mroLHqFtw88/s400/chile+teleton+2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139414818333871234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Na plakacie mózg Teletónu, don Francisco&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Kiedy pierwszy raz zobaczyłam pomazane białą farbą samochody i autobusy, pomyślałam, że to szczyt wandalizmu. Większość aut w Santiago od mniej więcej dwóch tygodni miała powypisywane na tylnich szybach napisy w stylu: „&lt;b style=""&gt;Teletón 2007&lt;/b&gt;” albo „&lt;b style=""&gt;Yo estoy&lt;/b&gt;”. Tak samo wyglądały autobusy i przystanki autobusowe. Wandalizm w stylu łódzkich napisów na murach „Widzew Pany”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1LeNCgrTGI/AAAAAAAAATc/P3kknmuxBx4/s1600-R/DSC07682.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1LeNCgrTGI/AAAAAAAAATc/i7JLmS3bKl0/s400/DSC07682.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139414440376749154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1TIeygrTeI/AAAAAAAAAWc/3pvv9ON9bTs/s1600-R/teleton.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1TIeygrTeI/AAAAAAAAAWc/RzZo7Q6KsI4/s400/teleton.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139953506017037794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Przejawy wandalizmu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Ale wkrótce się przekonałam, że Teletón to wcale nie nazwa chilijskiej drużyny piłkarskiej, tylko ichniejsza wersja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Napisami na samochodach i autobusach przypominali mieszkańcom miasta, aby nie zapomnieć o wpłacie drobnej sumy pieniędzy na rzecz dzieci niepełnosprawnych. Ideatorem Teletónu jest don Francisco, znany chilijskiej publiczności jako charyzmatyczny prezenter telewizyjny, odpowiednik naszego Owsiaka.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza edycja miała miejsce w 1978 i od tamtego czasu na konto fundacji wpłynęło ponad 240 milionów dolarów, które przeznaczono na sprzęt rehabilitacyjny dla potrzebujących dzieci. Wczoraj ku radości wszystkich Chilijczyków udało się zebrać kwotę wyższą niż w roku ubiegłym. Siedziby Banku Chilijskiego były otwarte do północy, aby umożliwić każdemu dokonania wpłaty na konto Teletónu.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Kiedy przed jedenastą wieczorem chciałam dokonać i ja drobnej wpłaty, przed siedzibą banku natknęłam się na naprawdę długą kolejkę. Trzeba było czekać, aby dopchać się do okienka, lecz tym razem było to oczekiwanie w przyjemnej atmosferze, nikt nie marudził ani się nie wykłócał, tylko spokojnie czekał, żeby dorzucić się do wspólnej zbiórki.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1LeNygrTHI/AAAAAAAAATk/ddQtpqD5eEk/s1600-R/DSC07748.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1LeNygrTHI/AAAAAAAAATk/rdkTBWQ3DMA/s400/DSC07748.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139414453261651058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Czekanie w kolejce opłaciło się.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;W końcu i ja też dodałam coś do końcowej puli.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;W takich dniach jak wczorajszy, chyba każdy Chilijczyk czuje się dumny z bycia Chilijczykiem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1LejSgrTJI/AAAAAAAAAT0/JMgip0br2bI/s1600-R/teleton+chile.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1LejSgrTJI/AAAAAAAAAT0/efarkdEivFI/s400/teleton+chile.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139414822628838546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-8512735910292131247?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/8512735910292131247/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=8512735910292131247' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8512735910292131247'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8512735910292131247'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/12/na-plakacie-mzg-teletnu-don-francisco.html' title='Teletón'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R1LejCgrTII/AAAAAAAAATs/mroLHqFtw88/s72-c/chile+teleton+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-5824627185452223286</id><published>2007-11-29T20:35:00.000+01:00</published><updated>2007-11-29T22:05:41.769+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwyczaje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Przy podwieczorku rozmawiamy o Guillerminie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08X6OvoDtI/AAAAAAAAASo/5zHciQOpHUc/s1600-h/palta+2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08X6OvoDtI/AAAAAAAAASo/5zHciQOpHUc/s400/palta+2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5138351989010730706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pan con palta&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;czyli chleb z awokado&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Najsmaczniejszy składnik podwieczorku&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Każdego dnia po południu, tak między godziną 16 a 20, Chilijczycy zwykli zasiadać za stołem w celu „&lt;b style=""&gt;tomar once&lt;/b&gt;”. Na początku mojej przygody z Chile „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tomar once&lt;/span&gt;” znaczyło dla mnie tyle co angielskie „&lt;b style=""&gt;five o’ clock&lt;/b&gt;”, czyli herbatka z drobną przekąską. I rzeczywiście „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;once&lt;/span&gt;” jest w Chile rytuałem i ceremonią, obowiązkiem i okazją do wspólnego spędzenia popołudnia. Filiżanka herbaty lub kawy, gorący chleb z masłem i &lt;b style=""&gt;zielonym awokado&lt;/b&gt;, dżemem lub wędliną – są to typowe składniki codziennego „once”. Jest to na tyle niezobowiązujący podwieczorek, że zwykle zaprasza się kogoś do siebie do domu „&lt;i style=""&gt;para tomar una rica once&lt;/i&gt;” (na pyszny podwieczorek). &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;„Once” oznacza cyfrę 11, dlatego też można by się długo zastanawiać co ma wspólnego popołudniowy podwieczorek z tą liczbą, skoro wcale się go nie spożywa w godzinach przedpołudniowych. Otóż zwrot „&lt;b style=""&gt;tomar once&lt;/b&gt;” wywodzi się z czasów, kiedy robotnicy robili sobie przerwę w pracy na drugie śniadanie, na które składały się kanapki i czasami również &lt;i style=""&gt;aguardiente&lt;/i&gt; (czyli mniej więcej odpowiednik naszej polskiej wódki). Żeby jednak ukryć fakt spożywania alkoholu podczas przerwy na drugie śniadanie, ktoś wpadł na pomysł, żeby zamiast &lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;aguardiente&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; używać słowa &lt;b style=""&gt;once (11)&lt;/b&gt;, które odpowiada liczbie liter w nazwie tego alkoholu. I tak się przyjęło: „tomar once” czyli po prostu „pójść na jedenastkę” (a dzisiaj: zjeść podwieczorek).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Aktualnie używa się tego sformuowania nie zważając na to, że zazwyczaj w porze podwieczorku w ogóle alkoholu się nie spożywa. W zamian za to serwuje się herbatki (na które Chilijczycy mówią „&lt;i style=""&gt;aguita&lt;/i&gt;” lub „&lt;i style=""&gt;tecito&lt;/i&gt;”) lub kawki („&lt;i style=""&gt;cafecito&lt;/i&gt;”). Są to oczywiście zdrobnienia od następujących słów: „&lt;i style=""&gt;agua&lt;/i&gt;”, „&lt;i style=""&gt;té&lt;/i&gt;”, „&lt;i style=""&gt;café&lt;/i&gt;” (woda, herbata, kawa), które w ustach Chilijczyków nabierają pieszczotliwych odcieni. W ogóle cechą charakterystyczną dla Chilijczyków są wszelkiego rodzaju zdrobnienia przy użyciu jakichkolwiek słów. Dlatego podczas popołudniowego „once” w chilijskich domach pije się &lt;b style=""&gt;herbatki&lt;/b&gt; i &lt;b style=""&gt;kawki&lt;/b&gt; oraz je się &lt;b style=""&gt;kromeczki&lt;/b&gt; podgrzanych &lt;b style=""&gt;chlebków&lt;/b&gt; (&lt;i style=""&gt;un pancito calentito&lt;/i&gt;) itp. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;I właśnie podczas jednego z takich codziennych podwieczorków, zajadając się podgrzanym chlebkiem z awokado (pycha!), tata Daniela opowiedział mi bardzo ciekawą historię. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Kiedy jego mama (a babcia Daniela), Guillermina Rehren, była dwunastoletnią uczennicą w prowincjonalnej szkole na południu Chile (w Temuco), zaprzyjaźniła się z pewną dziewczynką o imieniu Laura. Dziewczynka ta była siostrą nikomu wówczas nieznanego chłopca o imieniu &lt;b&gt;Neftalí Ricardo &lt;/b&gt;&lt;span style=""&gt;i nazwisku&lt;b&gt; Reyes Basoalto. &lt;/b&gt;Któregoś dnia Guillermina została zaproszona do domu swojej przyjaciółki i tak właśnie ukazała się czternastoletniemu Neftalí, który pobiegł otworzyć jej drzwi. Chłopiec jakby zaniemówił, wydawać by się mogło, że poraziły go błękitne pioruny, które ujrzał wokół Guillerminy. I tak właśnie opisał to w poemacie „&lt;/span&gt;&lt;b style=""&gt;¿Dónde estará la &lt;span style=""&gt;Guillermina&lt;/span&gt;?&lt;/b&gt;” ("Gdzie jest Guillermina?"), kiedy miał już na karku więcej niż pięćdziesiąt lat i przybrany pseudonim &lt;b style=""&gt;Pablo Neruda&lt;/b&gt;. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Pierwsze wersy poematu brzmią następująco: &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;"Cuando mi hermana la invitó&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;y yo salí a abrirle la puerta&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="FR"&gt;entró el sol,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="FR"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;entraron estrellas,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="FR"&gt;entraron dos trenzas de trigo&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="FR"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;y dos ojos interminables…"&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;(Kiedy moja siostra ją zaprosiła&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;i wyszedłem, żeby otworzyć jej drzwi,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;weszło słońce,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;weszły gwiazdy, &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;weszły dwa warkocze z pszenicy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;i para głębokich oczu bez dna...)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Poemat jest przepiękny. Całość można przeczytać &lt;a href="http://www.neruda.uchile.cl/entrevista/25.htm"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08VJevoDsI/AAAAAAAAASg/g11PChYYKm0/s1600-h/neruda+4.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08VJevoDsI/AAAAAAAAASg/g11PChYYKm0/s400/neruda+4.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5138348952468852418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; a ja może kiedyś zdobędę się na przetłumaczenie go do końca, choć wydaje mi się, że przy tłumaczeniu poezji nigdy nie uda się oddać całego uroku i atmosfery wiersza. Może ktoś inny się pokusi?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08VIOvoDpI/AAAAAAAAASI/nFSTm4b0Iew/s1600-h/neruda.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08VIOvoDpI/AAAAAAAAASI/nFSTm4b0Iew/s400/neruda.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5138348930994015890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;"Isla Negra 1968&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Dla Guillerminy Rehren,&lt;br /&gt;której wspomnienie mimo upływu czasu&lt;br /&gt;pozostało żywe w jej starym przyjacielu.&lt;br /&gt;Pablo Neruda"&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;W domu Daniela jest parę książek Nerudy, które poeta podarował jego babci już jako uznany artysta. Artysta, który pomimo mijającego czasu nigdy nie zapomniał o swojej młodzieńczej fascynacji. I nie szkodzi, że w swoim bujnym życiu związał się z wieloma kobietami, które porzucał, kiedy poznawał inne. Jednak lata nie wymazały mu z pamięci dwunastoletniej Guillerminy, której po latach dedykował swoje książki. I właśnie dlatego drugie imię Daniela to Guillermo, na cześć babci, która niestety nie wyszła za mąż za Nerudę (a może właśnie na szczęście), tylko za Luisa Advis Lobos, senatora i burmistrza Iquique, człowieka bardzo cenionego na północy Chile i bardziej stałego w uczuciach niż poeta Pablo. Może i na dobre to wyszło Guillerminie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08VIuvoDqI/AAAAAAAAASQ/8AlgXMenmQo/s1600-h/neruda+2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08VIuvoDqI/AAAAAAAAASQ/8AlgXMenmQo/s400/neruda+2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5138348939583950498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Na stronie 220&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;piękne wspomnienie&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Pablo Neruda&lt;/span&gt;&lt;o:p style="font-style: italic;"&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;dla Guillerminy Rehren&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;Październik 1968"&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;PS. A dyrektorką w szkole w Temuco w czasach, gdy chodziła do niej Guillermina była ni mniej ni więcej tylko sama Gabriela Mistral (pierwsza Literacka Nagroda Nobla dla Chile, w 1945 roku).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08VI-voDrI/AAAAAAAAASY/PxNh-hL4xvQ/s1600-h/neruda+3.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08VI-voDrI/AAAAAAAAASY/PxNh-hL4xvQ/s400/neruda+3.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5138348943878917810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08cdOvoDuI/AAAAAAAAASw/fUtZABycyBQ/s1600-h/DSC07576.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08cdOvoDuI/AAAAAAAAASw/fUtZABycyBQ/s400/DSC07576.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5138356988352663266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;A na zdjęciu tata Daniela,&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;syn Guillerminy, w której zauroczył się Neruda&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-5824627185452223286?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/5824627185452223286/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=5824627185452223286' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/5824627185452223286'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/5824627185452223286'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/przy-podwieczorku-rozmawiamy-o.html' title='Przy podwieczorku rozmawiamy o Guillerminie'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R08X6OvoDtI/AAAAAAAAASo/5zHciQOpHUc/s72-c/palta+2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-4724908205362488495</id><published>2007-11-28T20:07:00.000+01:00</published><updated>2007-11-28T20:42:35.668+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Santiago'/><title type='text'>Potargana kochanka Nerudy</title><content type='html'>&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ważną cyfrą w biografii Nerudy jest cyfra 3. Taka jest liczba zarówno jego domów, jak i żon.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R02_fOvoDnI/AAAAAAAAAR4/UzwZy3UT31o/s1600-h/chascona+3.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R02_fOvoDnI/AAAAAAAAAR4/UzwZy3UT31o/s400/chascona+3.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5137973293154307698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;div style="text-align: center;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: center;" class="MsoNormal"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Obraz namalowany przez Diego Riverę, &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;portret Matyldy Urrutia („La Chascony”),&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;który przedstawia podwójne życie Matyldy:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;potajemny związek z Nerudą i jego późniejsze zalegalizowanie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Po prawej stronie obrazu, wśród loków Matyldy –&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;ukryty profil poety. Taki był ich związek. &lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;    &lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Dwa z jego domów, które można dziś zwiedzać jako muzea znajdują się nad Oceanem Spokojnym: jeden w &lt;b style=""&gt;Isla Negra&lt;/b&gt; (i choć nazwę tej miejscowości można przetłumaczyć jako Czarna Wyspa, to nie ma ona jednak nic wspólnego z wyspą), drugi w Valparaiso (dom nosi nazwę &lt;b style=""&gt;La Sebastiana&lt;/b&gt;). Trzeci z domów poety znajduje się w Santiago, w dzielnicy Bellavista, niedaleko Wzgórza św. Krzysztofa. Ten dom również ma swoje imię: &lt;b style=""&gt;La Chascona&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;W Chile słowo to oznacza tyle, co „potargana”, z włosami w nieładzie, i taka właśnie była Matylda, kochanka Nerudy, który wybudował ten dom, aby móc potajemnie spotykać się z nią, podczas gdy legalnie związany był z argentyńską malarką &lt;b style=""&gt;Delią del Carril&lt;/b&gt;. Delia była drugą żoną Pabla i b&lt;span style="font-size:100%;"&gt;yła od niego starsza o 20 lat. Pochodziła z bardzo zamożnej arystokratycznej rodziny, co dla Nerudy &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;wiązało się z otrzymaniem wielu przywilejów&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;.&lt;/span&gt; Pod koniec lat czterdziestych Neruda poznał trzecią miłość swego życia – &lt;b style=""&gt;Matyldę Urrutia&lt;/b&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R03CWOvoDoI/AAAAAAAAASA/R_gujbopyk4/s1600-h/matilde.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R03CWOvoDoI/AAAAAAAAASA/R_gujbopyk4/s400/matilde.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5137976437070368386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Przez pierwsze lata starali się ukryć swój związek spotykając sie potajemnie w domu, który Neruda ochrzcił imieniem „La Chascona” na cześć Matyldy, która miała bujne kręcone włosy. Kiedy Neruda oficjalnie postanowił zakończyć swój związek z Delią, wprowadził się na stałe do „La Chascony” razem z Matyldą. Dom powstał w 1953 roku, kiedy Dalia miała 69 lat, a Pablo zaledwie 49.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R02_duvoDkI/AAAAAAAAARg/-zLVdbcNHUc/s1600-h/chascona.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R02_duvoDkI/AAAAAAAAARg/-zLVdbcNHUc/s400/chascona.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5137973267384503874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Tak jak pozostałe domy poety, &lt;b style=""&gt;wnętrza&lt;/b&gt; &lt;b style=""&gt;„La Chascony” przypominają wnętrza statku&lt;/b&gt;. Neruda uwielbiał morze, dlatego też wymyślił sobie, że we własnym domu też powinien czuć się jak na statku: wąskie i małe pokoje, nisko zawieszone sufity, drzwi o takiej wysokości, że aby przez nie przejść należy się schylić w pół, kręcone schody... Tak wygląda pierwsza część „La Chascony”, w której znajduje się jadalnia i sypialnia.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Druga część budynku znajduje się o wiele wyżej. Trzeba przejść schodami przez bajecznie zielony ogród, w którym Neruda zaprojektował labirynty strumieni i oczek wodnych dla stworzenia iluzji, że oto znajdujemy się nad oceanem. Schodami dociera się do drugiej częsci, która z kolei przypomina latarnię morską. W wielkim i eleganckim salonie można rozsiąść się jak król na skórzanej kanapie i podziwiać widok Andów przez ogromne okna (tzn. przynajmniej można było w czasach, kiedy żył w tym domu Neruda, bo dzisiaj już widok nie jest tak ujmujący jak zapewne był przed pięćdziesięcioma laty: szczytów Andów nie widać przez unoszący się nad miastem smog oraz przez potężne wieżowce, które bestialsko wdarły się w architekturę miasta).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R02_eOvoDlI/AAAAAAAAARo/fdk1K9OK9KM/s1600-h/chascona+1.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R02_eOvoDlI/AAAAAAAAARo/fdk1K9OK9KM/s400/chascona+1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5137973275974438482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Kiedy wychodzi się na taras, który znajduje się tuż przy sypialni Nerudy i Matyldy, można odnieść wrażenie, że jest się na pokładzie statku: wrażenie niestabilności zostało uzyskane dzięki nierównej nawierzchni tarasu. I właśnie taka była idea Nerudy: budzić się i wychodzić na taras, żeby wyglądać horyzontu, jak marynarz na statku.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Jest również trzecia część domu, w której znajduje się salon z kominkiem, sekretarzyk oraz czytelnia, w której Neruda kolekcjonował książki francuskich autorów. Tutaj też można podziwiać dyplom i medal, który został mu wręczony w Szwecji w 1971, kiedy został laureatem Literackiej Nagrody Nobla.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R02_eevoDmI/AAAAAAAAARw/ERnv5nilr3w/s1600-h/chascona+2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R02_eevoDmI/AAAAAAAAARw/ERnv5nilr3w/s400/chascona+2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5137973280269405794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-4724908205362488495?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/4724908205362488495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=4724908205362488495' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/4724908205362488495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/4724908205362488495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/potargana-kochanka-nerudy.html' title='Potargana kochanka Nerudy'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R02_fOvoDnI/AAAAAAAAAR4/UzwZy3UT31o/s72-c/chascona+3.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-7128285296504953037</id><published>2007-11-26T21:04:00.001+01:00</published><updated>2007-11-26T21:52:03.915+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Koncert Silvio Rodrigueza</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;W roku 2007 Violeta Parra (o której pisałam &lt;a href="http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/violeta.html"&gt;wcześniej&lt;/a&gt;) obchodziłaby swoje dziewięćdziesiąte urodziny. Z tej okazji w ubiegły piątek w Parku O’Higgins w Santiago zorganizowany został koncert, którego gwiazdą był kubański piosenkarz &lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;Silvio Rodriguez&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;. Oprócz niego na scenie wystąpiły gwiazdy chilijskiego rocka: zespół &lt;i style=""&gt;Los Tres&lt;/i&gt; (Ich Troje...), &lt;i style=""&gt;Inti Illimani&lt;/i&gt;, &lt;i style=""&gt;Congreso&lt;/i&gt; oraz inne. Na koncert przyszło ok. 5 tysięcy młodych ludzi. Oto parę zdjęć z piątkowego koncertu i film z recitalu, który został nagrany w Chile w 1990 roku. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0snF-voDhI/AAAAAAAAARI/bkBbVm1JuhI/s1600-h/DSC07519.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0snF-voDhI/AAAAAAAAARI/bkBbVm1JuhI/s400/DSC07519.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5137242783641767442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0snGOvoDiI/AAAAAAAAARQ/WlfF-xndFFU/s1600-h/DSC07521.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0snGOvoDiI/AAAAAAAAARQ/WlfF-xndFFU/s400/DSC07521.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5137242787936734754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0snGevoDjI/AAAAAAAAARY/v3XqZTvB-Fs/s1600-h/DSC07523.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0snGevoDjI/AAAAAAAAARY/v3XqZTvB-Fs/s400/DSC07523.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5137242792231702066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ybhRTjwFCWE&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ybhRTjwFCWE&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Silvio Rodriguez w Chile w 1990 roku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-7128285296504953037?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/7128285296504953037/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=7128285296504953037' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/7128285296504953037'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/7128285296504953037'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/koncert-silvio-rodrigueza.html' title='Koncert Silvio Rodrigueza'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0snF-voDhI/AAAAAAAAARI/bkBbVm1JuhI/s72-c/DSC07519.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-4798622175297202320</id><published>2007-11-25T02:22:00.001+01:00</published><updated>2007-11-26T14:55:08.713+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Santiago'/><title type='text'>Bogaty Trzeci Świat</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jPGOvoDgI/AAAAAAAAARA/VbFArLvnDFY/s1600-h/DSC07491.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jPGOvoDgI/AAAAAAAAARA/VbFArLvnDFY/s400/DSC07491.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136583080960069122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Mówi się, że poziom życia w krajach europejskich należy do najwyższych na świecie i na pewno dużo jest w tym prawdy. Lecz nie zawsze poziom życia przeciętnego Polaka jest zbliżony do poziomu życia mieszkańca np. Lukermburga czy Irlandii. Mimo że zwykło się mówić o Chile jak o kraju Trzeciego Świata, wartość Produktu Krajowego Brutto Polski i Chile jest bardzo podobna (&lt;b style=""&gt;PKB per capita&lt;/b&gt;, wg PPP: &lt;b style=""&gt;Polska 16 599 USD&lt;/b&gt;, &lt;b style=""&gt;Chile 13 745 USD&lt;/b&gt;. Dla porównania Luksemburg 87 400 USD, Peru 7 410 USD. Szacowane na 2007 rok). Tak więc bliżej nam do Trzeciego Świata, niż mogłoby się nam wydawać i niż byśmy tego chcieli. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Jednak to, co charakteryzuje kraje Trzeciego Świata, to przede wszystkim nierówna dystrybucja bogactwa. Dlatego też w Chile rzucają się w oczy &lt;b style=""&gt;ogromne dysproporcje w poziomie życia mieszkańców&lt;/b&gt; tego kraju. &lt;b style=""&gt;Bogaci Chilijczycy są BARDZO bogaci, a biedni są BARDZO biedni&lt;/b&gt;. Tego w Polsce się aż tak bardzo nie widzi, a kontrasty są znacznie mniejsze. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;W Santiago bogaci ludzie budują swe domy w ekskluzywnych dzielnicach, z pięknymi ogrodami, basenami, strażnikami, którzy pilnują bezpieczeństwa. W bogatych domach każdy ma swoją (co najmniej jedną) służącą i opiekunkę do dzieci, którymi są Chilijki lub, coraz częściej, Peruwianki, dla których zarobki w Chile są o wiele wyższe niż te w Peru. Kontrasty są ogromne: bogaci rzadko albo wcale spotykają się z biednymi: bogaci mają swoje kluby sportowe i swoje supermarkety, swoje restauracje i szkoły, do których nie mają dostępu ludzie z nizin społecznych. Są to &lt;b style=""&gt;dwa osobne światy, które mają ze sobą niewiele wspólnego i zdaje się, że obydwa funkcjonują w sposób zupełnie niezależny&lt;/b&gt; od siebie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt; Biedne dzieci chodzą do publicznych szkół, po których mogą sobie tylko pomarzyć o uniwersytecie. Natomiast bogate dzieci chodzą do prywatnych szkół (niemieckich, angielskich itp.), w których miesięczne czesne czasami dochodzi do 1 000 USD. Potem dostają się na prywatne uniwersytety albo nawet wyjeżdżają na studia do Europy lub do Stanów Zjednoczonych. I oczywiste jest, że nigdy nie spotkają się ze swoim rówieśnikiem z biednych dzielnic.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jOr-voDaI/AAAAAAAAAQQ/s7JlypSus8Y/s1600-h/santiago.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jOr-voDaI/AAAAAAAAAQQ/s7JlypSus8Y/s400/santiago.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136582629988502946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: center;" align="center"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Bogate dzielnice na wschodzie Santiago:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;La Reina, Las Condes, Vitacura, Lo Barnechea&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Z łatwością można zaobserwować jak zmienia się miasto przemierzając je z zachodu na wschód: na zachodzie Santiago znajdują się ubogie dzielnice, do których zaleca się samemu nie wybierać na spacery. Kierując się bardziej na wschód krajobraz zmienia się nie do poznania: nagle ni stąd ni zowąd wyrastają potężne oszklone wieżowce, domy jednorodzinne z pięknymi ogrodami, nagle na ulice wyjeżdżają ekskluzywne jeepy, a w cieniu drzew spacerują z pieskami starsze panie o włosach koloru blond i podejrzanie jasnej karnacji. Jeśli zaczęłoby się rozmowę z taką pania, na pewno pierwszą rzeczą, jaką by uraczyła swego rozmówcę, byłoby dokładne opisanie swojego &lt;b style=""&gt;drzewa genealogicznego&lt;/b&gt;, z naciskiem na swój &lt;b style=""&gt;niemiecki lub francuski rodowód&lt;/b&gt; i &lt;b style=""&gt;europejskie nazwisko&lt;/b&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jOuevoDbI/AAAAAAAAAQY/aFvnVWuMbyc/s1600-h/DSC07438.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jOuevoDbI/AAAAAAAAAQY/aFvnVWuMbyc/s400/DSC07438.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136582672938175922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Jednym z hobby takich pań jest „&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;REMATE&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;”, czyli &lt;b style=""&gt;aukcje&lt;/b&gt;. Czasem majętne rodziny decydują się wystawić na aukcję &lt;b style=""&gt;antyczne meble, obrazy, lampy, fotele w stylu Ludwika XIV, gobeliny, serwisy itp&lt;/b&gt;. Wszystko oczywiście przywiezione przez pradziadków z dalekiej Europy, najlepiej z Francji lub Anglii, najlepszej jakości.&lt;br /&gt;Bogaci i starsi mieszkańcy Santiago (zazwyczaj mieszkańcy dzielnicy &lt;i style=""&gt;Providencia&lt;/i&gt; oraz innych dzielnic bardziej na wschód od Providenci) lubują się właśnie w takich luksusach. Więc ja też się skusiłam i poszłam na taką aukcję. Oto zdjęcia i dowód na to, jak majętne rodziny żyją sobie w tym &lt;b style=""&gt;biednym kraju Trzeciego Świata&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jPF-voDfI/AAAAAAAAAQ4/FLKYWeZnppE/s1600-h/DSC07484.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jPF-voDfI/AAAAAAAAAQ4/FLKYWeZnppE/s400/DSC07484.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136583076665101810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jOvOvoDdI/AAAAAAAAAQo/BYxsqxuKyY0/s1600-h/DSC07461.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jOvOvoDdI/AAAAAAAAAQo/BYxsqxuKyY0/s400/DSC07461.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136582685823077842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jPFuvoDeI/AAAAAAAAAQw/dbKmLqkOOY8/s1600-h/DSC07483.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jPFuvoDeI/AAAAAAAAAQw/dbKmLqkOOY8/s400/DSC07483.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136583072370134498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jOu-voDcI/AAAAAAAAAQg/HxagUPoyTG0/s1600-h/DSC07453.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jOu-voDcI/AAAAAAAAAQg/HxagUPoyTG0/s400/DSC07453.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136582681528110530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-4798622175297202320?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/4798622175297202320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=4798622175297202320' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/4798622175297202320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/4798622175297202320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/bogaty-trzeci-wiat.html' title='Bogaty Trzeci Świat'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0jPGOvoDgI/AAAAAAAAARA/VbFArLvnDFY/s72-c/DSC07491.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-6633633449084356119</id><published>2007-11-24T04:16:00.000+01:00</published><updated>2007-11-24T04:32:48.593+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><title type='text'>Murales</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;Bellavista &lt;/span&gt; – tak brzmi nazwa dzielnicy Santiago, w której znajduje się jeden z trzech domów Pabla Nerudy – „&lt;span style="font-style: italic;"&gt;La Chascona&lt;/span&gt;”.&lt;br /&gt;Bellavista jest dzielnicą artystycznej bohemii, znajdującą się między rzeką Mapocho a Wzgórzem świętego Krzysztofa. Mnóstwo tu kawiarni, restauracji, sklepów z biżuterią, ceramiką i narodowym rękodziełem. Taki &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;chilijski Montmartre&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;W drodze do domu Nerudy można spotkać się z takimi malowidłami na murach:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYD-voDOI/AAAAAAAAAOw/yOQeU-geHxo/s1600-h/DSC07514.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYD-voDOI/AAAAAAAAAOw/yOQeU-geHxo/s400/DSC07514.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136241094189124834" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eZ4evoDWI/AAAAAAAAAPw/7slj0JYK8_Q/s1600-h/DSC07505.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eZ4evoDWI/AAAAAAAAAPw/7slj0JYK8_Q/s400/DSC07505.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136243095643884898" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYwOvoDRI/AAAAAAAAAPI/e9i7GZZsn2k/s1600-h/DSC07500.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYwOvoDRI/AAAAAAAAAPI/e9i7GZZsn2k/s400/DSC07500.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136241854398336274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYFOvoDQI/AAAAAAAAAPA/S2KVC67aaSk/s1600-h/DSC07499.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYFOvoDQI/AAAAAAAAAPA/S2KVC67aaSk/s400/DSC07499.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136241115663961346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eZ7OvoDZI/AAAAAAAAAQI/wvHPICk_P7c/s1600-h/DSC07510.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eZ7OvoDZI/AAAAAAAAAQI/wvHPICk_P7c/s400/DSC07510.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136243142888525202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eZ4uvoDXI/AAAAAAAAAP4/SERjcQ2A8TM/s1600-h/DSC07508.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eZ4uvoDXI/AAAAAAAAAP4/SERjcQ2A8TM/s400/DSC07508.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136243099938852210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYx-voDSI/AAAAAAAAAPQ/zQts1_3yhzc/s1600-h/DSC07506.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYx-voDSI/AAAAAAAAAPQ/zQts1_3yhzc/s400/DSC07506.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136241884463107362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eZ3uvoDVI/AAAAAAAAAPo/qg6WUGCuRnQ/s1600-h/DSC07498.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eZ3uvoDVI/AAAAAAAAAPo/qg6WUGCuRnQ/s400/DSC07498.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136243082758982994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYE-voDPI/AAAAAAAAAO4/FzjANUQoob8/s1600-h/DSC07502.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYE-voDPI/AAAAAAAAAO4/FzjANUQoob8/s400/DSC07502.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136241111368994034" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYzevoDTI/AAAAAAAAAPY/Hz6cNbnVg8Y/s1600-h/DSC07507.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYzevoDTI/AAAAAAAAAPY/Hz6cNbnVg8Y/s400/DSC07507.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136241910232911154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eY1OvoDUI/AAAAAAAAAPg/KfwIYWnDvac/s1600-h/DSC07512.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eY1OvoDUI/AAAAAAAAAPg/KfwIYWnDvac/s400/DSC07512.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136241940297682242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eZ6OvoDYI/AAAAAAAAAQA/nPw2O7DKUk8/s1600-h/DSC07511.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eZ6OvoDYI/AAAAAAAAAQA/nPw2O7DKUk8/s400/DSC07511.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5136243125708656002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-6633633449084356119?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/6633633449084356119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=6633633449084356119' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/6633633449084356119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/6633633449084356119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/murales.html' title='Murales'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0eYD-voDOI/AAAAAAAAAOw/yOQeU-geHxo/s72-c/DSC07514.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-8632612060580424966</id><published>2007-11-22T02:33:00.000+01:00</published><updated>2007-11-23T03:16:26.527+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Survival – jak przeżyć w metrze</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;…kiedy temperatura sięga 35 stopni!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0TeYuvoDMI/AAAAAAAAAOg/fmIvFPsK-O4/s1600-h/DSC07440.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0TeYuvoDMI/AAAAAAAAAOg/fmIvFPsK-O4/s400/DSC07440.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5135473991555222722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gazeta "El Mercurio" z dn. 21 listopada 2007&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;O dziewiątej nad ranem jest 23 stopni, co jest dużą przasadą jak na połowę listopada. Normalne temperatury w tym okresie i o tej godzinie wahają się w okolicach 10 stopni. Mieszkańcy Santiago o tej porze roku nie są przyzwyczajeni do takiego upału, który jest normalny, lecz tylko na północy Chile, w stolicy natomiast jest ewenementem. Gazety podają, że tak wysokich temperatur nie notowano w Santiago od 1913 roku! Takie niespotykane upały są częściowo wywołane przez fenomen klimatyczny zwany „&lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;La Niña&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;” (mówią o niej pieszczotliwie „&lt;i style=""&gt;Dziewczynka&lt;/i&gt;”, ciekawe dlaczego?) związany z obniżeniem temperatury w Pacyfiku i jej podwyższeniem w dolinach. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Najgorzej przetrwać taki upał w metrze. W związku z wprowadzoną w lutym tego roku reformą komunikacji miejskiej (słynne „&lt;b style=""&gt;TRANSANTIAGO&lt;/b&gt;”, na które mieszkańcy stolicy narzekają do dzisiaj i wydaje się, że szybko nie przestaną), metro jest zazwyczaj tak przepełnione, że czasem można stracić plecak przytrzaśnięty przez drzwi, ale i tak należy się cieszyć, że samemu udało się wsiąść. I niewiele zmienia fakt, że metro kursuje niezwykle często: średnio czeka się niewiele ponad minutę na kolejne (z taką częstotliwością przynajmniej jeździ na głównej linii numer 1). &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;I jakby nie było mało, że sama komunikacja funkcjonuje &lt;b style=""&gt;źle&lt;/b&gt;, to jeszcze do tego wczoraj po godzinie 18 wieczorem zanotowano prawie &lt;b style=""&gt;35 stopni w metrze&lt;/b&gt;!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Survival na ulicach centrum też trzeba mieć nieźle opanowany: aby nie przykleić się trampkami do chodnika, kiedy czeka się na czerwonym świetle, należy uciec w najbliższą strefę cienia, nawet gdy jest ona znacznie oddalona od przejścia dla pieszych. Ponadto lody, woda i słynne w Chile &lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;mote con huesillos&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;, czyli typowy napój bezalkoholowy, idealny na upały i bardzo słodki. Dużo jest w nim ziaren pszenicy, a do tego cała brzoskwinia (niekiedy nawet z pestką). Obowiązkowo cukier i cynamon. Oprócz tego, że &lt;b style=""&gt;&lt;i style=""&gt;mote con huesillos&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; zabija pragnienie, można się tym porządnie najeść.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0TdsevoDLI/AAAAAAAAAOY/TIMCxOCNBBw/s1600-h/mote+con+huesillos.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 369px; height: 264px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0TdsevoDLI/AAAAAAAAAOY/TIMCxOCNBBw/s400/mote+con+huesillos.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5135473231346011314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Osobiście nie narzekam. Jeszcze niedawno budziłam się z widokiem śniegu za oknem i termometrem wskazującym temperaturę poniżej zera. Więc niech sobie &lt;i style=""&gt;Los Santiaguinos&lt;/i&gt; narzekają, że im za gorąco i niech sobie moczą stopy w fontannach z terrorem w oczach, ja i tak nie zamieniłabym tego upału na żadną inną pogodę!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0TdbOvoDKI/AAAAAAAAAOQ/7hhW_Cr6McA/s1600-h/upal+Santiago.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0TdbOvoDKI/AAAAAAAAAOQ/7hhW_Cr6McA/s400/upal+Santiago.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5135472934993267874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gazeta "El Mercurio" z dn. 21 listopada 2007&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-8632612060580424966?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/8632612060580424966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=8632612060580424966' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8632612060580424966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/8632612060580424966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/survival-jak-przey-w-metrze.html' title='Survival – jak przeżyć w metrze'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0TeYuvoDMI/AAAAAAAAAOg/fmIvFPsK-O4/s72-c/DSC07440.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-4731602189908273782</id><published>2007-11-21T02:07:00.001+01:00</published><updated>2007-12-31T18:44:30.167+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>La ciudad de los fotografos</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0OF0evoDBI/AAAAAAAAANM/YTLgf8prte8/s1600-h/Ines+Pulido.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0OF0evoDBI/AAAAAAAAANM/YTLgf8prte8/s400/Ines+Pulido.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5135095136785009682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Foto: Ines Pulido&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Ind8fPJq1pA&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Ind8fPJq1pA&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj pisałam o spotkaniu z Luisem Navarro, dziś piszę o filmie, w którym go widziałam. „&lt;a href="http://www.laciudaddelosfotografos.cl/"&gt;&lt;b style=""&gt;Miasto fotografów&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;” to film o Santiago w czasach dyktatury i o młodych ludziach, którzy swoje &lt;b style=""&gt;aparaty fotograficzne&lt;/b&gt; traktowali jak prawdziwą &lt;b style=""&gt;broń&lt;/b&gt;. Wychodząc na ulice podczas manifestacji ładowali swoją „broń” dwoma kliszami (na więcej ich nie było stać) i rozpoczynali walkę. Reżyserem filmu jest młody &lt;b style=""&gt;Sebastián Moreno&lt;/b&gt;, który stworzył dzieło chóralne, opowieść o ludziach, którzy &lt;b style=""&gt;mieli odwagę dać świadectwo&lt;/b&gt; ryzykując wiele. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Wśród fotografów jest wspomniany Luis Navarro, Alvaro Hoppe, Claudio Pérez, Kena Lorenzini oraz wielu innych członków &lt;b style=""&gt;AFI&lt;/b&gt; (Stowarzyszenia Fotografów Niezależnych). Każdy z nich ma do opowiedzenia swoją historię, niektórzy nie kryją łez wspomnając przyjaciół, których stracili podczas rządów Pinocheta. Wśród fotografów było także wiele kobiet, nie tylko Chilijek.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0OHS-voDEI/AAAAAAAAANg/NwUbF2z4G4U/s1600-h/Claudio+Perez.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0OHS-voDEI/AAAAAAAAANg/NwUbF2z4G4U/s400/Claudio+Perez.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5135096760282647618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Foto: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;" lang="PL"&gt;Claudio Pérez&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Odkąd zagraniczne media zaczęły interesować się brutalnie tłumionymi manifestacjami, niektóre &lt;b style=""&gt;agencje&lt;/b&gt; &lt;b style=""&gt;prasowe postanowiły finansować fotografów ze stowarzyszenia AFI wysyłając im klisze&lt;/b&gt;. W ten sposób chilijscy fotoreporterzy nie musieli już zważać na brak materiałów. Często zdarzało się, że w czasie manifestacji wojskowi zmuszali ich do wyciągania kliszy z aparatów. Cały dzień biegania z aparatem na nic. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Lecz w niektórych z nich obudziła się pewna obawa: gwarancją udanego zdjęcia była przemoc, krew, momenty, w których ranni cywile legli na ulicach. W pewnym momencie jednen z fotografów stwierdził, że było to zbyt trudne do przezwyciężenia: &lt;b style=""&gt;udane zdjęcie kosztem nieudzielenia pomocy uczestnikowi manifestacji&lt;/b&gt;, który wykrwawiał się po silnym kopnięciu policjanta. Wtedy przestał fotografować. Wkrótce potem stracił swojego przyjaciela fotografa podczas jednej z ulicznych zamieszek.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0OIa-voDHI/AAAAAAAAAN4/OR37CWc0BSs/s1600-h/alvaro.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0OIa-voDHI/AAAAAAAAAN4/OR37CWc0BSs/s400/alvaro.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5135097997233228914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Foto: Alvaro Hoppe&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;Film Moreno ukazuje &lt;b style=""&gt;środowisko młodych ludzi z pasją&lt;/b&gt;, zawziętych i upartych, którzy wybrali &lt;b style=""&gt;artystyczną formę walki z dyktaturą&lt;/b&gt;. Wywiady z reporterami przeplatają się z projekcjami zdjęć, rozmowami z osobami fotografowanymi, matkami zaginionych, które do dziś w swych domach zachowują &lt;b style=""&gt;„kapliczki” ze zdjęciami swych synów czy mężów&lt;/b&gt;. I nie przestają z nimi rozmawiać nie chcąc uwierzyć w ich śmierć.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="" lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0OHcOvoDFI/AAAAAAAAANo/nR-lHPz-oEE/s1600-h/luis+navarro.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0OHcOvoDFI/AAAAAAAAANo/nR-lHPz-oEE/s400/luis+navarro.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5135096919196437586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Foto: Luis Navarro&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mVprckicD6c&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/mVprckicD6c&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3629126778612630550-4731602189908273782?l=mi-chile-querido.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/feeds/4731602189908273782/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3629126778612630550&amp;postID=4731602189908273782' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/4731602189908273782'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3629126778612630550/posts/default/4731602189908273782'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://mi-chile-querido.blogspot.com/2007/11/la-ciudad-de-los-fotografos.html' title='La ciudad de los fotografos'/><author><name>Aleksandra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14017247099871334037</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp2.blogger.com/_pah9skDjIQ0/SASaTNiI0-I/AAAAAAAAA3Q/h432vRfvuwI/S220/polachil1.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0OF0evoDBI/AAAAAAAAANM/YTLgf8prte8/s72-c/Ines+Pulido.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3629126778612630550.post-3065623981216850180</id><published>2007-11-20T17:22:00.000+01:00</published><updated>2007-11-23T03:08:51.352+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Luis Navarro nie chce zapomnieć</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_pah9skDjIQ0/R0MN5uvoC9I/AAAAAAAAAM0/3B2ArYG0ZYE/s1600-h/navarro.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5134963285583989714" style="margin: 0px auto 10px; display: block; cursor: pointer; text-align: center;
